Reklama

Walka o majątki

Kto jest bogaty

Reklama

HNWI (High Net Worth Individuals - osoby najbogatsze), wg zachodnich kryteriów mają aktywa płynne o wartości ponad 1 mln dolarów. Wtedy przysługuje im obsługa private banking. Według ostatniego Światowego Raportu o Bogactwie, przygotowywanego co roku przez Merrill Lynch i Capgemini, było ich na świecie 8,7 miliona. Liczba tzw. Ultra-HNWI - których aktywa finansowe przekraczały 30 mln dol. - sięgnęła 85 400. Z kolei The Boston Consulting Group do UHNWI zalicza posiadaczy min. 50 mln dolarów. Na świecie ich liczba przekracza 16,5 tysiąca.

Jak to wygląda w Polsce? Według Ernst & Young liczba najzamożniejszych klientów polskiej bankowości elitarnej (High Net Worth Individuals i Premium Affluent) zawiera się w przedziale 20 - 25 tys. osób. Pozostała grupa klientów korzystających z masowego private bankingu (Core Affluent i Mass Affluent) liczy 475 - 600 tys. osób. Według BRE Banku aktywa rzędu 0,5 - 2 mln zł ma ok. 60 tys. osób. Wartość ich majątku szacuje się na 60 mld zł. Blisko 5,5 tys. osób dysponuje aktywami płynnymi o wartości przekraczającej 2 mln zł - w sumie jest to 20 mld złotych.

Milionera portfel własny
1. Bogaci klienci stosunkowo dobrze orientują się w kwestiach finansowych; bardzo pomaga im w tym internet.
2. Większość korzysta z usług wielu instytucji finansowych - nie tylko z powodu dywersyfikacji ryzyka, ale także w poszukiwaniu ciekawych rozwiązań i specjalistycznych usług.
3. Wybierając instytucję finansową, najczęściej kierują się referencjami albo tradycją.
4. Są bardzo lojalni; jeśli zmieniają bank, to najczęściej wtedy, gdy pracę zmienia ich doradca (ale zwykle nie mają skrupułów, gdy wyniki są poniżej oczekiwań).
5. Raczej nie są zainteresowani rozszerzaniem wachlarza usług oferowanych przez doradców o porady niefinansowe.
6. Bogaci przedsiębiorcy trzymają prywatne i firmowe pieniądze z dala od siebie, na oddzielnych rachunkach.
7. Zazwyczaj są bardzo czuli na cenę i chcą negocjować stawki; większości chodzi jednak raczej o poczucie bycia traktowanym fair niż sam poziom cen; preferują opłaty uzależnione od wyników.
8. Potrzeby finansowe ultrabogaczy (powyżej 50 mln dol.) są z reguły bardziej złożone (międzynarodowe operacje, wielopokoleniowe interesy rodzinne itp.); mają więcej rachunków, bardziej zdywersyfikowane portfolio.
9. Większość z ultrabogaczy profesjonalnie zarządza swoimi aktywami, najczęściej powierzając zarządzanie nimi małemu, rodzinnemu domowi inwestycyjnemu.
10. Ultrabogacze dużą wagę przywiązują do wyboru konkretnego doradcy.
źródło: Global Wealth 2006, BCG

Kameralnie

Ponad połowa najzamożniejszych ludzi globu (z aktywami powyżej 50 mln dol.) zatrudnia przynajmniej jednego doradcę finansowego. Większość decyduje się jednak na współpracę z rodzinnym domem inwestycyjnym (ang. family office), który dba o administrację środkami (księgowość, sprawozdawczość itp.), ale najczęściej wykonuje także szereg innych, strategicznych zadań, jak przygotowanie rodziny do podjęcia ważnych decyzji inwestycyjnych czy wybór i współpraca z osobami zarządzającymi aktywami. Takie biura z reguły działają na potrzeby jednej, co najwyżej kilku rodzin. BCG szacuje, że na świecie działa 3,6 - 5,5 tys. rodzinnych domów inwestycyjnych (przy założeniu, iż z ich usług korzysta od 20 do 30 proc. ultrabogaczy).

Wczoraj i dziś

Początków bankowości prywatnej należy szukać w Anglii w XVII wieku. Tam wąska grupa klientów - arystokratów i ziemiaństwa oraz bogatych fabrykantów i kupców - korzystała z indywidualnie przygotowanych usług banków prywatnych. Kolejnym centrum bankowości prywatnej stała się Genewa - w której do dziś mieszczą się najlepsze tradycyjne banki, jak: Julius Baer, UBS, Credit Suisse czy Pictet & Cie. Szwajcaria pozostaje nie tylko mitycznym, ale wciąż najchętniej wybieranym miejscem lokowania polskich pieniędzy za granicą. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w trójce najchętniej wybieranych banków są UBS (zdecydowany lider, zarządzający ponoć 1 mld euro polskich pieniędzy), Credit Suisse i Coutts Bank.

Fundusz Dudów

Właściciele Polskiego Koncernu Mięsnego (na zdj. współwłaścicielka Bogna Duda-Jankowiak) wnoszą do Opoka TFI (pierwszego w Polsce prywatnego zamkniętego funduszu inwestycyjnego) najpierw gotówkę, za którą kupią certyfikaty. Następne zamienią na inne swoje aktywa - przede wszystkim akcje PKM (rodzina ma ponad 20 proc. akcji koncernu). Nowa instytucja ma status funduszu aktywów niepublicznych, co oznacza, że minimum 80 proc. środków musi być inwestowane poza giełdą. Będą to firmy spoza branży mięsnej, z których część będzie następnie można wprowadzić na giełdę.


Komentarz
Skazani na off-shore

Nie można mówić o bankowości prywatnej, jeśli sprowadza się ona do miękkich wykładzin i drogich obrazów na ścianach.
Włodzimierz Bogucki, Vindigo Capital Partners

Zamożność z krajów rozwijających się jest inna niż ta w gospodarkach dojrzałych: milionerzy są statystycznie młodsi wiekowo, bardziej przedsiębiorczy, z reguły aktywnie zaangażowani w zarządzanie swoimi firmami, silnie z nimi związani emocjonalnie. W efekcie, dopada ich frustracja i stres w momencie przejścia do roli inwestora finansowego, pasywnego, często wręcz schowanego za numerem jednostki w funduszu.

Z czasem będzie jednak rosło zaangażowanie zamożnych Polaków w inwestycje o charakterze czysto finansowym. Koniunktura oraz rzesza inwestorów głodnych ciekawych spółek i projektów sprawiają, że wiele rodzinnych firm rozważa sprzedaż swoich akcji, inni wychodzą z zyskami z transakcji na rynku nieruchomości. I zastanawiają się, czy będą mieli pomysł na równie dobrą transakcję, a także, czy nie powinni zacząć żyć inaczej, bo przecież nie mają już tych 25 - 30 lat z czasów, gdy ruszała transformacja.

Awangarda polskiej zamożności trochę się więc starzeje, trochę traci energię. Ma przy tym oczy i uszy szeroko otwarte, wie, że eldorado na giełdach nie będzie trwać wiecznie, choćby dlatego że stykają się z wieloma spółkami publicznymi i wiedzą, że między tym, jak wycenia ich rynek, a jak wyglądają od kuchni, jest wielka przepaść. I nie chcą wpaść w podobną pułapkę. Poza tym, coraz częściej, niestety, osoby z którymi się kontaktuję mówią, że czują się coraz mniej komfortowo w obecnej sytuacji w Polsce.

W Polsce istnieje cała armia zamożnych ludzi, którzy czują się źle traktowani przez polskie banki, a jednocześnie po macoszemu za granicą, gdzie często postrzegani są jako zbyt mali. Zaś dywersyfikacja geograficzna aktywów jest dla nich absolutną koniecznością, bo tylko dzięki wyjściu za granicę zyskają możliwość dostępu do alternatywnych strategii i aktywów inwestycyjnych, które pozwalaja na uniezależnienie od zawirowań na lokalnych i tradycyjnych rynkach. Jesteśmy po 20 latach hossy na globalnych rynkach obligacji, która nie może trwać wiecznie. Mamy najdłuższą od wielu dekad hossę na rynku akcji; nieruchomości - w wielu krajach są najdroższe w historii; surowce - często dwa, trzy razy droższe niż jeszcze niedawno. To, co przytrafiło się inwestorom w ostatnich kilkunastu latach, po prostu nie może się już powtórzyć.

Oferta rodzimych instytucji finansowych rośnie, ale ciągle nie wszystko jest dostępne i możliwe. Nie można mówić o bankowości prywatnej, jeśli sprowadza się ona do miękkich wykładzin i drogich obrazów na ścianach. Prawdziwa bankowość prywatna to możliwość dokonania wyboru spośród wielu dostępnych rodzajów doradców finansowych mających dostęp do szerokiego i zróżnicowanego arsenału rozwiązań inwestycyjnych. A tego Polska nadal nie oferuje. Ciągle na przykład nie można jeszcze inwestować za pośrednictwem banków w Polsce w fundusze hedgingowe i lewarować ich zakupu. A jak popatrzymy, jakie "cuda" wyczyniają niektóre rodzinne domy inwestycyjne czy wiodące fundacje amerykańskich uniwersytetów, to dojdziemy do wniosku, że na pewne okazje inwestycyjne przyjdzie nam w Polsce jeszcze trochę poczekać. Na GPW nie ma zbyt wielu spółek o prawdziwie globalnych możliwościach rozwoju. A skoro tak, to trzeba się zastanowić, gdzie i jak szukać pomysłów na atrakcyjne, globalne biznesy. Przykład? Właśnie pracuję nad stworzeniem konsorcjum polskich inwestorów, którzy uczestniczyć będą w bardzo obiecującym skandynawskim start-upie.

Jeśli zamożni Polacy chcą podejść do inwestycji w rzeczywiście rozsądny i holistyczny sposób, to z częścią swojej zamożności są skazani na off-shorowość.

Włodzimierz Bogucki z globalną bankowością prywatną związany jest od 20 lat. Był m.in. dyrektorem Citigroup Private Bank w Szwajcarii oraz związany był z rodzinnym domem inwestycyjnym MCT w Genewie. Od ubiegłego roku prowadzi firmę Vindigo Capital Partners, która zajmuje się m.in. zarządzaniem portfelami prywatnych zamożnych inwestorów.

Przemysław Szubański

Dowiedz się więcej na temat: Lynch | bank | w polsce | UBS | fundusze | doradca | dostęp | nieruchomości | firmy | Minimum | 100 | przedsiębiorcy | reguły | majątek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »