Więcej rosyjskiego gazu w Europie? Bałkańskie państwo rozmawia z Turcją
Niewykluczone, że już wkrótce zwiększy się przesył gazu z Rosji i rejonu Morza Kaspijskiego do Europy Środkowej. Taki może być efekt rozmów, które prowadzą ze sobą Bułgaria i Turcja - podaje agencja Bloomberga. Przez terytorium Bułgarii biegnie odcinek Tureckiego Potoku - gazociągu, który jest ostatnim szlakiem dostaw rosyjskiego gazu do Europy.
Zakończyły się rozmowy ministrów ds. energii Bułgarii i Turcji, które odbywały się w stolicy Azerbejdżanu - Baku. Ich efektem jest sobotnie oświadczenie strony bułgarskiej, które cytuje agencja Bloomberga.
Według dokumentu, do 2 maja Sofia i Ankara mają przeprowadzić rozmowy na szczeblu eksperckim w celu renegocjacji obecnych umów przed podjęciem politycznej decyzji o zwiększeniu możliwości tranzytu gazu przez ich wspólną granicę.
Chodzi o przesył surowca bułgarską nitką Tureckiego Potoku - ostatniego szlaku, którym rosyjski gaz płynie do Europy. Przebiega ona od granicy tureckiej do granicy serbskiej. Jej obecna przepustowość jest wykorzystywana niemal do granic - rocznie transportowanych jest nią około 16 mld metrów sześc. gazu.
Turecki Potok transportuje rosyjski gaz do Europy przez Morze Czarne, omijając terytorium Ukrainy. Został ukończony przed wybuchem pełnoskalowej agresji Kremla wymierzonej w sąsiada Polski. Dziś już tylko tą drogą Kreml może realizować swoje gazowe interesy w Europie - z końcem 2024 r. wygasła bowiem umowa o tranzycie gazu z Rosji przez Ukrainę, którą Kijów respektował mimo trwającej wojny. W ramach tego kontraktu Gazprom przesyłał do Europy nawet 40 mld metrów sześc. gazu rocznie.
Agencja Bloomberga przypomina, że w Europie wciąż są kraje, które większość zapotrzebowania na gaz pokrywają dzięki dostawom surowca z Rosji i w tym celu utrzymują kontakty z Kremlem i Gazpromem. Wymienia w tym kontekście Słowację, Węgry i Serbię. Pod koniec marca Gazprom poinformował zresztą, że od kwietnia podwoi dostawy gazu do Słowacji przez Turecki Potok (wcześniej Słowacja otrzymywała gaz z Rosji przez Ukrainę; 1 stycznia 2025 r. ten tranzyt zakończył się, ale od 1 lutego Gazprom wznowił dostawy surowca do południowego sąsiada Polski). Słowacka spółka gazowa SPP i Gazprom są obecnie związane umową, która obowiązuje do 2034 roku.
W oświadczeniu bułgarskiego resortu energii jego szef Żeczo Stankow podkreślił, że Turcja jest "strategicznym partnerem" Bułgarii, jeśli chodzi o dywersyfikację dostaw gazu i zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego temu bałkańskiemu państwu. Bloomberg zwraca uwagę, że Sofia ma też dostęp do gazu z Azerbejdżanu - poprzez terytorium Turcji - i do tureckich terminali LNG. To efekt umowy podpisanej w 2023 r. przez turecki koncern energetyczny BOTAS i państwową spółkę gazową w Bułgarii - Bułgargaz.
Turcja od dawna konsekwentnie powtarza, że jest gotowa zwiększyć swoje możliwości przesyłu gazu do Europy. Kraj ten cały czas pracuje nad zwiększeniem możliwości produkcji własnej gazu. Od 2023 r. Turcja eksploatuje złoża gazu na dnie Morza Czarnego, a oficjalne zapowiedzi Ankary wskazują, że w 2026 r. produkcja z tego obszaru wyniesie 15 mld metrów sześc. rocznie. Turcja chce też mieszać nadwyżki swojej produkcji z gazem z innych źródeł i sprzedawać powstały blend odbiorcom w Europie - plany Ankary są bowiem dalekosiężne i zakładają, że kraj stanie się hubem gazowym dla Starego Kontynentu.