Reklama

Wirus zaważy na cenowym wykresie

W ostatnich dniach w cenach na międzynarodowym rynku ropy widzieliśmy lawinowe spadki związane z chińską epidemią koronawirusa. Dla polskich kierowców może to wskazywać także na szansę pewnych obniżek.

Trzeba jednak lojalnie przyznać, że między poszczególnymi stacjami kierowcy mogą zobaczyć spore rozbieżności i spadki nie docierają na wszystkie obiekty równocześnie. Nasze szacunki marż operatorów sugerują także, że zwłaszcza olej napędowy mógłby tanieć bardziej znacząco.

Rafinerie zaskakują

Wczorajsza zmiana cen w notowaniach rafineryjnych była pewnym zaskoczeniem - bowiem pomimo niewielkiego "odrabiania" dotychczasowej obniżki na rynku międzynarodowym, w cenach diesla zobaczliśmy pewną zmianę spadkową. Aktualny poziom cen hurtowych tego paliwa wynosi 3772,80 zł/m sześc. To o 47 zł mniej niż w ubiegłą sobotę. Z kolei w przypadku benzyn zmiana spadkowa wyniosła 34,2 zł - a obecny poziom cen to 3745,80 zł/m sześc. Spadek o 37 zł dotyczy także oleju opałowego, a średnia cena tego paliwa wyniosła dzisiaj 2415 zł za metr sześc.

Reklama

Prognozy jednoznacznie spadkowe

W przypadku rynku detalicznego spodziewamy się spadków - choć jak wspomnieliśmy wcześniej, tego rodzaju zmiany nie są wszędzie jednakowo dynamiczne. W okresie między 10 i 16 lutego 2020 r. przewidujemy dla benzyny 98-oktanowej ceny średnie w zakresie 5,13-5,26 zł/l, a dla benzyny 95 4,80-4,93 zł/l. W przypadku oleju napędowego widełki wynieść mogą 4,98-5,11 zł/l. Dla autogazu zmiana na minus także powinna być znacząca i ceny widywane najczęściej mogą mieścić się pomiędzy 2,23 a 2,31 zł/l.

Koronawirus w centrum uwagi

Obawy związane z negatywnym wpływem epidemii koronawirusa na popyt na produkty naftowe zepchnęły w tym tygodniu notowania ropy Brent na ponad 12-miesięczne minima. We wtorek baryłkę surowca na giełdzie w Londynie można było kupić za jedyne 53,69 USD. Szybka reakcja ze strony OPEC+ pomogła jednak zatrzymać przecenę i w drugiej połowie tygodnia cena ropy ustabilizowała się. W piątkowe przedpołudnie baryłka surowca na giełdzie naftowej w Londynie kosztuje niewiele ponad 55 dolarów.

Inwestorzy próbują oszacować, jak duży będzie wpływ epidemii na zapotrzebowania na ropę. Chińskie rafinerie istotnie redukują zakupy. Na początku tygodnia Sinopec zapowiedział ograniczenie w tym miesiącu dziennego przerobu o 600 tys. baryłek. Aktywność zmniejszają też niezależne rafinerie. Według analityków w skali całego roku tempo wzrostu popytu na surowiec w związku epidemią może obniżyć się nawet o pół miliona baryłek.

Takie czarne scenariusze skłoniły do szybkiego działania producentów ropy współpracujących w ramach OPEC+. Są oni coraz bliżej decyzji w sprawie dalszego ograniczenia wydobycia. Obradujący aż trzy dni komitet techniczny, który jest ciałem doradczym dla OPEC+, zarekomendował cięcie produkcji o dodatkowe 600 tys. baryłek. Ma ono wejść w życie zaraz po zatwierdzeniu przez kraje współpracujące w ramach OPEC+ i obowiązywać do czerwca tego roku.

Oprac. dr Jakub Bogucki, Grzegorz Maziak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »