Reklama

Wkrótce antykryzysowy plan dla biznesu

Na początku tygodnia rząd Mateusza Morawieckiego przedstawi plan działań, które mają wspomóc polską gospodarkę, przedsiębiorców i pracowników w czasie kryzysu związanego z koronawirusem - wynika z informacji Interii. Ma to być odpowiedź na skutki ograniczenia wielu rodzajów działalności gospodarczej, co w piątek wieczorem zapowiedział w walce z koronawirusem premier Mateusz Morawiecki.

- Przedsiębiorcy, których obroty spadną o ponad 15 proc., będą mogli skorzystać ze wsparcia Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, pozostali - z odroczeń należności. Pracujemy z bankami na bieżąco, rozwiązań będzie więcej - mówi Interii rozmówca zbliżony do rządu. O przygotowywanym pakiecie napisał też wczoraj wieczorem na twitterze Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, zaangażowany w wiele projektów gabinetu Morawieckiego.

Reklama

W pakiet kryzysowy dla firm będzie także zaangażowany Bank Gospodarstwa Krajowego, którego prezes Beata Daszyńska-Muzyczka w ubiegłym tygodniu w rozmowie z Interią zapowiadała, że bank może zaproponować przedsiębiorstwom z problemami np. finansowanie pomostowe.

Informacje Interii są zgodne z tym, co już w ubiegłym tygodniu zapowiadały m.in. minister rozwoju Jadwiga Emilewicz i minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg. Wykorzystane na ten cel zostaną m.in. pieniądze, które wcześniej firmy same zapłaciły jako obowiązkowe składki  - taka jest idea funduszy na czasy kryzysowe. Poza tym Emilewicz zapowiedziała odraczanie w czasie różnych zobowiązań (nawet umarzanie) dotyczących składek na ZUS, CIT, VAT.

Niższe obroty, wsparcie dla pracowników

Rząd chce między innymi - jak zapowiedziała Maląg - przeznaczyć na ten cel ok. 1 mld zł z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. By możliwa była szybsza pomoc Ministerstwo Rozwoju zapowiedziało nowelizację ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy, tak by pieniądze na wynagrodzenie dla pracowników mogły dostać firmy, w których obroty, sprzedaż towarów lub usług spadną w ciągu kwartału (to jest nowość, obecne przepisy zakładają sześć miesięcy) o 15 proc.

Dziś istnieją dwa fundusze, na które przedsiębiorcy (za pracowników) płacą składki i które są wykorzystywane do tego, by pomagać firmom i pracownikom (w tym osobom bezrobotnym). To Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Na pierwszy pracodawcy płacą składkę w wysokości 2 proc. wynagrodzenia pracownika, na drugi 0,1 proc. Na początku tego roku na kontach obu funduszy rząd przewidział w budżecie 22,7 mld zł (FP) i 1,52 mld zł (FGŚP). Zaplanowano zaś wydatki w kwocie 9 mld zł (FP) i 0,55 mld zł (FGŚP), ale ponieważ przez cały rok firmy będą płaciły składki (razem ok. 12,5 mld zł), pod koniec roku oba fundusze dysponować będą ponad 19,5 mld zł gotówki. Dodatkowo ok. 8 mld zł to należności, które wliczają się do przychodów funduszy, ale nie są gotówką.

Ale nawet gotówka zapisana w budżecie to nie są pieniądze, które leżą na kontach funduszy i w każdej chwili - tak jak teraz - można z nich skorzystać. Przez cały rok dysponuje nimi Ministerstwo Finansów. Z FGŚP do dyspozycji MF przeznaczono ponad 800 mln zł. Dodatkowo na 200 mln zł rząd oszacował w tym roku umorzenia dla firm z tytułu zaległości wobec FGŚP. Najprawdopodobniej dlatego minister pracy powiedziała o 1 mld zł, który może być przeznaczony na program osłonowy dla firm.

Nie wiadomo też, jak w najbliższych miesiącach będą się zachowywały firmy, czy z obawy o ewentualne koszty, wynikające z konieczności zapłacenia za zwolnienia lekarskie pracowników (firmy płacą za pierwsze 33 dni), nie będą zmniejszały zatrudnienia. Jeśli będą zwalniały ludzi, a oni zarejestrują się jako bezrobotni, potrzebne będą pieniądze na zasiłki. W tym roku w budżecie przeznaczono na nie 1,5 mld zł, czyli o 0,5 mld zł mniej niż na staże podyplomowe w ochronie zdrowia. Dlaczego? Oba fundusze od wielu lat są źródłem finansowania programów społecznych kolejnych rządów. W tym roku z FP zapłacone będą właśnie staże podyplomowe lekarzy, pielęgniarek i dentystów (ponad 2,2 mld zł), ale także opłaty "rządowe", czyli powitalne na Pracownicze Plany Kapitałowe (0,4 mld zł), a także program "Maluch" (rozwój instytucji opieki dla dzieci do lat 3) - ok. 0,2 mld zł. FP nie zapłaci w tym roku zaś pracodawcom za wynagrodzenie młodocianych pracowników, bo pieniądze na ten cel zapisane są w budżecie FGŚP (0,3 mln zł).

Cezary Kaźmierczak, szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców uważa, że dla ulżenia sytuacji firm dobre byłoby stałe zmniejszenie podatków i danin społecznych (składek) tak by zmniejszyć koszty pracy i by rzeczywiście fundusze przeznaczone były różne programy osłonowe dla przedsiębiorstw i osób pracujących, a nie finansowały rządowych programów społecznych.

Nowelizacja budżetu i działanie NBP

W najbliższych dniach z odsieczą może przyjść także Narodowy Bank Polski. Jego prezes, Adam Glapiński zmienił zdanie i w piątkowy wieczór zapowiedział wkrótce wniosek o obniżkę stóp procentowych, który zapewne znajdzie większość w Radzie Polityki Pieniężnej.

- Spadek popytu na usługi i towary nieżywnościowe oraz silne obniżenie się cen surowców na rynkach światowych sprawią, że inflacja będzie się w najbliższych kwartałach obniżać i kształtować poniżej naszych dotychczasowych oczekiwań. Dlatego będę proponował Radzie Polityki Pieniężnej obniżenie stóp procentowych NBP - powiedział prezes NBP.

- NBP monitoruje sytuację i gdyby była taka potrzeba, jesteśmy gotowi do odpowiednich działań. Moim zdaniem Rada Polityki Pieniężnej powinna już teraz wesprzeć gospodarkę obniżając stopy procentowe - dodał.

O cięcie stóp apelowali do banku centralnego ekonomiści, zwracając uwagę, że kryzys przyspieszył decyzje wielu banków centralnych o złagodzeniu warunków monetarnych. Zwracali też uwagę na potrzebę niestandardowych narzędzi, tak by ułatwić dostęp do tańszego finansowania dla małych i średnich firm.

Kolejnym ruchem w ramach zwalczania skutków kryzysu będzie zapewne zwiększenie wydatków rządowych w budżecie 2020 roku.

Firmy już informują o ryzykach

Wprowadzone w piątek przez rząd z powodu pandemii koronowirusa ograniczenie działalności centrów handlowych będzie miało istotny negatywny wpływ na wyniki wielu firm, tych największych, ale i małych.

Już w piątkowy wieczór o negatywnym przełożeniu decyzji rządu na wyniki finansowe poinformowała spółka CCC, sprzedawca obuwia. CCC zastrzega, że nie jest w stanie obecnie oszacować pełnych skutków pandemii koronowirusa na wyniki finansowe. Jednocześnie grupa dodała, że intensywnie rozwija sprzedaż w kanałach e-commerce. Stanowiła ona w strukturze przychodów ze sprzedaży odpowiednio 25 proc. w roku 2019 i blisko 45 proc. w marcu 2020 roku. W ciągu ostatniego tygodnia, po pojawieniu się informacji o pierwszych zarażonych koronowirusem w Polsce, akcje CCC na warszawskiej giełdzie straciły na wartości prawie 50 proc.

Od północy z piątku na sobotę została ograniczona działalność galerii handlowych, w których pozostaną otwarte tylko sklepy spożywcze, a także pralnie, apteki i drogerie.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Rząd podjął też decyzję o zawieszeniu działalności wszystkich restauracji, klubów, pubów, barów, z możliwością świadczenia usług na wynos. Poza tym ograniczono działalność kasyn, miejsc rozrywki.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że wszelkie restrykcje dotyczące zamknięcia miejsc rozrywki i galerii handlowych mają obowiązywać przez 14 dni, ale może zostać podjęta decyzja o przedłużeniu tego terminu.

Paweł Czuryło, Aleksandra Fandrejewska, PAP

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | Covid-19 | pomoc dla firm

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama