Reklama

WPR to nasza kapitulacja?

Politycy PiS zaapelowali do premiera Donalda Tuska, by Wspólna Polityka Rolna UE stała się jednym z priorytetów polskiej prezydencji. Skrytykowali ministra rolnictwa Marka Sawickiego za poparcie deklaracji prezydencji węgierskiej w sprawie WPR.

W połowie marca przyjęta została deklaracja prezydencji węgierskiej, w której zawarto zapis o stopniowym odchodzeniu od historycznych referencji przy ustalaniu wielkości dopłat bezpośrednich. To właśnie historyczne, oparte na innych latach produkcyjnych, dane powodują, że wielkość dopłat od hektara obecnie różni się między krajami UE, na niekorzyść przede wszystkim nowych państw członkowskich.

Reklama

Różnice są ogromne: najwięcej - 500 euro na hektar otrzymują rolnicy w Grecji i na Malcie; w Polsce - średnio 200 euro, nieco więcej niż w Hiszpanii i Portugalii, we Francji - ok. 250, w Niemczech - ponad 300. Polska poparła dokument; przeciwne mu były m.in.: Wielka Brytania, Szwecja, Malta, Dania, Litwa, Łotwa i Estonia.

Europoseł PiS Janusz Wojciechowski zapowiedział, że akceptacja Polski dla zapisów deklaracji oznacza "bezwarunkową kapitulację". Dodał, że w dokumencie znalazł się zapis, iż unijne dopłaty dla rolników mają być "bardziej sprawiedliwe" niż dotychczas, podczas gdy np. stanowisko Parlamentu Europejskiego mówi po prostu o "sprawiedliwych dopłatach".

"Ten zapis +bardziej sprawiedliwe+ oznacza de facto kapitulację" - ocenił Wojciechowski. Podkreślił, że Polska należy do krajów o najniższym poziomie dopłat na jeden hektar, a - jak przekonywał - powinniśmy otrzymywać takie same dopłaty jak chociażby sąsiednie Niemcy. Jego zdaniem, zapis o "bardziej sprawiedliwych" niż dotychczas dopłatach może oznaczać, że dysproporcje w wysokości dopłat nie zostaną wyrównane.

"Jeżeli zostaniemy z tymi różnicami (dopłat - PAP), to naprawdę polskie rolnictwo nie wytrzyma nierównej konkurencji i zapłacimy za to wszyscy. Im mniejsza pomoc dla rolnictwa, tym wyższe ceny artykułów rolnych. To jest prosta zależność, całe społeczeństwo poniesie koszty tego zaniedbania" - mówił europoseł PiS.

"I na to zgadza polski rząd ręką ministra Sawickiego. Premier Tusk milczy, wicepremier Waldemar Pawlak nic nie mówi, minister Radosław Sikorski się nie odzywa, a minister Sawicki podpisuje w imieniu Polski akt kapitulacji" - stwierdził Wojciechowski.

W marcu Sawicki tłumacząc poparcie Polski dla deklaracji prezydencji węgierskiej, mówił: "Po raz pierwszy zapisano konieczność stopniowego odchodzenia od historycznych tytułów do płatności. Nie jest to zapis, który Polskę zadowala, bo wyraz +stopniowe+ to nie jest polski pomysł, ale sam fakt zapisu o odchodzeniu od historycznych tytułów do płatności traktujemy jako wyraz dobrej woli i kolejny mały kroczek na rzecz zmiany WPR".

Poseł PiS, b. minister rolnictwa w rządzie PiS Krzysztof Jurgiel zaapelował do premiera Donalda Tuska, "by w ramach polskiej prezydencji wnieść jako priorytet Wspólną Politykę Rolną tak, aby podczas tej półrocznej prezydencji jasno i twardo rozmawiać z partnerami z UE". "Apelujemy też, aby nawet w tych najbliższych dniach zająć stanowisko w sprawie przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej, a w szczególności wysokości dopłat" - dodał Jurgiel.

Minister Sawicki zapowiedział pod koniec kwietnia, że przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej oraz unijnej polityki rybackiej będzie jednym z priorytetów polskiej prezydencji.

Dowiedz się więcej na temat: politycy PiS | WPR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »