Reklama

Wyspy Kanaryjskie czekają na turystów

Wyspy Kanaryjskie - archipelag, który żyje z turystyki - czeka na powrót przyjezdnych. Odkąd wybuchła pandemia, liczba odwiedzających skurczyła się tam do niespełna ośmiu milionów, czyli tylu ilu przyjeżdżało w latach 90. Tamtejsze władze liczą, że poprawa sytuacji nastąpi w drugim kwartale, kiedy to szczepienia na COVID-19 przejdzie znaczna część Europejczyków.

Sytuacja epidemiczna na Wyspach Kanaryjskich nie jest zła. Odkąd wybuchła pandemia na koronawirusa zachorowało tam niespełna 27 tysięcy osób, z których 415 zmarło. Archipelag był pierwszym hiszpańskim regionem, który wprowadził obowiązek przedstawiania przez podróżnych negatywnego wyniku testu na koronawirusa. A od 1 lipca przyjeżdżający są poddawani kontroli zdrowotnej. Za gorączkę uznawana jest temperatura 37,5 C. 

Jednak, kiedy na Gran Canarii - największej z Wysp Kanaryjskich - zaczęło przybywać chorych, wiele krajów zostało archipelag za strefę ryzyka. Również Niemcy i Wielką Brytanię - państwa, których mieszkańcy byli najczęstszymi gośćmi. Mimo zapewnień, że wyspy są bezpiecznym kierunkiem, w 2020 roku odwiedziło je o 10 milionów (69 proc.) mniej turystów niż zwykle. Jak niedawno podsumowano, upadek turystyki - najważniejszego źródła dochodu - doprowadził na Wyspach Kanaryjskich do 23-proc. spadku PKB.

Reklama

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Na poprawę sytuacji liczono zimą, kiedy średnia temperatura wynosi na archipelagu 20 stopni Celsjusza. Wtedy też Wyspy Kanaryjskie odwiedzało zwykle najwięcej osób. Jednak powtórzyła się sytuacja z lata. Tym razem zachorowań przybywa na Teneryfie, gdzie tylko minionej niedzieli liczba zarażonych COVID-19 zwiększyła się o 74 osoby. Wzrasta też liczba chorych na Lanzarote. Kraje europejskie ponownie zniechęcają do odwiedzin archipelagu. Sytuację pogarsza obowiązujący w Hiszpanii od grudnia zakaz połączeń lotniczych z Wielką Brytanią, odkąd pojawił się tam nowy wariant koronawirusa.   

Większość hoteli na archipelagu stoi zamknięta, a prawie 84 tysiące ich pracowników przebywa na tzw. ERTE - czasowym bezrobociu, po którym pracodawca ma obowiązek zatrudnienia ich na co najmniej pół roku. Federacja Przedsiębiorców Hotelarstwa i Turystyki (FEHT) z Las Palmas, stolicy archipelagu wydała komunikat, w którym ostrzegła, że pierwszy kwartał tego roku będzie podobny do 2020. Jej zdaniem, zmian można oczekiwać później, kiedy co najmniej 70 proc. Europejczyków zostanie zaszczepiona na koronawirusa. 

Wybierający się na Wyspy Kanaryjskie muszą 72 godziny przed odlotem przeprowadzić test RT-PCR lub szybki test wykrywający obecność antygenów. Inaczej podróżnych czekać będzie 14-dniowa kwarantanna. Na całym terytorium Hiszpanii obowiązuje godzina policyjna od 23.00 do 6.00. Na Teneryfie od 22.00.    

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »