Wzrost CPI i PKB wymuszą podwyżki stóp o 50-100 pb, pierwsza możliwa w marcu

Ekonomiści są zgodni, że wzrost inflacji oraz tempo wzrostu gospodarczego skłonią RPP do podwyżek stóp procentowych w 2011 r. Nie ma jednak konsensusu co do skali zacieśnienia polityki monetarnej w przyszłym roku, większość prognoz zakłada podwyżki w przedziale 50-100 pb w skali roku. Większość ekonomistów wskazuje na marzec jako moment pierwszej podwyżki.

Zdaniem ekonomistów RPP, obok kształtowania się CPI, będzie zwracać szczególną uwagę na dynamikę nakładów na inwestycje, a także sytuację na rynku pracy.

- Co do tego, że stopy zostaną podniesione w przyszłym roku stosunkowo szybko nie ma wątpliwości. Prawdopodobieństwo pierwszej podwyżki w styczniu bądź w marcu jest zbliżone. Na razie typujemy, że decyzja zapadnie na pierwszym posiedzeniu w nowym roku. Przemawia za tym fakt, że w grudniu nastąpi wzrost inflacji powyżej 3 proc. Natomiast w styczniu wskaźnik ten uplasuje się jeszcze bliżej 3,5 proc. Prognozujemy, że znajdzie się on w okolicy 3,3-3,4 proc. Tym samym w styczniu byłby dobry moment, żeby RPP uprzedziła możliwy skok inflacji - powiedział w rozmowie z PAP Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP, który prognozuje, że na koniec 2011 r. główna stopa będzie na poziomie 4,5 proc.

Reklama

- Sytuacja inflacyjna nie jest dużym zagrożeniem dla stabilności gospodarczej, jednak Radzie trudno będzie tolerować skok inflacji do poziomu zbliżonego do stopy referencyjnej. Ponadto, taki ruch RPP nie powinien nadmiernie umocnić złotego, ani uderzyć w oczekiwania przedsiębiorstw. Sugerowałoby natomiast, że Rada jest na posterunku. Obecnie sytuacja globalna jest stabilniejsza, jeśli chodzi o wzrost gospodarczy. W sytuacji, gdy inflacja zbliża się do stopy referencyjnej, stopa realna oscyluje blisko zera, a gospodarka wciąż nieźle sobie radzi, na co wskazują dane o PKB i produkcji, RPP powinna mieć mniejszy dyskomfort w podwyższaniu stóp - dodał.

- Z kolei w marcu będziemy mieli pełniejszy obraz gospodarki - PKB za cały ubiegły rok, PKB za IV kwartał 2010 roku, nową projekcję inflacji - więc dużo więcej informacji, na które Rada zwraca uwagę - zaznaczył Tarnawa.

Podobnie argumentuje główny ekonomista Banku Gospodarki Żywnościowej Dariusz Winek.

- Z początkiem przyszłego roku należy się spodziewać istotnego wzrostu inflacji. Po pierwsze, będą zmiany w podatkach pośrednich, wzrośnie VAT, akcyza na papierosy, itp. Po drugie, rosnące ceny żywności i energii mogą wywołać wzrost cen w innych segmentach, a w wyniku tej kumulacji w marcu CPI może przekroczyć poziom 3,5 proc. Pojawi się ryzyko utrwalenia inflacji na podwyższonym poziomie, to sprzeczne z październikową projekcją inflacji - powiedział.

- Najbardziej racjonalna byłaby jednorazowa podwyżka stóp, naszym zdaniem o 50 pb w marcu, a potem oczekiwanie na rozwój sytuacji w kolejnych miesiącach. Kolejna podwyżka, o 25 pb, może nastąpić w październiku. W perspektywie 2012 r., dużych inwestycji infrastrukturalnych, zapewne coraz silniejszych inwestycji prywatnych, poprawy sytuacji na rynku pracy, wzrostu żądań płacowych, powinno to skłonić Radę do kontynuowania zacieśniania - dodał Winek.

Zdaniem głównego ekonomisty BGŻ, decyzja Rady może znaleźć wsparcie w danych wskazujących na dobrą kondycję polskiej gospodarki, a także w mało prawdopodobnej aprecjacji złotego w I połowie 2011 roku.

- Jeśli zrealizuje się pozytywny scenariusz w gospodarce, wzrost PKB będzie powyżej 4 proc., może w okolicach 4,5 proc., to by oznaczało, że ożywienie jest trwałe i nie ma przesłanek za tym, by stóp nie podnosić - powiedział Winek.

- W pierwszej połowie roku zmienność kursu złotego będzie duża, ale nie należy oczekiwać jego aprecjacji. Aprecjacja złotego nastąpi, ale raczej w drugiej połowie roku, więc w perspektywie I półrocza ze strony złotego nie należy oczekiwać wyhamowania impulsu inflacyjnego - dodał.

Tomasz Kaczor, ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego uważa, że do pierwszej podwyżki o 25 pb dojdzie w kwietniu, kiedy członkowie Rady zobaczą pełny obraz inflacji.

- Nie mamy wątpliwości, że z początkiem przyszłego roku nastąpi obniżka tempa wzrostu, gdyż zostanie "zdjęty" efekt przesunięcia. Mimo to tempo pozostanie dosyć solidne, a Rada zobaczy rzeczywiste problemy inflacyjne. Na razie Rada widzi potencjalne problemy, np. że płace zaczną rosnąć szybciej, a w styczniu płace skoczą w górę, ze względu na efekt bazy - powiedział.

- Naszym zdaniem, pierwszy możliwy termin podwyżki to kwiecień, bo wtedy Rada będzie mogła w pełni ocenić inflację po wejściu w życie podwyżek stawek VAT. Ponadto w kwietniu będzie znana inflacja po skorygowaniu przez GUS systemu wag, a to zwykle obniżało nieco inflację. Trzecia kluczowa rzecz to dane za pierwsze miesiące nowego roku. Zobaczymy, czy świetna kondycja polskiej gospodarki to nie jest efekt tego, że wszyscy chcą zdążyć przed zmianami w systemie podatkowym, co się przyczynia do wzrostu konsumpcji i aktywności w przemyśle, żeby wystawić faktury jeszcze w grudniu. Zobaczymy, ile w przyspieszeniu pod koniec 2010 r. było "transferu" między latami - poinformował.

- Wzrost gospodarczy będzie dosyć wyraźny, ale nie taki, żeby w polityce monetarnej trzeba było robić coś bardzo mocno i bardzo szybko. Na jednej podwyżce się nie skończy, Rada zapewne w lipcu zdecyduje się na drugą podwyżkę, po której powie, że stopy są na właściwym poziomie - dodał.

Ekonomiści są zgodni, że Rada będzie również monitorowała szereg innych danych napływających z gospodarki krajowej, m. in. ożywienie inwestycji prywatnych.

- Poza konsumpcją, RPP będzie uważnie obserwować inwestycje prywatne. Na razie widać dużo inwestycji infrastrukturalnych, a koło II kwartału będzie widać wzrostu inwestycji prywatnych, to da impuls do podwyżki - poinformował Tomasz Kaczor.

- Rada będzie obserwować, czy pojawią się inwestycje. Osobiście sądzę, że tak, chyba, że zima okazałaby się jeszcze gorsza, niż w 2010 r. Ogólnie uważam, że brak jest przesłanek za pozostawieniem stóp na obecnym poziomie - dodał Dariusz Winek.

Ekonomiści spodziewają się, że dysparytet stóp wobec Europejskiego Banku Centralnego wzrośnie, ale nie będzie miał negatywnego wpływu na polską gospodarkę.

- Dysparytet wobec stóp EBC wzrośnie, ale niczemu to nie szkodzi. Potencjał do aprecjacji złotego, ze względu na niestabilność na rynkach finansowych, możliwą korektę na rynku akcji i kłopoty państw strefy euro, szczególnie peryferyjnych, nie jest duży - powiedział główny ekonomista BGŻ.

- Dysparytet stóp wobec EBC będzie rosnąć, ale nie jest istotny dysparytet w danym momencie, tylko perspektywy na przyszłość. EBC zaczyna się z wycofywać z nietypowych instrumentów i w II kwartale 2011 r. będziemy mieli na horyzoncie podwyżki stóp procentowych w strefie euro - powiedział Kaczor z BGK.

Z ankiety przeprowadzonej w grudniu przez PAP wynika, że wszyscy z 16 ankietowanych ekonomistów oczekują pozostawienia stóp proc. bez zmian na grudniowym posiedzeniu RPP. Rynek oczekuje pierwszej podwyżki stóp proc. w marcu przyszłego roku. 8 z 16 ekonomistów spodziewa się wtedy zacieśnienia polityki pieniężnej o 25 pb, zaś dwóch spodziewa się podwyżki o 50 pb. Zacieśnienia polityki pieniężnej w styczniu 2011 spodziewa się jedynie 4 z 16 ekonomistów.

Rynek jest podzielony, jeśli chodzi o poziom stóp proc. na koniec 2011 roku. 5 z 16 ekonomistów spodziewa się, że referencyjna stopa NBP wyniesie na koniec przyszłego roku 4,00 proc., kolejnych 5 oczekuje poziomu 4,25 proc., także 5 głosów uzyskał poziom 4,50 proc. Jeden ekonomista jest zdania, że główna stopa proc. NBP wyniesie na koniec 2011 roku 4,75 proc.

Inflacja, bezrobocie, PKB - zobacz dane z Polski i ze świata w Biznes INTERIA.PL

INTERIA.PL/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »