Zbieractwo dotyczy też żywności. Granice zatarły się podczas pandemii

Pełna spiżarnia daje poczucie bezpieczeństwa i kojarzy się z wakacjami u babci. Ale w pewnych okolicznościach posiadanie zapasów jedzenia to źródło raczej negatywnych emocji. Jak alarmują naukowcy, problem zbieractwa dotyka kilku procent populacji - i dotyczy także żywności.

Wiele osób lubi mieć szafki, lodówkę czy spiżarnię pełną jedzenia. Daje im to poczucie bezpieczeństwa i jest elementem troski o najbliższych. Ale gdy ilość jedzenia staje się zbyt duża, zaczynamy ukrywać żywność po kątach albo uważamy, że jest zbyt cenna, żeby wyrzucić ją nawet, kiedy się przeterminuje - to już może być problem. Osoba z takim podejściem do jedzenia może borykać się z problemem zbieractwa - twierdzą eksperci. Na problem zwracają uwagę dziennikarze CNN.

Zbieractwo spotyka wielu z nas

Zbieractwo, inaczej nazywane syllogomanią to zaburzenie psychiczne polegające na trudnościach w pozbywaniu się niepotrzebnych przedmiotów. Chora osoba obsesyjnie gromadzi duże ilości rzeczy, które często nie mają dla innych zbyt dużej wartości. Nierzadko to śmieci, zepsute przedmioty i produkty nienadające się już do użytku. Ich ilość zaczyna robić się tak duża, że może pojawić się problem z normalnym funkcjonowaniem w otoczeniu.

Reklama

Osoby cierpiące na tę przypadłość zmagają się w większości także z depresją, fobiami społecznymi czy innymi lękami.

Zjawisko zbieractwa dotyka nawet 2-6 proc. populacji. To zaburzenie może obejmować także gromadzenie żywności - zwraca uwagę CNN. 

Przezorność czy zbieractwo? W pandemii granica się zatarła

Jak wskazuje w rozmowie ze stacją Kate Daigle, doradczyni zawodowa i specjalistka ds. zaburzeń odżywiania, zbieractwo w przypadku żywności może przybierać różne formy. Może zaczynać się już w dzieciństwie i polegać na ukrywaniu jedzenia przed opiekunami. W przypadku osób dorosłych może przybierać formę kupowania jedzenia na zapas. Także dorośli zbieracze chowają żywność w kryjówkach - zwraca uwagę Daigle. 

Problem przybrał zupełnie inny wymiar podczas pandemii Covid-19. Wtedy kupowanie zapasów ułatwiało rzadkie wychodzenie do sklepów. Ale w obecnych warunkach już nie jest konieczne - zwracają uwagę dziennikarze CNN. Tymczasem wielu z nas nadal kompulsywnie gromadzi żywność. 

Świadectwem tego, że mamy już do czynienia z problemem, mogą być trudności z wyrzucaniem jedzenia, kiedy się zepsuje lub przeterminuje. Jeśli zapasy zaczynają wychodzić poza spiżarnię i utrudniać nam poruszanie się po domu albo jeśli trafiają do niecodziennych kryjówek - to także może być niepokojące.

Jak wskazują eksperci, z którymi rozmawiał CNN, jeśli to my gromadzimy przesadną ilość jedzenia, można pomyśleć o profesjonalnej pomocy doradcy albo terapeuty. Jeśli problem ma osoba z naszego otoczenia, należy skupić się na wsparciu emocjonalnym. Nie warto też jej ganić zawstydzać - to może tylko utrudnić wyjście z trudnej sytuacji, a nawet pogłębić problem.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: żywność
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »