Reklama

Żelazne wyprawy po Szwajcarii

Jeśli wsiąść do pociągu nie byle jakiego, to tylko w Szwajcarii. Jeżdżą jak w zegarku (szwajcarskim) w niezwykłe zakątki kraju, a bajeczne, alpejskie krajobrazy ogląda się przez szklany sufit, podróżując na jeden bilet.

Najpierw kilkusekundowe milczenie albo entuzjastyczne: wow! To pierwsza reakcja po wejściu do szwajcarskiego pociągu. Jest czyściutko, przestronnie, przez telefon komórkowy nie trzeba mówić podniesionym głosem. Specjalne przedziały zabaw dla dzieci, sale kinowe i supermarkety na szynach, gdzie jadąc z miasta do miasta można zrobić zakupy... Szwajcarzy, tworząc swój system kolejowy odjechali daleko reszcie świata.

Reklama

Pociągiem wjeżdża się tu na alpejski szczyt Jungfrau (3500 m n.p.m, najwyższa stacja w Europie), a wąskotorówki służą w wielu szwajcarskich miejscowościach turystycznych za wyciągi.

Kolej w Szwajcarii to urządzenie do tego stopnia wielofunkcyjne, że dla turystów stworzono tu unikatowy system tras panoramicznych, przecinający Szwajcarię od północy na południe i z wschodu na zachód, po najbardziej atrakcyjnych odcinkach. W sumie oficjalnie wytyczonych tras jest siedem. Turystyczne ekspresy zwykłych pociągów różnią przede wszystkim wielkie panoramiczne okna zachodzące na dach, a przez całą drogę przez słuchawki przy każdym fotelu płyną informacje (m. in. po niemiecku, angielsku, włosku) o mijanych miejscowościach, szczytach, rzekach, jeziorach, itp.

Podróż na jeden Szwajcarski Paszport

Szwajcarię można przemierzyć wszystkimi pociągami, także panoramicznymi, na podstawie Swiss Pass. Ten bilet upoważnia do nieograniczonego podróżowania także pociągami, autobusami i statkami po całej Szwajcarii oraz autobusami i tramwajami w 41 miastach. Ponadto można bezpłatnie zwiedzać ponad 450 muzeów i korzystać ze zniżki 50% przy przejazdach większością kolejek górskich oraz linowych. Dzieci do 16 roku życia w towarzystwie przynajmniej jednego z rodziców podróżują bezpłatnie. Bilety Swiss Travel System można nabyć w Polsce, a zwłaszcza teraz wiosną warto skorzystać z promocji "2 w cenie 1".

Na wybierających się do Szwajcarii samolotem czeka jeszcze jedno wyjątkowe udogodnienie. Z lotniska już w Polsce można nadać bagaż do każdego ważniejszego dworca kolejowego w Szwajcarii, skąd może odebrać go obsługa hotelu. Ta usługa nazywa się Fly & Rail. Z kolei Fast Baggage Service umożliwia przesłanie bagażu w ciągu jednego dnia między największymi miastami w Szwajcarii.

Rollercoaster na liście UNESCO

Najsłynniejsze trasy kolejowe: Ekspres BerninaEkspres Lodowcowy, wyruszają z Gryzonii, w wschodniej części kraju. Zwłaszcza ten pierwszy, z St. Moritz i Davos przez Chur do włoskiego Tirano, którego 122-kilomtrowy odcinek Albula - Bernina w 2008 roku wpisano na listę UNESCO, to w Szwajcarii jazda obowiązkowa. Nie tylko z względu na skrajnie różne krajobrazy. Od lodowców w masywie Bernina - tu znajduje się najwyższa w Europie przełęcz, pokonywana koleją - do winnic w dolinie Valtelina, droga wiedzie przez 55 tuneli i blisko 200 wiaduktów, zawieszonych kilkadziesiąt metrów nad rzekami czy przełęczami.

Właśnie te arcydzieła inżynierii są nie mniejszą turystyczną atrakcją niż krajobraz, zmieniający się jak w kalejdoskopie. Trasa przywodzi skojarzenia z rollercoastrem ze słynnych parków rozrywki: a to ogromny ślimak, w który układa się wiadukt Brusio, a to widaukt Solis, zawieszony 90 metrów nad przepaścią, szyny poprowadzone po skalnych półkach, na które, wypadłszy z ogromnego tunelu, wjeżdża się z wiaduktu Landwasser (60 m nad ziemią). To inżynieryjne cuda, które zbudowano na przełomie XIX i XX wieku, uznano za nie mniejsze dziedzictwo ludzkości niż walory przyrodnicze tych okolic.

Lodowcowo - czekoladowy łącznik

Z St. Mortitz, gdzie zimą na narty ściąga cała europejska arystokracja, rusza Ekspres Lodowcowy. Ekspres to w tym wypadku określenie na wyrost, jeśli mamy na uwadze prędkość poruszania się pociągu, zmierzającego do Zermatt u stóp Matterhornu. Ta trasa, uruchomiona w 1930 roku przez entuzjastów alpinizmu, uważana jest za najsłynniejszy szlak widokowy.

7 godzin jazdy gwarantuje niezapomniane wrażenia: pociąg pokonuje blisko 300 mostów i aż 91 tuneli. Te ostatnie to jedyne momenty wytchnienia od rejestrowania widoków monumentalnych Alp Retyckich w okolicach Laax, czy wrót doliny Rodanu, uważaną za jedną z najpiękniejszych w Europie. Tam pociąg skręca do Zermatt, jedynego miejsca w Europie, gdzie na nartach jeździ się na wysokości powyżej 4000 m n.p.m. U celu, na deser, czeka na podróżnych Matterhorn, zwany przez dzieci Monte Toblerone, od nazwy słynnych szwajcarskich czekoladek, których logo jest ten szczyt.

Matterhorn i blisko 30 innych czterotysięczników widać jak na dłoni, gdy wjedzie się koleją zębatą na Gornergat. Dodatkowe atrakcje to obserwatorium astronomiczne i trzeci co do długości lodowiec Gorner, który schodzi ze szczytu.

W krainie czekolady, z której słynie Szwajcaria, nie może zabraknąć Ekspresu Czekoladowego. Pociąg wyrusza z Montreux, znad Jeziora Genewskiego, kurortu słynącego z festiwali jazzowych i filmowych, zmierzając w okolice Gruyére - do regionu, skąd pochodzą sery o tej samej nazwie oraz czekolada Cailler. Trasę obsługuje stylowy pociąg retro typu Pullman. Po drodze zaplanowano dwa przystanki. W Broc, w fabryce czekolady, proces produkcji można obejrzeć na filmie i skosztować słodyczy marki Cailler. Z kolei w Gruyére, słynącym z serów, bezpośrednio u wytwórców można spróbować tego przysmaku, z którego również słynie Szwajcaria.

Niezapomniane przeżycie nie tylko dla najmłodszych pasażerów to podróż Ekspresem Wilhelma Tella. Zanim wsiądziemy do Ekspresu Gottharda, zmierzającego z Lucerny do Lugano, na kolejowy bilet możemy uczestniczyć w prawie trzygodzinnym rejsie parowcem po Jeziorze Czterech. Pociąg przemierza też 15 kilometrowy tunel Gotharda, a wcześniej - region Uri, skąd miał pochodzić legendarny bohater Szwajcarii - Wilhelm Tell.

Przez krainy pięknych jezior

Gdyby Wilhelm Tell pojechał ze swym synem ekspresem swego imienia, do stacji końcowej, na głowie chłopca ustawiłby nie jabłko, lecz kokos, bo palmy w Lugano spotkać można tak często jak jabłonie.

Do Lugano można dojechać również z St. Moritz Ekspresem Palmowym, którego nazwa podkreśla ten atrybut miasta. Autobus jedzie przez Gryzonię oraz terytorium Włoch, nad brzegami opisywanych przez poetów jezior: Lago di Como i Lago di Lugano. Nadbrzeżne promenady z bujnym życiem kawiarnianym, finezyjna architektura, tworzą wyjątkowy niepowtarzalny charakter Lugano.

W Szwajcarii jest ponad 7 tysięcy jezior, ale wzdłuż tych najpiękniejszych wiodą trasy Ekspresu Przedalpejskiego i Ekspresu Złotej Przełęczy, łączących dwa krańce kraju. Ekspres Przedalpejski, znad Jeziora Bodeńskiego, przez m.in. St. Gallen i Rapperswil, dociera do Lucerny, położonej nad Jeziorem Czterech Kantonów. Tu można przesiąść się na Ekspres Złotej Przełęczy, pierwszy na świecie pociąg panoramiczny, którego trasa wiedzie do Regionu Jeziora Genewskiego przez takie miasta, jak Interlaken u podnóża Alp, wzdłuż jezior Brienzer i Thuner, Chateau-d'Oex, Gstaad Montreux i Genewę.

Ale w Interlaken warto przesiąść się też na pociąg zmierzający do Grindelwaldu. Miasteczko przycupnęło pod słynną ścianą wspinaczkową North Face.

Za dodatkową opłatą do biletu Swiss Pass można wjechać pociągiem na szczyt Jungfrau. W tym roku ta niesamowita kolejka zębata na Jungfraujoch obchodzi 100-lecie swojego istnienia. Przy tej najwyżej położonej stacji kolejowej w Europie zaczyna się najdłuższy lodowiec na kontynencie - Aletsch, wpisany na Listę UNESCO. Widok na lodowiec podziwiać można z platformy umieszczonej na szczycie.

Więcej informacji o Szwajcarii: www.MojaSzwajcaria.pl

Odwiedź nas na Fecebooku, www.facebook.com/MySwitzerland


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »