Ukraiński zastrzyk dla polskiej gospodarki

Na stałe w Polsce pracuje już ok. 900 tys. Ukraińców, sezonowo - w porywach - nawet 1,5 mln. Ukraińcy zaczynają coraz więcej wpłacać do budżetu i do ZUS, choć wciąż prawie połowę zarobków transferują do ojczyzny. Na razie tylko ok. 10 proc. z nich korzysta z polskich banków, ale to się zmieni, jeśli osiądą u nas na stałe.

Ogłoszenia "dam pracę" i "wolne pokoje" po ukraińsku. W autobusach i tramwajach język ten słychać coraz częściej. Migracja zarobkowa z Ukrainy do Polski przybrała w ostatnich latach wielkie rozmiary.

Fala ruszyła w 2014 r., po tym, jak Rosja zaanektowała Krym. - Według najnowszego International Migration Outlook 2018, publikowanego corocznie przez OECD, w 2017 r. Polska stała się globalnym liderem, jeśli chodzi o napływ cudzoziemskiej, sezonowej, krótkoterminowej siły roboczej (większym niż Stany Zjednoczone) - piszą autorzy raportu Ośrodka Studiów Wschodnich "Migracje z Ukrainy do Polski. Stabilizacja trendu" (2018). W ubiegłym roku ta fala zaczęła delikatnie wyhamowywać, ale i tak jej rozmiary są wciąż imponujące.

Reklama

Sezonowo nawet 1,5 mln

Ilu dokładnie Ukraińców przebywa w Polsce, tego nie wiadomo. Według szacunków Narodowego Banku Polskiego (NBP) z ubiegłego roku pod koniec 2017 było ich w naszym kraju ok. 900 tys. W całym 2018 r. powiatowe urzędy pracy wydały 1,42 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy obywatelom Ukrainy, co oznacza spadek rok do roku o 17 proc. Obywatele Ukrainy otrzymali w zeszłym roku prawie 900 tys. polskich wiz, o ponad jedną piątą mniej niż rok wcześniej (ale od połowy roku mogli już przekraczać granicę bez tych dokumentów). - Wydaje się, że w sezonie, gdy jest największy popyt na prace tymczasowe w rolnictwie, w Polsce może przebywać co roku nawet do 1,5 mln Ukraińców - mówi "Gazecie Bankowej" prof. Paweł Kaczmarczyk, dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego.

Skalę migracji długoterminowej z Ukrainy do Polski pokazują dane Urzędu ds. Cudzoziemców. Pod koniec 2018 r. prawie 193 tys. obywateli Ukrainy posiadało ważny (aktualny) dokument pobytowy (w tym jednolite zezwolenia na pobyt i pracę, zezwolenia na pobyt czasowy wydane z innych przyczyn oraz zezwolenia na pobyt stały wydawane m.in. ze względu na posiadaną Kartę Polaka).

Polska wysysa miasta zachodniej Ukrainy

Ukraińcy przybywają do Polski głównie z trzech powodów: w poszukiwaniu pracy, z uwagi na to, że członkowie ich rodzin już tu są, albo na studia. Zdecydowana większość z nich przyznaje, że główną przyczyną opuszczenia ojczyzny są niskie zarobki (twierdzi tak 74 proc. badanych) oraz niestabilność polityczna (25 proc.) i wszechobecna korupcja (21 proc.) - wynika z raportu "Ukraińcy na polskim rynku pracy" opublikowanego w 2018 r. przez agencję pośrednictwa pracy EWL.

Z których części Ukrainy przybywa do Polski najwięcej osób? Głównie z zachodniej (ok. 74 proc. migracji), bo duże znaczenie ma bliskość geograficzna. Ale w ostatnim czasie rośnie liczba emigrantów z centralnej części kraju (ok. 25 proc.). Migranci ze wschodniej Ukrainy (Donbas) stanowią ledwie ok. 1 proc. przybywających. Zdecydowana większość migrantów to mieszkańcy miast. Tak wynika z badania Państwowego Komitetu Statystycznego Ukrainy, którego wyniki zostały opublikowane w 2018 r.

Jeszcze kilka lat temu Ukraińcy osiedlali się niemal wyłącznie w dużych polskich miastach, głównie w Warszawie, Krakowie i Poznaniu. Obecnie sytuacja się zmienia. - Migracja z Ukrainy rozlewa się po całej Polsce, nawet po małych miastach. Co ciekawe, relatywnie dużo jest ich np. w województwie warmińsko-mazurskim - wskazuje prof. Kaczmarczyk.

Głównie na budowie albo w sklepie

Ukraińcy trafiają przede wszystkim do firm z sektora przemysłu, budownictwa i usług. Wypełniają głównie wakaty, które nie wymagają wielkich umiejętności ani wielotygodniowych szkoleń, czyli wykonują proste prace niewymagające kwalifikacji. Z danych serwisu OLX wynika, że pracodawcy najchętniej zatrudniają ludzi z Ukrainy na budowach, w gastronomii, jako kierowców lub kurierów, rzadziej na stanowiskach w firmach produkcyjnych.

Na wykonywanie których profesji wydawano najczęściej zezwolenia na pracę dla Ukraińców w 2018 r.? Lwia część przybyszów zza południowo-wschodniej granicy znalazła zatrudnienie jako pracownicy wykonujący prace proste, robotnicy przemysłowi i rzemieślnicy oraz operatorzy maszyn i urządzeń.

Prof. Kaczmarczyk wskazuje, że olbrzymia większość Ukraińców pracuje znacznie poniżej swoich kwalifikacji. - Prawie 40 proc. tych ludzi przybywających do Polski ma wykształcenie wyższe, tymczasem pracują na budowie albo jako kasjerzy w sklepie. Również związek między dawniej wykonywaną przez nich pracą na Ukrainie a obecną w Polsce jest dość luźny - mówi szef Ośrodka Badań nad Migracjami UW.

Według prof. Kaczmarczyka obecnie pojawiają się nowe trendy na rynku pracy dla Ukraińców. Coraz więcej przybyszów ze Wschodu pracuje w hotelarstwie i gastronomii, a coraz mniej w rolnictwie. - Widać tendencję do coraz większego przesuwania się grup pracowników z Ukrainy do sektora handlowego czy usługowego. O ile jeszcze kilka lat temu pracownicy z Ukrainy wykonywali przede wszystkim proste prace fizyczne, o tyle dzisiaj coraz częściej pracują w sklepach, restauracjach, hotelach i innych punktach usługowych - potwierdza Jakub Bińkowski, ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Co ciekawe, według raportu firmy EWL jedynie ok. 26 proc. Ukraińców przyznaje, że pracowało kiedykolwiek w Polsce "na czarno" (bez podpisanej umowy). Z drugiej strony 23 proc. badanych przyznało, że skorzystałoby z oferty pracy "na czarno", gdyby to oznaczało znaczną podwyżkę wynagrodzenia.

Prawie 14 mld zł popłynęło na Ukrainę w 2018 r.

Ukraińcy zarabiają w Polsce średnio 2100 zł na rękę. Jaką część wynagrodzenia transferują do ojczyzny? Dokładnie nie wiadomo, ale zapewne ok. 40 proc., bo na zaspokojenie podstawowych potrzeb przeznaczają średnio 34 proc. - wynika z szacunków NBP. Wysokość transferu pieniężnego wykonywanego przez Ukraińca najczęściej waha się między 500 a 2 000 zł. "Z analizy wyników dotyczących częstotliwości przekazów rysuje się model transferowania, według którego migranci najczęściej odkładają część zarobionych środków i przekazują je do rodziny co dwa-trzy miesiące. Z taką częstotliwością transferów dokonuje aż 46,9 proc. w aglomeracji warszawskiej i 29 proc. w aglomeracji lubelskiej" - czytamy w raporcie NBP "Obywatele Ukrainy pracujący w Polsce" (kwiecień 2018).

W pierwszych trzech kwartałach 2018 r. transfery z Polski pracujących emigrantów ukraińskich sięgnęły ok. 9,9 mld zł, czyli o 15 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2017 r. Stanowiły one ok. 92 proc. wszystkich środków transferowanych przez cudzoziemców z naszego kraju. W całym roku 2017 pracownicy z Ukrainy przekazali do swojego kraju prawie 11,7 mld zł, w 2018 r. ta suma mogła sięgnąć co najmniej 13,6 mld zł - wynika z danych NBP.

Problem w tym, że transfery międzynarodowe ujmowane w statystykach NBP to takie, które przechodzą przez banki komercyjne lub wyspecjalizowane firmy finansowe, mające odpowiednie licencje. Tymczasem Ukraińcy swoje zarobki często wywożą za wschodnią granicę osobiście, w tzw. skarpecie. "Analiza sposobu transferowania środków wskazuje, że Ukraińcy najczęściej zawożą je rodzinie osobiście (odpowiednio w Lublinie 66,1 proc. i w Warszawie - 61,8 proc.). Osobiste przekazywanie zarobków świadczy o cyrkulacyjnym modelu migracji, w którym kontakty z rodziną odgrywają istotne znaczenie" - czytamy w raporcie NBP. Tylko ok. 39 proc. ukraińskich migrantów korzysta z przekazów pieniężnych lub przelewów bankowych - wynika z raportu firmy EWL. To oznacza, że dane NBP o transferach pieniężnych do Ukrainy pokazują tylko pewien wycinek zjawiska, a jak duży - nie do końca wiadomo.

W opinii prof. Pawła Strzeleckiego z Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH) wysokość transferów pieniężnych na Ukrainę w przyszłości może się zmniejszać, bo charakter migracji prawdopodobnie zmieni się z cyrkulacyjnej na osiedleńczą. Mówiąc prościej: Ukraińcy przestaną krążyć między Polską a ojczyzną i po prostu zamieszkają u nas na stałe. - Gdy migracja staje się długoterminowa, częstość i skala przekazów spada. Migranci ściągają rodziny lub je zakładają. Słabną ich związki z krajem pochodzenia. Takie przemiany można zaobserwować wśród imigrantów z Polski w krajach Europy Zachodniej i prawdopodobnie tak będzie się działo z Ukraińcami w Polsce. Jeśli zostaną na dłużej, coraz mniej pieniędzy zarobionych w Polsce będą wysyłać do ojczyzny, a coraz więcej będą inwestować i konsumować w Polsce - prognozuje prof. Strzelecki.

Co 10. Ukrainiec korzysta z polskich banków

Osiedlanie się Ukraińców w Polsce będzie się wiązało zapewne z coraz większym ich ubankowieniem. Obecnie tylko ok. 10 proc. z nich korzysta z usług bankowych oferowanych przez polskie banki - wynika z informacji Pekao. Mimo to i tak stanowią oni najliczniejszą grupę (311 tys.) wśród obcokrajowców (488 tys.) korzystających z usług bankowych w Polsce - to z kolei dane PR News i GUS na koniec I kwartału 2018 r.

Niemal co czwarty (22,5 proc.) obywatel Ukrainy korzystający z usług bankowych w Polsce jest klientem Banku Pekao, który oferuje m.in. darmowe przelewy do ojczyzny i bankowość mobilną PeoPay po ukraińsku. O tę grupę docelową z Pekao rywalizują m.in. Bank BGŻ BNP Paribas (oferuje np. bezpłatne wypłaty z bankomatów grupy BNP Paribas na Ukrainie), Nest Bank (koszt przelewu internetowego to ledwie 15 zł) czy Alior Bank (0 zł opłaty za wypłatę z bankomatu na Ukrainie). - Obserwujemy coraz większe zainteresowanie naszą ofertą ze strony obywateli Ukrainy. Odnotowujemy wzrost tej grupy klientów. Głównym produktem, z którego korzystają, jest konto osobiste i przypisana do niego karta płatnicza - mówi Kamila Nowak, menedżer ds. PR w Alior Banku.

Ukraińcy zasilają ZUS...

Coraz więcej Ukraińców pracuje w Polsce legalnie. Zasilają pieniędzmi nie tylko budżety swoich rodzin na Ukrainie, lecz również budżet RP podatkami, a Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) - składkami.

Najnowsze dane ZUS mówią o 569 tys. zarejestrowanych pracownikach - cudzoziemcach. Z tego prawie 425 tys. to obywatele Ukrainy, którzy przeważnie pracują na umowę o pracę (225 tys.). Co ciekawe, już ok. 4 tys. Ukraińców prowadzi pozarolniczą działalność gospodarczą. Według szacunków ZUS Ukraińcy odprowadzili do urzędu w 2018 r. niemal 4 mld zł składek, co stanowiło 2,4 proc. wpływów składkowych.

... i zwiększają tempo wzrostu PKB

Ekonomiści nie mają wątpliwości, że napływ migrantów z Ukrainy ma pozytywny wpływ na polską gospodarkę, a nawet podbija tempo wzrostu polskiego PKB. Różnią się jedynie w ocenie skali tego zjawiska. Na przykład zdaniem dr. Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty banku Credit Agricole, w 2018 r. PKB Polski urósł dzięki Ukraińcom o ok. 0,4 proc. bardziej, niż gdyby ich nie było (tempo wzrostu wyniosło 5,1 proc.).

Gdyby nie Ukraińcy, populacja Polski w wieku produkcyjnym już by wyraźnie spadała, a jest stabilna - zwraca uwagę prof. Paweł Strzelecki. - Ponadto dzięki tej migracji liczba pracujących wzrasta szybciej, o 0,7-0,8 p.p. w 2016 i 2017 r. Jeśli uznać, że pracownicy z Ukrainy byli identyczni z Polakami, wówczas bardzo zgrabnie mogłoby się to przełożyć na ok. 0,5 p.p. dodatkowego wzrostu PKB - szacuje prof. Strzelecki. - Oczywiście pracownicy z Ukrainy pracują częściej w mniej produktywnych zawodach, co obniża ich możliwy wkład do PKB. Z drugiej strony badania NBP wskazują, że pracują przeciętnie więcej godzin w tygodniu od Polaków, bo chcą jak najwięcej przekazywać do rodziny w ojczyźnie. Trudno zatem jednoznacznie oszacować wpływ Ukraińców na polską gospodarkę - dodaje.

Obecność w Polsce imigrantów zarobkowych z Ukrainy zapewnia płynność naszemu rynkowi pracy - uważa Jakub Bińkowski. - Wbrew tezom stawianym przez niektórych komentatorów nie odnotowujemy w związku ze zwiększonym wolumenem imigracji spadku wynagrodzeń. Ukraińcy umożliwiają przedsiębiorcom w wielu branżach prowadzenie i rozwijanie działalności. Niedostateczna podaż pracy na polskim rynku mogła doprowadzić do gwałtownego zastoju, szczególnie w przemyśle i usługach. Nie stało się tak w dużej mierze dzięki Ukraińcom - podkreśla Bińkowski.

Prof. Kaczmarczyk obawia się jednak, że polskie firmy za bardzo przyzwyczaiły się do łatwego dostępu do dobrej i relatywnie taniej siły roboczej. - Rodzime przedsiębiorstwa zaczęły uzależniać swoje długofalowe strategie rozwoju od tego zjawiska, a to niebezpieczne postępowanie. Poza tym nie zagospodarowują we właściwy sposób potencjału tej siły roboczej. Prawie połowa obywateli Ukrainy pracujących w Polsce ma wyższe wykształcenie, a niemal wszyscy pracują na stanowiskach poniżej kwalifikacji - ostrzega naukowiec z UW.

Czy Niemcy zabiorą nam Ukraińców?

Niektórzy eksperci straszą, że Polska może być tylko przystankiem dla Ukraińców w drodze na Zachód. W listopadzie 2018 r. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców opublikował memorandum pt. "Realizacja czarnego scenariusza - czy Polska straci pracowników z Ukrainy na rzecz Niemiec", w którym "straszył", że w ciągu kilku lat z Polski może wyjechać kilkaset tysięcy Ukraińców, z uwagi na niewłaściwą politykę migracyjną polskiego rządu i udogodnień na rynku niemieckim.

Z punktu widzenia rynku pracy obecność pracowników z Ukrainy jest dla nas zbawienna - potwierdza Jakub Bińkowski, ekspert ZPP. - Dla gospodarki kluczowe jest mądre zagospodarowanie tej imigracji. Jeśli tego nie zrobimy, to w rezultacie rosnących kosztów pracy wzrosną również ceny towarów i usług - wskazuje Bińkowski.

Dokąd Ukraińcy mogą chcieć uciec? Z raportu EWL wynika, że rozważając pracę poza granicami swojej ojczyzny, najczęściej myślą o Polsce, Niemczech i Czechach. Zdaniem prof. Strzeleckiego zarobki w Niemczech mogą stanowić argument dla stopniowego przenoszenia się części imigrantów ukraińskich z Polski do Niemiec. - Dobrze przypomnieć sobie, jak było z otwarciem niemieckiego rynku pracy dla Polaków w 2011 r. Z czasem wyemigrowało z naszego kraju za Odrę dodatkowo ponad 200 tys. ludzi. Płace w Polsce jeszcze długo nie dobiją do poziomu płac w Niemczech - mówi naukowiec z SGH.

Prof. Kaczmarczyk nie obawia się jednak znaczącego odpływu Ukraińców: - To prawda, że polityka migracyjna krajów Zachodu w stosunku do ludzi z Europy Wschodniej poprawia się znacząco w ostatnim czasie. Badacze ukraińscy w swoich raportach wskazują jednak, że ich rodacy bardzo cenią sobie bliskość geograficzną, językową i kulturową Polski. Poza tym ważne są też koszty migracji, w końcu do Polski łatwiej, taniej i szybciej dotrzeć niż do Niemiec czy Francji. Sądzę więc, że w ciągu najbliższych pięciu lat nie powinniśmy obserwować jakiegoś znaczącego odpływu Ukraińców z Polski na Zachód.

Piotr Rosik

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Gazeta Bankowa
Dowiedz się więcej na temat: praca cudzoziemców | emigracja zarobkowa | Ukraińcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »