Reklama

Ustawa węglowodorowa i inne nieszczęścia

Tempo poszukiwań gazu łupkowego w Polsce jest imponujące, a w atmosferze wyczuwalny jest pośpiech. Trudno stwierdzić, czy jest to pogoń za zyskiem, czy ucieczka przed opodatkowaniem.

Założenia projektu ustawy o wydobywaniu węglowodorów (w tym ropy i gazu łupkowego), ich opodatkowaniu oraz Funduszu Węglowodorowym miały być zaprezentowane już kilka miesięcy temu. Na 13 czerwca, na godzinę 13 zaplanowana była konferencja prasowa - w świetle reflektorów upubliczniony miał zostać projekt ustawy, która zaważy na rozwoju wydobycia gazu z łupków w naszym kraju.

Reklama

Trzynastka i tym razem okazała się pechowa, a Ministerstwo Środowiska, które jest odpowiedzialne za projekt, zaliczyło niechlubny falstart. Z dnia na dzień konferencję odwołano, lakonicznie informując, że projekt - podobno gotowy - wymaga dalszych konsultacji.

Apetyt na zyski

W obliczu łupkowego "boomu" ustawa oczekiwana jest ze zniecierpliwieniem. Jak się okazuje, nie tylko przez samych inwestorów. Samorządy ostrzą sobie zęby na przyszłe wpływy, szczególnie po wypowiedzi ministra gospodarki. Waldemar Pawlak podkreślił, że wpływy z nowego podatku powinny trafić zarówno do kasy państwowej, jak i do budżetu samorządów - tylko wtedy nowy podatek zyska potrzebne przedsięwzięciom wydobywczym lokalne wsparcie.

Wpływy z opłat eksploatacyjnych trafiają teraz wyłącznie do kasy gminy. Potencjał rozwoju przemysłu łupkowego nie dotyczy więc całych regionów, a to ma się zmienić i korzyści odczuć mają również kasy powiatów i województw. Nowy podatek ma zostać wprowadzony wraz z rozpoczęciem komercyjnego wydobycia, czyli od 2014-2015 r. Obecnie, za 1 tys. m sześc. wydobytego gazu firmy płacą ok. 6 zł.

Wcześniej mają obowiązywać uregulowania, przedstawiane przez rząd jako kluczowe, dotyczące rynku wydobywczego. Najpewniej ustawodawca nie wymyśli tutaj niczego nowego, a jedynie skorzysta z funkcjonujących już z powodzeniem rozwiązań. Można się więc spodziewać licznych uprawnień kontrolnych rządu, np. w Holandii 40 proc. udziału w każdej przydzielanej koncesji przypada państwu. Na wzór norweski powołana będzie specjalna spółka Skarbu Państwa, będąca udziałowcem spółek obsługujących udzielone koncesje.

Otwarcie mówi się już o powołaniu podmiotu pod nazwą Narodowy Operator Kopalin Energetycznych, będzie to w 100 proc. kontrolowana przez Skarb Państwa strategiczna spółka zajmująca się koordynacją sektora wydobywczego. Nie należy spodziewać się, że otrzyma ona tak daleko idące uprawnienia. Zadaniem NOKE ma być kontrola procesu wydobycia pod kątem zgodności ze standardami wynikającymi z tzw. dyrektywy węglowodorowej (dotyczącej poszukiwania i wydobycia węglowodorów 94/22/WE).

Jako przykład można podać wymóg prowadzenia wydobycia w sposób zrównoważony i racjonalny geologicznie. Określanie uprawnień w tak zachowawczy sposób kłóci się trochę z charakterem podmiotu koordynującego wydobycie, jaki mają spółki holenderskie czy norweskie. Tam możliwe jest nawet zatrzymanie przetargu czy pierwokup udziałów sprzedawanych przez energetyczne spółki. Jeżeli koordynator nie będzie miał narzędzi, za pomocą których umożliwi mu się kontrolę rynku, tworzenie kolejnej iluzorycznej instytucji jest bezcelowe.

Reakcja na regulacje

Trudno przewidzieć reakcję notowań akcji spółek Skarbu Państwa i firm poszukujących gazu łupkowego po ogłoszeniu projektu ustawy węglowodorowej. Pozostają w pamięci złe wspomnienia awantury, jaką wzbudził podatek miedziowy. Po ogłoszeniu projektu ustawy wprowadzającej nowy podatek, akcje KGHM, największej w Polsce spółki zajmującej się wydobyciem miedzi, spadły o 10 proc.

Możliwe, że ze względu na obecną strukturę rynku, który tworzą najwięksi energetyczni potentaci, ustawodawca zechce wprowadzić ten sam model, czyli sięgnie do kieszeni najbogatszych. Wiele będzie zależało od stawki podatku, która ustalana będzie najpewniej w oparciu o szereg czynników, w tym jakość złoża.

Najkorzystniejsze z punktu widzenia inwestorów byłoby opodatkowanie elastyczne, uzależnione od współczynnika dochodu netto z jednostki wydobytego surowca. Uwzględnienia wymagałyby także nakłady inwestycyjne. Wydobycie poprzedzają lata kapitałochłonnych badań, nałożenie więc stałej stawki zależnej jedynie od wielkości produkcji zupełnie nie odzwierciedla przychodu spółki. Elastyczny sposób opodatkowania wprowadzony został w m.in. Izraelu, tam stawka opodatkowania zróżnicowana jest pomiędzy 0 a 50 proc.

Niekorzystnym rozwiązaniem dla inwestorów zaangażowanych w poszukiwanie gazu łupkowego jest model rozliczania straty początkowej. Dla tak długofalowej inwestycji pięć lat to zdecydowanie zbyt mało, tym bardziej, że nakłady w fazie początkowej są ogromne. Pierwsze lata komercyjnego wydobycia nie pozwolą zapewne na osiągnięcie pokaźnego przychodu, bowiem nawet kapitalizowanie części wydatków na cele inwestycji nie zwróci w ciągu kilku lat milionowych nakładów z fazy badawczej.

Czytaj raport specjalny serwisu Biznes INTERIA.PL "Gaz łupkowy w Polsce"

Co więcej, obecnie rozliczenie straty limitowane jest górną wartością na poziomie 50 proc. Korzystne z punktu widzenia nowych obciążeń fiskalnych, byłoby rozsądne zmodyfikowanie aktualnie obowiązujących rozwiązań czyli np. wydłużenie okresu rozliczenia straty podatkowej o 5-10 lat.

Wszechobecna atmosfera tajemnicy i międzyresortowych przepychanek nie sprzyja stabilności rynku, a już na pewno nie zachęca zagranicznych inwestorów, którzy na dzień dzisiejszy nie mogąc skalkulować przedsięwzięcia, wolą zainwestować w poszukiwania w krajach w których przepisy podatkowe pozwalają na wyinterpretowanie obciążeń fiskalnych.

Magdalena Krawczyk

KKPW Kraków

Dowiedz się więcej na temat: w polsce | gaz łupkowy | podatek od wydobycia węglowodorów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »