Reklama

Budownictwo mieszkaniowe czeka spowolnienie

W okresie pierwszych dziesięciu miesięcy 2018 roku oddano do użytkowania więcej mieszkań niż przed rokiem. Wzrosła również liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym oraz liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto.

Według wstępnych danych, w okresie styczeń-październik 2018 r. oddano do użytkowania 146,0 tys. mieszkań, tj. o 3,1% więcej niż przed rokiem. Inwestorzy dwóch dominujących na rynku mieszkaniowym form budownictwa, tj. deweloperzy i inwestorzy indywidualni oddali do użytkowania odpowiednio 86,9 tys. mieszkań i 54,6 tys. mieszkań, tj. o 5,2% i 0,1% więcej niż w analogicznym okresie ub. roku.

Reklama

W ramach tych form budownictwa wybudowano łącznie 96,9% ogółu mieszkań oddanych do użytkowania w okresie dziesięciu miesięcy 2018 r. (z tego deweloperzy wybudowali 59,5%, a inwestorzy indywidualni 37,4% mieszkań). Więcej mieszkań niż przed rokiem oddano do użytkowania również w budownictwie spółdzielczym (2,1 tys. wobec 1,9 tys.), natomiast w pozostałych formach budownictwa (społeczne czynszowe, komunalne i zakładowe) 2,4 tys. mieszkań, tj. o 7,1% mniej niż przed rokiem.

Powierzchnia użytkowa mieszkań oddanych do użytkowania w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy 2018 r. wyniosła 13,4 mln m2, czyli o 1,3% więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. W tym samym czasie przeciętna powierzchnia użytkowa 1 mieszkania zmniejszyła się o 1,5 m2 - do poziomu 91,8 m2. W okresie dziesięciu miesięcy 2018 r. wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowy 218,0 tys. mieszkań, tj. o 2,2% więcej niż w analogicznym okresie ub. roku.

Pozwolenia na budowę największej liczby mieszkań otrzymali inwestorzy budujący na sprzedaż lub wynajem (133,8 tys.) oraz inwestorzy indywidualni (79,4 tys.). Łącznie w ramach tych form budownictwa otrzymano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia budowy z projektem budowlanym 97,8% ogółu mieszkań w okresie I-X 2018 r. (z tego deweloperzy 61,4%, a inwestorzy indywidualni 36,4%). Więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku odnotowano mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym w budownictwie spółdzielczym (1,5 tys. mieszkań wobec 1,2 tys.), natomiast w pozostałych formach budownictwa 3,4 tys. mieszkań, tj. o 21,3% mniej niż przed rokiem.

Od stycznia do października 2018 r. rozpoczęto budowę 194,0 tys. mieszkań, tj. o 9,5%, więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Deweloperzy rozpoczęli budowę 112,6 tys. mieszkań, a inwestorzy indywidualni 77,0 tys. mieszkań, czyli łącznie 97,7% ogólnej liczby mieszkań (z tego deweloperzy 58,0%, a inwestorzy indywidualni 39,7%).

Mniej mieszkań, których budowę rozpoczęto (w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku) odnotowano w budownictwie spółdzielczym (2,0 tys. mieszkań wobec 2,3 tys.) oraz w pozostałych formach budownictwa (2,5 tys. mieszkań wobec 2,7 tys.).

żródło GUS

...............

Czy deweloperzy powinni się martwić?

Analitycy i obserwatorzy rynku nieruchomości wieszczą koniec boomu mieszkaniowego. Notowania deweloperów na warszawskiej giełdzie spadają - WIG nieruchomości stracił 10 proc. od początku roku. Rok 2018 nie jest tak udany jak rekordowy 2017, ale czy na pewno deweloperzy mają się czym martwić?

Dane za 3Q18 potwierdzają wyhamowywanie rynku. Trzeci kwartał z rzędu obserwujemy spadek sprzedaży nowych mieszkań - według raportu REAS na sześciu głównych rynkach (Warszawa, Kraków, Trójmiasto, Wrocław, Poznań, Łódź) sprzedano w 3Q18 jedynie 14,2 tys. mieszkań, czyli o 19 proc. mniej niż w 3Q17, a od początku roku 48,2 tys. mieszkań czyli o 10 proc. mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Powodów takiego stanu rzeczy należy jednak szukać bardziej po stronie podażowej niż popytowej, ponieważ chętnych na kupno mieszkań wciąż nie brakuje i to pomimo rosnących cen. Warto zwrócić uwagę, że w 2018 r. spadała nie tylko sprzedaż, ale również liczba mieszkań w ofercie. Na koniec 3Q18 oferta na 6 głównych rynkach wynosiła 46,8 tys. mieszkań, czyli o 4 tys. mniej niż na koniec 3Q17 (-8 proc.) i była najniższa od pierwszego kwartału 2014 r.

Powyższy wykres pokazuje, że sprzedaż deweloperów rzeczywiście spada w liczbach bezwzględnych, ale gdyby spojrzeć na sprzedaż w relacji do oferty (na początek kwartału), to jest ona bardziej stabilna.

Ewidentnie okres od połowy 2016 r. do końca 2017 r. był okresem największej hossy dla deweloperów mieszkaniowych, a rok 2018 przyniósł spowolnienie, jednak nie powinniśmy mówić o kryzysie rynku nieruchomości.

Przy typowym scenariuszu końca hossy i początku dekoniunktury następuje rozminięcie krzywych popytu i podaży. Popyt spada wyhamowany zbyt wysokimi cenami mieszkań i/lub rosnącymi stopami procentowymi, czyli wyższymi kosztami kredytu hipotecznego.

W tym samym czasie inwestycje rozpoczęte 2-3 lata wcześniej powodują, że rozpędzona podaż jeszcze cały czas rośnie. Inwestycje, pod które deweloperzy byli gotowi kupować grunty drożej i ponosić wyższe koszty robocizny, spodziewając się, że stale rosnące ceny mieszkań zrekompensują im wyższe koszty. W momencie kiedy nadpodaż mieszkań trafia na rynek i nie znajduje chętnych kupców następuje załamanie poziomu cen mieszkań, a uszczuplone przychody nie są w stanie pokryć poniesionych wcześniej kosztów. Obecne wyhamowanie sprzedaży nie spełnia warunków takiego scenariusza.

 
Tabela1
Marża brutto ze sprzedaży	2015	2016	2017	1H18
Archicom	                 31,0%	27,0%	27,1%	26,1%
Atal	                       27,7%	27,0%	28,6%	28,2%
Dom Development	           22,6%	23,5%	27,5%	28,0%
J.W. Construction	   21,2%	24,5%	26,0%	-8,8%
LC Corp	                    26,1%	26,0%	28,8%	34,6%
Lokum Deweloper	           35,1%	31,9%	39,9%	33,4%
Marvipol Development	     20,2%	16,3%	20,5%	25,1%
Polnord	                   -15,5%	30,8%	12,5%	4,9%
Robyg                        16,0%	22,5%	26,5%	29,6%
Ronson	                    18,2%	19,3%	14,2%	16,2%
Vantage Development	     22,9%	17,7%	18,0%	22,1%
 	 	 	 	 
Średnia arytmetyczna	     20,5%	24,2%	24,5%	21,8%
Średnia cena m2*	          6 403  6 573	6 746	7 045
*średnie ceny transakcyjne dla Warszawy, Wrocławia, Krakowa, Łodzi, Poznania, Gdańska i Gdyni.
Źródło: sprawozdania finansowe Spółek, NBP, obliczenia własne

Owszem, dynamicznie rosną zarówno ceny gruntów jak i koszty budowy. Wydaje się jednak, że deweloperzy nie chcą powielać błędów z przeszłości jak np. w 2008 czy w 2012 roku, kiedy nadpodaż mieszkań doprowadziła do załamania cen i kryzysu na rynku. Dlatego firmy starają się kontrolować wielkość podaży, aby utrzymać odpowiednie marże i rentowność - dzięki temu wyższe koszty są skuteczniej przerzucane na klientów. Nauczeni poprzednimi załamaniami bardziej rozsądnie dostosowują oferty, uważniej kupują grunty i nie "gonią" za rekordowymi wolumenami.

Lepiej sprzedawać wolniej, ale po wyższych cenach.

Liczba nowych mieszkań wprowadzanych do oferty odpowiada mniej więcej poziomom sprzedaży - oferta jest uzupełniana, a nie powiększana - w latach 2015-2017 oscylowała w okolicy 50 tys. na sześciu głównych rynkach, a w 2018 r. została odpowiednio zredukowana.

Przy obecnym rynku deweloperzy potrzebują niecałych trzech kwartałów, aby wyprzedać swoją ofertę. Potwierdza to, że chętnych na nabycie mieszkań nie brakuje. Popyt wciąż jest wysoki pomimo rosnących cen, głównie dzięki niskim kosztom kredytów hipotecznych.

Dopóki NBP będzie utrzymywał je na obecnym poziomie nie należy spodziewać się gwałtownego spadku popytu. Według ostatnich komentarzy podwyżki stóp mogą nastąpić nawet dopiero w 2020 r., a nie w 2019 r. jak wcześniej przewidywano.

Jeżeli nie dojdzie do jakichś nieprzewidzianych zdarzeń, takich jak drastyczne zmiany prawne, raczej nie powinno dojść do nagłego załamania na miarę tego w 2008 r.

Okres największej hossy mamy najprawdopodobniej za sobą, ale przejście z fazy boomu do fazy równowagi rynkowej następuje łagodnie. Raczej nie należy się spodziewać skokowego spadku cen mieszkań, a wyhamowania tempa ich wzrostu i stabilizacji.

Wojciech Bartosik, analityk, Michael/Ström Dom Maklerski

Wzrosty nie będą trwać wiecznie?

Rosnące ceny spowodowały spadek popytu na mieszkania (widoczny na rynku pierwotnym w wynikach deweloperów notowanych na giełdzie), jednak nie doprowadziło to do przystopowania zapału do budowy kolejnych osiedli. Jak grzyby po deszczu powstają one nie tylko we Wrocławiu, Gdańsku czy Warszawie, ale i mniejszych ośrodkach takich jak Bydgoszcz i Rzeszów.

Za część wzrostu odpowiada program Mieszkanie Plus, acz nie są to wartości rzucające na kolana. Z Informacji BGKN wynika, że obecnie realizowanych jest 27 projektów na łącznie 9,7 tys. mieszkań, co stanowi 7,2 proc. budowanych w Polsce mieszkań na sprzedaż i wynajem.

Przyglądając się rynkowi mieszkaniowemu nie sposób zignorować rosnących cen materiałów budowlanych i braku rąk do pracy, co znacznie komplikuje życie nie tylko deweloperom, ale i osobom budującym dom na potrzeby własne i rodziny. Na razie nic nie wskazuje, by problemy te miały w najbliższych kwartałach zniknąć, gdyż ambitne plany dotyczące budowy tysięcy mieszkań zarówno komercyjnych jak i na potrzeby programu Mieszkanie Plus oznaczają niesłabnący popyt na materiały budowlane i ręce do pracy.

Marcin Krasoń, Home Broker

Dowiedz się więcej na temat: rynek nieruchomości | ceny mieszkań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »