Reklama

Ceny mieszkań w Polsce rosną dwa razy szybciej niż średnio w UE

Eurostat opublikował dane na temat cen mieszkań w II kwartale 2019 r. W ciągu ostatnich 12 miesięcy w Polsce wzrosły one o 8 proc. To dwukrotnie szybszy wzrost niż średnio w UE. Warto jednak dodać, że u nas sytuacja jest zbliżona do tego, co dzieje się u naszych południowych sąsiadów - Czechów i Słowaków. Największe wzrosty odnotowano natomiast na Węgrzech - o 14 proc.

Patrząc jedynie na okres od II kw. 2018 r. do II kw. 2019 r. ceny mieszkań rosły u nas w dość szybkim tempie. Zdecydowanie szybszym niż średnio w Unii. Warto jednak pamiętać, że przez długi czas niemal się nie zmieniały. Jeśli więc spojrzymy na sytuację w dłuższym okresie, to okaże się, że jesteśmy europejskim średniakiem. W ostatnich latach najniższy poziom cen mieszkań mieliśmy w 2013 r. Od tego czasu ceny wzrosły o 24 proc., a średnio w UE o 25 proc.

Wspomniane 24 proc. to co prawda niemal przeciętny europejski poziom, ale dla osób kupujących mieszkania to niewielkie pocieszenie. Oznacza to bowiem, że mieszkanie, które w 2013 r. kosztowało np. 300 000 zł, dziś ma cenę wynoszącą 372 000 zł. To oczywiście średnio, gdyż są miasta, w których wzrost był znacznie wyższy. W rezultacie trzeba zgromadzić większy wkład własny i zaciągnąć wyższy kredyt. Pocieszające jest jedynie to, że tym czasie w podobnym stopniu do cen mieszkań wzrosły nasze wynagrodzenia.

Reklama

Kiedy mieszkania zaczną tanieć

Obecnie na rynku nieruchomości nie widać sygnałów spowolnienia. Najnowsze dane BIK pokazują, że Polacy wciąż masowo wnioskują o kredyty hipoteczne. Rośnie zarówno liczba, jak i łączna wartość nowo udzielanych kredytów. Z drugiej jednak strony w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej informacji sugerujących, że w przyszłym roku i kolejnych latach nasza gospodarka spowolni. To może przełożyć się na spadek popytu na mieszkania. Także demografia będzie w kolejnych latach ograniczać popyt. Wzrosty kiedyś się więc skończą.

Ostrzegamy jednak, że nawet jeśli ceny w końcu zaczną spadać, to nie należy się spodziewać gwałtownych przecen. Problem polega m. in. na tym, że budowlańcy dziś zarabiają zdecydowanie więcej niż w 2013 r. i nie zgodzą się na powrót do tamtych poziomów. Także sprzedający mieszkania już przyzwyczaili się do myśli o cenie, jaką mogą uzyskać i bardzo trudno będzie im zaakceptować niższy poziom. Ceny mieszkań potrafią bardzo szybko rosnąć, ale spadki są zwykle powolne i rozłożone w czasie. Wyjątkiem są poważne kryzysy, ale tych mam nadzieję unikniemy.

Jarosław Sadowski

główny analityk Expander Advisors

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »