Reklama

Chiny - kraj dziwacznej architektury

Boom w sektorze budowlanym w ostatnich latach zmienił Chiny w poligon doświadczalny dla wszelkiego typu ekstrawagancji architektonicznych. Prezydent Xi Jinping zaapelował, by w kraju nie wznoszono już więcej "dziwacznych budowli".

Apel ten, wygłoszony przez Xi na spotkaniu z pisarzami i artystami w Pekinie, podzielił chińskich internautów i wywołał debatę w mediach społecznościowych. Wielu blogerów zgodziło się z prezydentem, ale część wyraziła obawy, że może to być próba ograniczenia kreatywności architektów.

- W moim odczuciu apel o koniec "dziwacznej architektury" uderza we właścicieli budynków, a nie w architektów. Działania niektórych właścicieli powinny być natychmiast ograniczone - napisał jeden z blogerów.

- Ta "dziwaczna architektura" powstaje z wolnego wyboru zleceniodawców i architektów. Czy chcesz zastąpić gust estetyczny milionów ludzi swoim własnym? - zapytał inny.

Reklama

Pisząc o wypowiedzi Xi, chińskie i zachodnie media jako przykład "dziwacznej architektury" podają przeważnie ukończoną w 2011 r. siedzibę państwowej telewizji CCTV w Pekinie. Zaprojektowany przez holenderską firmę OMA postmodernistyczny budynek nazywany jest przez mieszkańców miasta "wielkimi bokserkami", które przypomina kształtem.

Mimo prześmiewczej nazwy, budynek CCTV zyskał uznanie instytucji stanowiących autorytety w dziedzinie nowoczesnej architektury. Zdobył m.in. w 2013 r. nagrodę za najlepszy wysokościowiec świata przyznawaną przez Radę Wysokich Budynków i Przestrzeni Miejskiej z siedzibą w USA. Znalazł się również wśród 12 "najfajniejszych budowli świata" według amerykańskiego magazynu "Travel+Leisure".

Większość budynków stojących w chińskich miastach to typowe dla architektury krajów komunistycznych prostokątne bloki mieszkalne. W wielu miejscach z powodu niskiej jakości wykonania i dużego zanieczyszczenia powietrza wyglądają one na dużo starsze, niż są w rzeczywistości.

Jednak dynamiczny rozwój gospodarczy, w którym olbrzymią rolę odgrywa sektor budowlany, sprawił, że w ostatniej dekadzie zaczęło się w tym kraju pojawiać coraz więcej budowli unikalnych, a często bardzo ekstrawaganckich. Szczególnie bogate metropolie na wybrzeżu, takie jak Pekin, Szanghaj czy Kanton, wypełniają się postmodernistycznymi bryłami i coraz wyższymi drapaczami chmur.

Zapotrzebowanie na architektów przyciągnęło do Chin wiele znanych na Zachodzie nazwisk, takich jak Zaha Hadid, która zaprojektowała budynek opery w Kantonie na południu kraju, ale również wielu młodych projektantów, poszukujących dopiero okazji do wyrobienia sobie marki.

Jednak nawet rozpoznawalne nazwisko nie zawsze gwarantuje zadowalający wynik. W globalnych rankingach architektonicznej brzydoty często pojawia się na przykład budynek Fang Yuan (dosł. kwadratowe koło) w Szenjangu (Shenyangu), stolicy prowincji Liaoning, uznany m.in. za jeden z 10 najbrzydszych budynków świata przez stację CNN. Ten 25-piętrowy biurowiec w bardzo dosłowny sposób nawiązuje do idei zarabiania pieniędzy - wygląda jak starożytna chińska moneta, okrągła z kwadratową dziurą. Został zaprojektowany przez tajwańskiego architekta CY Lee, twórcę m.in. projektu podziwianego przez krytyków wieżowca Taipei 101, który do oficjalnego otwarcia drapacza chmur Burdż Chalifa w Dubaju w styczniu 2010 r. dzierżył tytuł najwyższego ukończonego budynku świata.

Fang Yuan to tylko jeden z wielu nowych budynków w Chinach, uznawanych powszechnie za nieatrakcyjne. Są wśród nich m.in. przypominający wielkiego buta budynek LV w Szanghaju, socrealistyczna świątynia Famen w Si-anie (Xi'anie), przezywana "wielkimi majtkami" Gate to the East w Suzhou i stylizowany na figury taoistycznych bóstw hotel Tianzi w Pekinie.

Dzięki takim konstrukcjom Chiny zyskały sobie w ostatnich latach sławę poligonu doświadczalnego dla złych projektów budowlanych. Chińska firma architektoniczna Archcy co roku przeprowadza głosowanie na najbrzydszy budynek kraju. Skalę problemu w kontekście tego głosowania podkreślił jeden z chińskich architektów, komentując, że bardzo ciężko będzie mu wybrać jeden taki budynek, natomiast z wyborem miliona nie miałby kłopotów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »