Reklama

Czy górnik może mieszkać lepiej niż minister?

Wysokość płac jest jednym z czynników najmocniej wpływających na poziom cen mieszkań na lokalnym rynku. Ale zależność ta po pierwsze nie jest wprost proporcjonalna, a po drugie zniekształcana jest przez szereg innych czynników. W rezultacie na warunki mieszkaniowe, w jakich przychodzi nam żyć, wpływają nie tylko nasze zarobki. Często większą rolę odgrywa to, w jakiej miejscowości mieszkamy.

Może okazać się, iż osobę dysponującą ponadprzeciętnymi zarobkami stać na dużo mniejsze mieszkanie niż jej znajomego, który wybrał życie w innej miejscowości. Z tego rodzaju sytuacjami można spotkać się relatywnie często.

Osoba zarabiającą całkiem przeciętną pensję w mieście, gdzie trudno o jakąkolwiek pracę i z której większość osób wyjeżdża "za chlebem", będzie miała bardzo dobrą pozycję negocjacyjną przy zakupie mieszkania. Nie da się tego z kolei powiedzieć o kimś, kto dostał właśnie dobrą pracę, ale za to w mieście, w którym ceny są już mocno wyśrubowane przez ciągły napływ przyjezdnych. Bardzo duże różnice w cenach mieszkań występują nie tylko między dużymi i małymi miastami. Spotkamy je także między największymi ośrodkami. Średnia cena za mkw. mieszkania na rynku pierwotnym w Warszawie jest ponad dwa razy wyższa niż w stolicy Górnego Śląska.

Reklama

Czy korzystający z dużo niższych cen mieszkań górnik mógłby zakupić wygodniejsze lokum niż minister? Nie do końca. Różnica w wysokości wynagrodzeń okazuje się w tym konkretnym przypadku wciąż na tyle duża, iż nie jest w pełni rekompensowana przez niższe ceny mieszkań. Średnie wynagrodzenie ministra wraz z dodatkiem funkcyjnym powinno wynosić nieco ponad 12,5 tys. zł miesięcznie.

Tymczasem - jak przy okazji Barbórki podała PAP - średnie wynagrodzenie miesięczne bez nagród rocznych w Katowickim Holdingu Węglowym w 2013 roku wynosiło niecałe 5,4 tys. zł. Przekładając to na potencjalne warunki mieszkaniowe okazuje się, iż górnik za miesięczny dochód zakupiłby prawie 1 m kw. mieszkania na rynku pierwotnym w Katowicach. Z kolei minister mógłby pozwolić sobie na blisko 1,5 m kw. w typowej inwestycji deweloperskiej zlokalizowanej w Warszawie.

Zarówno minister jak i górnik nie są, rzecz jasna, reprezentatywnymi przykładami mieszkańców porównanych miast. Mieli oni zilustrować jedynie fakt, iż wyraźnie niższe zarobki niekoniecznie muszą przekładać się na proporcjonalnie gorsze warunki mieszkaniowe. Nasuwa się następujący wniosek: o ile w przypadku pewnych zawodów wybór konkretnego miasta wiąże się z określonymi perspektywami (także zarobkowymi), to w przypadku niektórych (np. nauczycieli, służby mundurowe) zróżnicowanie płac jedynie w relatywnie niewielkim stopniu uzależnione jest od lokalizacji ich wykonywania. Warto wtedy dobrze rozważyć miejsce podjęcia pracy.

Może okazać się, iż przemyślany wybór konkretnej miejscowości pozwoli zyskać dodatkowych kilka-kilkanaście lat, które w innej lokalizacji spędzilibyśmy spłacając kredyt lub oszczędzając na zakup własnego mieszkania.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »