Reklama

Felieton: Mieszkanie dla Młodych, starzy na cmentarz

Parlamentarzyści nie ustają w wysiłkach, aby zapisać się na trwałe na kartach historii. Szkoda tylko, że aby osiągnąć ten cel wybrali dość nietypową i niezbyt korzystną dla Polaków drogę: jest to uchwalanie coraz bardziej absurdalnych i szkodliwych dla kraju ustaw.

Wydawało mi się, że po powstałej przed dwoma laty ustawie o kredycie konsumenckim, która zalegalizowała lichwę (czytaj o tym w "Skąd się biorą parabanki"), przez długi czas nie powstanie w naszym sejmie gorsza bzdura. Jakże się myliłem! W dniu 27 września br. sejm przyjął ustawę "Mieszkanie dla Młodych" (w skrócie - MdM). Nasi troskliwi parlamentarzyści tym razem postanowili zatroszczyć się o młodych Polaków. Co najbardziej zaskakuje w zapisach ustawy? Kilka przykładów, jakim kuriozum jest ten akt prawny, przedstawiam w dalszej części publikacji.

Reklama

Konstytucję mamy w domu, niepotrzebna jest nikomu!

Już sama nazwa powinna wzbudzać automatyczny sprzeciw prawników, którzy opiniowali tenże projekt. Dlaczego z grona beneficjentów ustawy eliminuje się osoby, które ukończyły 35 rok życia? Na pewno podniósłby się wrzask na całą Polskę, gdyby parlamentarzyści wykluczyli z możliwości uzyskania dopłat np. osoby garbate, czy zezowate. No, bo wszak nie można dyskryminować obywateli ze względu na wadę postawy, czy też wzroku. Podobnie ze względu na wzrost, wagę czy kolor oczu danej osoby...

A czy dyskryminacja ze względu na wiek jest w Polsce dopuszczalna? Co na ten temat mówi nasza konstytucja? Poza tym na dopłatę nie mogą załapać się także młodzi Polacy z miejscowości, w których deweloperzy nic nie budują: dopłata dotyczy wyłącznie mieszkań (i domów) z rynku pierwotnego. Mamy tu więc do czynienia z dyskryminacją ze względu na miejsce zamieszkania.

Chcesz dostać większą dopłatę? Rozwiedź się!

Jak często podkreślają twórcy projektu MdM - ma to być ustawa prorodzinna. Czy aby na pewno? Weźmy na przykład pod uwagę rodzinę typu "2 + 2". Jeśli małżonkowie spełniają wymogi ustawy i obydwoje nie ukończyli 35. roku życia, mogą nabyć jedno mieszkanie z rządowym bonusem. Ale jeśli zdecydują się na fikcyjny rozwód i w sądzie "podzielą się" dziećmi, to w ramach MdM będą mogli skorzystać dwukrotnie z budżetowej dopłaty - każdy z małżonków osobno. Jeśli jest to wolny związek "2 + 2", to zupełnie się nie opłaca go formalizować. Ewentualnie po fakcie, tj. po zakupie przez obojga partnerów po jednym mieszkaniu w systemie MdM.

Niejasne są też kryteria uzyskania bonusu w sytuacji, kiedy mamy do czynienia ze związkiem nieformalnym, posiadającym jedno dziecko. W świetle obecnych zapisów projektu ustawy - zarówno ojciec, jak i matka dziecka są "osobami samotnie wychowującymi dziecko" - w ten sposób mogą więc także nabyć 2 mieszkania z bonusem, takich przywilejów nie mają jednak małżeństwa.

Kredyt najwyższym dobrem człowieka!

Rząd - w ramach projektu MdM - chce niby pomagać młodym Polakom. Ale czy kredyt mieszkaniowy na 30 lat to rzeczywiście szczyt marzeń młodego człowieka? A może ten człowiek wolałby mieć dobrą, stabilną pracę i porządne wykształcenie? Wtedy faktycznie mógłby - bez łaski i rządowego bonusa - wystąpić do banku o kredyt, jeśli oczywiście planuje kupić mieszkanie. Bo budżetowa dopłata na niewiele się zda, jeśli ów młody człowiek pracę straci i nie będzie miał z czego spłacać kredytu. No chyba, że ma bogatych rodziców.

Czy leci z nami Minister Finansów?

Nie da się pominąć faktu, że pomysł na rozdawanie publicznych pieniędzy - i to po kilkadziesiąt tysięcy na kredytobiorcę - rodzi się w tragicznej sytuacji finansów publicznych i na zdemolowanym rynku pracy. I tu się na chwilę zatrzymajmy: wszak, żeby dostać dopłatę z programu MdM, trzeba wziąć kredyt, czyli osiągać dobre dochody (ostatnio banki są w tej kwestii bardzo wymagające).

Obecnie mamy w Polsce bezrobocie na poziomie ponad 13 proc., ale w grupie osób do 24 lat - blisko 30 proc. Na jedno miejsce pracy przypada nawet 27 osób poszukujących zajęcia, a w ciągu najbliższych czterech lat wejdą na rynek dwa miliony absolwentów szkół wyższych. Na rynku pracy prym wiodą "umowy śmieciowe". W tej sytuacji, aby faktycznie pomóc młodemu pokoleniu Polaków, trzeba postawić na edukację i specjalizację osób poszukujących pracy. I tu nasz rząd winien lokować środki przeznaczone dla młodych, a nie rozdawać je osobom najbardziej zamożnym w tej grupie wiekowej.

Janosik się w grobie przewraca...

Inaczej wychodzi z tego "odwrócony Janosik": podatki płacą wszyscy pracujący, a kredyt hipoteczny dostanie tylko osoba (lub rodzina) posiadająca zdolność kredytową. Policzmy to na przykładzie: małżeństwo z dochodami z umowy o pracę na poziomie 3500 zł brutto (łącznie) nie ma co marzyć o kredycie hipotecznym. Ale niski dochód nie zwalnia w naszym kraju od płacenia podatku dochodowego - ta rodzina odprowadzi z tego tytułu trochę ponad 2000 zł rocznie do Urzędu Skarbowego. Beneficjenci programu MdM będą mogli uzyskać z publicznych środków nawet do 60 tys. zł. Prosta matematyka pokazuje, że na dopłatę dla tak hojnie obdarowanych - i być może bardzo zamożnych - młodych ludzi, rząd musi uzbierać podatek od 30 rodzin znacznie uboższych. Bo przecież ustawa nie przewiduje obostrzeń z powodu zbyt wysokich zarobków: jeśli małżonkowie zarabiają łącznie nawet 50 tys. zł brutto miesięcznie i spełniają warunki uzyskania dopłaty, to mogą oni także sięgnąć po kilkadziesiąt tysięcy z państwowej kasy.

Mamy więc do czynienia z kolejnym, całkowicie absurdalnym pomysłem na uszczuplenie budżetu o kilka miliardów. Bo w konsekwencji ten program - niby dla młodych - przeciwko młodym się obraca. A o tym, że lepiej być młodym i bogatym. niż starym i biednym, wiemy nie od dziś. Dla potwierdzenia tego faktu nie trzeba specjalnie tworzyć ustawy.

----------------------

Od autora: Nie jestem w stanie uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. W szczególności, jeśli spojrzymy na wyniki glosowania nad tym kuriozalnej treści aktem prawnym - za przyjęciem ustawy głosowało 258 posłów, przeciw było sześciu, a 176 wstrzymało się od głosu.

Na szczęście jeszcze dość długa droga do legislacji tej ustawy. Pozostaje mieć nadzieję, że prezydent tym razem ten akt prawny zawetuje.

Krzysztof Oppenheim

Nieruchomości Boża Krówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »