Reklama

Klątwa upadłych deweloperów

Czy kupowanie mieszkań stało się transakcją wysokiego ryzyka? Loterią? Ile działa tu uczciwych, profesjonalnych firm, a ilu amatorów, żeby nie powiedzieć cwaniaków i oszustów? Jakimi prawami rządzi się ten specyficzny rynek? Czy bieg zdarzeń jest na nim przewidywalny, a upadłości, bankructwa i niedokończone budowy nie są przypadkowe?

Na ponad 200 budowach w Krakowie wznoszone są bloki mieszkalne. To rekordowa liczba inwestycji. Nawet w okresie hossy nie było tu tylu placów budów. Deweloperzy oferują do sprzedaży ponad 7200 mieszkań. To także zawrotna na krakowskim rynku liczba. Jest w czym wybierać, zwłaszcza, że ceny mieszkań spadają. Klientów cieszy ten urodzaj, ale eksperci patrzą na rynek deweloperski z niepokojem.

Przeżyjmy to jeszcze raz

Reklama

Dzisiejsza sytuacja w budownictwie przypomina tę sprzed dekady. Obniżka cen mieszkań przy źle skalkulowanych kosztach i braku źródeł finansowania staje się przyczyną zatorów płatniczych, a w końcu upadłości i łańcucha bankructw. Na pierwsze strony gazet trafiają dramaty ludzi, którzy nietrafione projekty deweloperskie wsparli kredytami spłacanymi przez całe życie. Czy grozi nam powtórka takiego scenariusza?

Ostatnie afery deweloperskie z Leopardem, Luka-Polem, Providentią czy Bud-Marem w roli głównej są sygnałem, że kupujący mieszkania powinni wzmóc czujność. Setki oszukanych klientów, którzy albo nie doczekali się mieszkań, mimo że za nie zapłacili, albo przejęli niedokończone budynki wraz z długami dewelopera, stały się przestrogą dla kolejnych nabywców. Ale to nie jedyna kategoria nieszczęśników poszkodowanych przez firmy budujące mieszkania na sprzedaż.

Trudno policzyć, ilu klientów musiało w geście rozpaczy dopłacić deweloperowi niemałe sumy, żeby się wprowadzić do własnego M, ilu pogodziło się z niewykończonymi klatkami schodowymi, brakiem chodników, zieleńców, setkami niedoróbek, by nie spotkał ich los klientów Leoparda. Ilu złożyło skargi do sądów lub Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tylko w 2010 r. UOKiK wydał 44 decyzje uznające skargi klientów deweloperów, na których nałożył w sumie 2,5 mln zł kar.

Czy kupowanie mieszkań stało się transakcją wysokiego ryzyka? Loterią? Ile działa tu uczciwych, profesjonalnych firm, a ilu amatorów, żeby nie powiedzieć cwaniaków i oszustów? Jakimi prawami rządzi się ten specyficzny rynek? Czy bieg zdarzeń jest na nim przewidywalny, a upadłości, bankructwa i niedokończone budowy nie są przypadkowe? Jeśli tak jest, to czy możemy wyliczyć skalę zagrożeń, a najlepiej wyeliminować loterię i wysokie ryzyko?

Krzysztof: "Jak widzę lub słyszę o takich sytuacjach, to aż żyć się odechciewa w tym kraju. Człowiek może całe życie harować na własny dom, a przyjdzie taki cwaniak jeden z drugim i mu zabierze oszczędności całego życia, w dodatku w majestacie prawa! Co ma zrobić taki przeciętny zjadacz chleba, chyba tylko powiesić się lub skoczyć z mostu. Panowie prezesi omawianego dewelopera powinni z własnej kieszeni zapłacić dług niezależnie od tego, czy musieliby na to pracować przez resztę życia, w co wątpię... Zgroza...".

Na krakowskim rynku działa dziś blisko 150 deweloperów.

- Dokładnie 110 budujących budynki wielorodzinne i kilkadziesiąt małych firm realizujących kameralne inwestycje. Te 150 podmiotów operuje na ponad 200 placach budów. W obecnych realiach 120 mniejszych inwestycji lub 80 większych w zupełności zaspokoiłoby popyt i zapewniłoby stabilizację rynku. To oznacza, że wystarczyłoby 80 deweloperów - wylicza Piotr Krochmal, analityk od wielu lat zajmujący się rynkiem pierwotnym w Instytucie Analiz Monitor Rynku Nieruchomości.

Mamy zatem dwa razy tyle firm budujących mieszkania niż wynika z możliwości nabywczych rynku. Zanim odpowiemy na pytanie, czy duża konkurencja to w tym wypadku powód do zmartwień, zastanówmy się, skąd taki wysyp "deweloperów"?

I ty możesz zostać deweloperem!

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej otworzyły się dla nas rynki pracy w wielu krajach europejskich i my otworzyliśmy się dla inwestorów zagranicznych. Tanie polskie nieruchomości stały się łakomym kąskiem dla cudzoziemców, którzy wybrali się tu na wielkie zakupy, wzmagając popyt i w konsekwencji prowokując wzrost cen. Polacy zarabiali za granicą przede wszystkim na mieszkania, które chcieli kupić w Polsce. W kraju coraz więcej osób stać było na własne cztery kąty, zwłaszcza że banki w tym czasie bardzo hojną ręką udzielały kredytów.

W rezultacie w latach 2004-2008 doczekaliśmy się wielkiego boomu budowlanego, ze szczytem przypadającym między 2006 a 2008 r. Popyt na rynku nieruchomości był tak duży, że kto nie kupił dziury w ziemi, mógł nie kupić własnego M w ogóle. Kto żyw zabierał się więc za budowanie mieszkań mamiony mirażem wielkich zysków. Na deweloperkę postawiły nawet potężne i dobrze prosperujące firmy budowlane, które zajmowały się do tej pory budownictwem specjalistycznym, np. drogami (Mota Engil), budownictwem przemysłowym (Instal), czy wykonawstwem (Chemobudowa). O ile dywersyfikacja działań wielkich firm z tej samej branży da się merytorycznie uzasadnić, o tyle mogło zaniepokoić wejście na rynek wielu amatorów.

- Budowaniem zajęli się "hodowcy rybek", ale rynek wtedy wszystko wybaczał. Mimo że rosły ceny materiałów i robocizny, to rekompensował je szalony wzrost cen mieszkań. Nawet jeśli ktoś źle skalkulował koszty budowy i tak zarobił - mówi Piotr Krochmal. - Ta sytuacja jednak się już nie powtórzy. Drugi raz nie wstąpimy do Unii.

- Budowanie mieszkań wymaga nie tylko gruntu pod budowę, ale wiedzy i doświadczenia w wielu dziedzinach - znajomości rynku pierwotnego i zdolności do jego prognozowania w cyklach kilkuletnich, doboru rozwiązań projektowych i technicznych, zapewnienia źródeł finansowania, znajomości procedur administracyjnych i prawnych. Jest to zatem działalność o dużej skali złożoności, a niedokończone inwestycje w różnych miejscach Krakowa świadczą, że nie wszyscy sobie z tym zakresem potrzebnej wiedzy poradzili - twierdzi Tytus Misiak, prezes Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań.

Dowiedz się więcej na temat: oszustwo | Kraków | mieszkanie | nieruchomości | deweloper | kupowanie mieszkań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »