Reklama

"Metro": Prowincja to powód do dumy

Większość polskich miast zdobywa inwestorów i miejsca pracy zachęcając do budowy kolejnego trującego przedsiębiorstwa czy supermarketu. Ale są też miasteczka, które chcą żyć z pieniędzy pozostawionych przez ekskluzywnych turystów - zauważa "Metro".

Większość polskich miast zdobywa inwestorów i miejsca pracy zachęcając do budowy kolejnego trującego przedsiębiorstwa czy supermarketu. Ale są też miasteczka, które chcą żyć z pieniędzy pozostawionych przez ekskluzywnych turystów - zauważa "Metro".

Idea Cittaslow (z wł. i ang. "powolne miasto") powstała we Włoszech pod koniec lat 90. Burmistrzowie czterech miasteczek Greve In Chianti, Orvieto, Bra i Positano, dyskutowali wiele godzin nad tym, co zrobić by ich 5-10-tysięczne, starzejące się miasta, z których za pracą uciekali młodzi, nie znikały z mapy. Wtedy właśnie pojawił się pomysł: "A może by zrobić atut, z tego, że jesteśmy zapyziałą prowincją?".

Włosi najpierw wymyślili znak rozpoznawczy - logo ślimaka (ma symbolizować wolno płynący czas). Zamieścili go na folderach reklamowych i razem ze zdjęciami sielskich winnic, rozesłali po Włoszech. Na efekty trzeba było czekać latami, ale się opłacało. Obecnie na emeryturze osiedlają się u nich już nie tylko bogaci Włosi, ale działki kupują nawet menedżerowie z Wall Street.

Reklama

Pomysł włoskich rajców szybko stał się początkiem większego ruchu. Dziś znakiem ślimaka chwali się już w materiałach promocyjnych blisko 150 miejscowości z 18 krajów świata, m.in.: Australii, USA, Francji, czy Turcji, a nawet Polski. Do Cittaslow należy: Biskupiec, Reszel, Lidzbark Warmiński, Bisztynek, Murowana Goślina, czy Nowe Miasto Lubawskie, a o członkostwo stara się 9 kolejnych miejscowości (muszą mieć maks. do 50 tys. ludności). Co daje przynależność do ruchu, która - w zależności od wielkości miasta - kosztuje od ok. 1 do 3 tys. euro rocznie?

Przede wszystkim reklamę (sieć wydaje np. foldery turystyczne w wielu językach). - Coraz chętniej przyjeżdżają do nas Niemcy, Rosjanie, Anglicy, Francuzi, Włosi. Grubo ponad połowa turystów jest z zagranicy. Dla zachodniego turysty logo ślimaka to gwarancja, że znajdzie u nas ucieczkę od wielkomiejskości - mówi Magdalena Drapała z Urzędu Gminy w Reszlu. O tym dziś pisze więcej "Metro".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »