Reklama

Miejskie blokowiska. Polacy je porzucą?

Wielka płyta, czyli mieszkania budowane w czasach PRL ciągle - mimo szeregu niedostatków - cieszą się dużym zainteresowaniem klientów. Nie ulega jednak wątpliwości, że standard tych obiektów odbiega od tego, którym cechuje się obecne budownictwo. Jednak w wielkiej płycie - wg szacunków - żyje około 12 mln Polaków.

Nasuwa się pytanie: co z blokowiskami można zrobić?

Reklama

Ceny mieszkań na wielkich blokowiskach w takich miastach, jak Wrocław, Kraków, Poznań, Gdańsk, Warszawa są nieco obniżone. Szacunki wskazują, że stawki plasują się o około 5 - 7 proc. niższej od cen przeciętnych.

Z dobrą lokalizacją

To z pewnością kusi klientów, ale nie tylko to. Na rynku pierwotnym centralne lokalizacje są drogie - często nie na kieszeń zwykłego Kowalskiego. Z kolei peryferyjne lokalizacje z rynku pierwotnego oznaczają konieczność długiego dojazdu do centrum, mogą też się wiązać z brakami w infrastrukturze - obecności na miejscu placówek szkolnych, przedszkola, przychodni, sklepów, wreszcie dobrych połączeń komunikacją miejską itp.

Na tym tle często mieszkania na blokowiskach wypadają lepiej. Bloki mają niezłe lokalizacje, czasem nawet centralne i takie nieruchomości wcale nie tracą na wartości. Ceny mieszkań w wielkiej płycie w centrach miast są wysokie. Duże osiedla mieszkaniowe, często lepiej zlokalizowane niż nowe budownictwo wielorodzinne, odznaczają się pełną infrastrukturą, niejednokrotnie także zielenią, miejscami do rekreacji itp. Komunistyczni urbaniści tak planowali osiedla, by miały wszystko, co niezbędne do życia - a więc są żłobki, przedszkola, szkoły, sklepy, osiedlowa przychodnia itp. Jest też zazwyczaj jakiś park, place zabaw. Oczywiście wiele tu zależy od operatywności spółdzielni mieszkaniowej.

Kulejący standard?

Oczywiście ma wielka płyta także swoje wady. Najczęściej dotyczą one samych budynków. Bloki postawione w przestarzałej technologii nie spełniają współczesnych standardów w zakresie wykończenia klatek schodowych, jakości pionów wentylacyjnych itp. W dużych, wielopiętrowych blokach problematyczne są m.in. zsypy śmietnikowe, natomiast w samych mieszkaniach często spotyka się zjawisko tzw. cofki.

Do dużych braków z pewnością zaliczymy nieobecność wind w budynkach czteropiętrowych oraz parkingów podziemnych ( przy szybko rosnącej liczbie aut, także naziemnych miejsc parkingowych często jest za mało). Dziś na rynku pierwotnym nawet tanie budownictwo popularne jest wyposażone w takie udogodnienia. Z drugiej strony zaletą mieszkań w blokach są piwnice - każda nieruchomość ma przypisaną piwnicę, zazwyczaj większą niż komórka lokatorska w nowym budownictwie, gdzie często komórek "nie wystarcza" dla wszystkich mieszkańców.

Bloki - szanse modernizacji

Jednak mimo niektórych braków jest mało realny scenariusz odwrotu klientów od blokowisk - nie tylko ze względu na cenę. Jak powiedzieliśmy na wstępie - w takim budownictwie ciągle żyją miliony Polaków. Bloki odznaczają się też często dobrymi lokalizacjami, tak więc należy sądzić, że popyt na te mieszkania się utrzyma.

Zasadne jest więc pytanie - co zrobić, by wielka płyta podążała za wyzwaniami nowoczesności?

Okazuje się, że możliwości jest sporo. Zresztą sporo w tym zakresie robią sukcesywnie wspólnoty i spółdzielnie. Standard budynków w wielkiej płycie stopniowo się poprawia. Obiekty są termomodernizowane, poprawia się jakość i estetyka elewacji. W budynkach gdzie brak balkonów, wspólnoty niejednokrotnie decydują się na podwieszanie ich. Pojawiają się też udogodnienia typowe dla osiedli strzeżonych - a więc np. monitoring, szlaban wjazdowy na pilota itp.

To jednak ciągle za mało, by w sposób znaczący zmienić oblicze wielkiej płyty. Przykładów poważniejszych przeróbek dostarcza zagranica. We wschodnich Niemczech problem blokowisk był rozwiązywany kilkanaście lat temu. Osiedla te często się wyludniały, więc były burzone. Jednak podjęto też próby przebudowy takich obiektów. Dzięki gruntownym remontom elewacji i zastosowaniu nowoczesnych materiałów udało się uzyskać ciekawy efekt.

We Francji już w 1989 r. podjęto się przebudowy bloku z lat 60. ubiegłego wieku, zlokalizowanego pod Paryżem. Architekci dzięki systemowi dostawianych od zewnątrz pomieszczeń o konstrukcji metalowej (system Epal d'Harc) uzyskali efekt mieszkań dwupoziomowych.

W Polsce na razie przykładów poważniejszych przebudów wielkiej płyty nie ma, ale estetyka osiedli sukcesywnie się poprawia. Pomysły na zmiany kolorystyczne elewacji przynoszą zaskakująco pozytywne efekty. Modernizuje się też wszystko w około - infrastruktura osiedlowa, place zabaw itp. Wszystko to sprawia, że tzw. domy z betonu ciągle mogą skutecznie konkurować z innymi formami budownictwa wielorodzinnego.

Monika Prądzyńska

Dział Analiz WGN

Dowiedz się więcej na temat: nieruchomości | domy | mieszkanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »