Reklama

Mieszkanie za seks

Minął już miesiąc od rozpoczęcia roku akademickiego i znakomita większość żaków znalazła dla siebie odpowiednie kwatery. Część studentów wynajęła pokoje w mieszkaniach, a część ulokowała się w akademikach. Zdarzyły się jednak przypadki, w których młodej, ładnej studentce, bez grosza przy duszy, udało się wynająć świetnie urządzone mieszkanie w atrakcyjnej lokalizacji. Jak się można domyślić, z pewnymi "bonusami".

W ostatnim czasie znacząco wzrosła liczba ofert wynajmu apartamentów za "psie pieniądze" lub za darmo, lecz tylko dla ładnych i... przyjaznych dziewczyn. Przeszukując największe serwisy z ogłoszeniami, bez problemu natkniemy się na bogato wyposażone mieszkanie w Śródmieściu lub na Saskiej Kępie w cenie 3-osobowego pokoju w akademiku. Czyżby ceny wynajmu nieruchomości zaczęły aż tak gwałtownie spadać? A może właścicielowi zależy na jak najszybszym wynajmie mieszkania i chce to zrobić, nie licząc się z kosztami.

Reklama

Nic podobnego. Gdy zobaczymy taką ofertę w internecie możemy być pewni, że w najlepszym przypadku jest to oszust, który chce wyłudzić od nas zaliczkę i zniknąć, a w dużo gorszym ktoś, kto nie chce pieniędzy, lecz oczekuje czegoś innego.

Przed oszustem tylko zdrowy rozsądek

Skala fałszywych ogłoszeń w internecie rośnie z roku na rok i choć w mediach aż huczy od ostrzeżeń policji, to nadal wielu młodych studentów daje się złapać na luksus za półdarmo. Najpewniej wynika to z tego, że każdy z nas chciałby zaznać choć odrobinę komfortu, otaczać się ładnymi rzeczami, móc pochwalić się przed znajomymi swoimi osiągnięciami. Właśnie dlatego, aż tyle osób ślepo wypełnia kupony w totka lub wysyła sms-y, by wygrać najnowszy model smartfona. Dlatego też wiele osób daje się nabrać na takie fałszywe oferty wynajmu.

Schemat takiego działania jest bardzo powtarzalny. Widzimy ofertę w jednym z serwisów. Już od pierwszego zdjęcia wiemy, że to mieszkanie jest dla nas. Nie dość, że ładne, wyposażone w najnowsze sprzęty, w świetnie skomunikowanej lokalizacji - to jeszcze po okazyjnej cenie - w sam raz dla nas - mieszkanie idealne. Jedynym problemem jest to, że właściciel jest bardzo zapracowany lub mieszka w innym mieście i nie może od tak przyjechać i pokazać osobiście mieszkania, ale przecież wstawił w ogłoszeniu tyle zdjęć w dobrej jakości, aby nie musieć co chwilę prezentować lokalu osobiście, no i jeszcze ta cena!

Kontakt z właścicielem w tym wypadku z reguły odbywa się tylko za pośrednictwem telefonu lub drogą mailową. Właściciel zawsze ochoczo odbiera i opowiada o mieszkaniu, nie ma również żadnych zastrzeżeń co do urządzania imprez, zależy mu tylko, by jak najszybciej wynająć nieruchomość.

Aby zarezerwować mieszkanie, wystarczy wpłacić symboliczną opłatę w wysokości jednego czynszu - to jest sygnał, że jesteśmy zainteresowani. Właściciel wtedy przyjedzie i dojdzie do podpisania umowy. Oczywiście, jak można się domyślić, owocny kontakt urywa się zaraz po zaksięgowaniu przelewu, a mieszkania jak nie było, tak nie ma.

Przy poszukiwaniu dla siebie mieszkania trzeba zapamiętać, że nikt nie da nam nic za darmo. Skończyły się czasy, gdy właściciel chciał wynająć mieszkanie odpowiedzialnej osobie, która będzie się dobrze opiekować lokalem. Wynajem mieszkań jest obecnie bardzo dobrze prosperującym biznesem i mało kto może sobie pozwolić na wystawienie oferty tańszej o 100 czy 200 złotych od ceny rynkowej, a co dopiero oferować luksusowe mieszkanie za bezcen.

Takie oferty powinno się traktować z bardzo dużą dozą ostrożności i nigdy przed sporządzeniem umowy nie przelewać żadnej kwoty na konto wynajmującego. Warto także sprawdzić, czy takie mieszkanie w ogóle istnieje. Przejść się po okolicy, znaleźć blok i numer lokalu.

Nie każdy jest jednak alfą i omegą, a nie popełnia błędów tylko ten, kto stoi w miejscu. Co zrobić, gdy stwierdziliśmy, że zostaliśmy oszukani? Najważniejsze to jak najszybciej znaleźć wspomnianą ofertę i zrobić screenshoty zanim zostanie wycofana. Jest to bardzo ważny dowód przy zgłaszaniu przestępstwa. Należy także zachować wszelkie ślady komunikacji z oszustem: e-maile, sms-y, połączenia itp. I na samym końcu zgłosić przestępstwo policji. Nie można wstydzić się, że ktoś nas oszukał. Takich przypadków są tysiące. Ważne, aby tego nie powtórzyć.

Mieszkanie z (sex)lokatorem w tle

Przeszukując portale z ogłoszeniami wynajmu mieszkań, bez trudu można natknąć się na oferty typu: "wynajmę młodej dziewczynie, bardzo tanio", albo "atrakcyjnej bez zahamowań wynajmę od zaraz". Są to najzwyczajniej w świecie oferty wynajmu mieszkań, których właściciele, oprócz skromnej opłaty, będą oczekiwać dodatkowych usług. Dlaczego warto napisać o tych przypadkach dopiero teraz? Po pierwszym miesiącu bardzo wiele osób zaczyna powtórnie rozglądać się za opcją wynajmu.

W większości są to studenci pierwszego roku, którzy po miesiącu bardzo mocno zweryfikowali swoje poglądy na pokój w akademiku lub w mieszkaniu ze współlokatorami i szukają namiastki tego, o czym marzyli, wyjeżdżając na studia. Ogłoszeń wynajmu luksusowych mieszkań dla ładnych dziewczyn lub przystojnych facetów nie trzeba szczególnie szukać. Są do tego stworzone specjalne serwisy, na których ogłaszają się zarówno właściciele, jak i poszukujące tego typu mieszkań młode osoby.

Kto kryje się po drugiej stronie takiego ogłoszenia?

W większości przypadków są to zamożne osoby o ugruntowanej pozycji zawodowej, posiadające rodziny lub niemające czasu na ich założenie. Coraz częściej rzekomi właściciele sami najmują mieszkania od osób trzecich. Wszystko po to, by ukryć ten fakt przed społeczeństwem. Podnajmując taki lokal, a później organizując casting na lokatorkę lub lokatora, mają zachowaną pewną dozę anonimowości.

Jakiś czas temu słyszałem o takim przypadku: Pewien bogaty biznesmen specjalnie płacił swojemu pracownikowi, by ten wynajmował za niego mieszkanie. Nawet przelewy szły najpierw na konto podwładnego, by później mogły zostać wysłane do właściciela mieszkania. Wszystko po to, by móc zachować dyskrecję przed otoczeniem.

Kolejna historia tyczy się zamożnej i przebojowej pani menadżer, która zatraciła się w pogoni za karierą i nie zdążyła lub nie chciała założyć własnej rodziny. Mieszkając w jednym z warszawskich apartamentów, postanowiła przygarnąć kogoś, kto umili jej wieczory przy lampce wina. Zorganizowała trzyetapowy casting, w którym zainteresowani przysyłali najpierw zdjęcie, a później przeprowadzali wideorozmowę, dopiero na samym końcu był kontakt twarzą w twarz.

Szczęśliwiec miał zagwarantowany dach nad głową, drobne kieszonkowe i zero obowiązków - oprócz jednego. Sielanka trwała ponad rok, do czasu gdy okazało się, że właścicielka mieszkania zaszła w ciążę. Kobieta zdecydowała się wychowywać swoje dziecko, a znajomym i rodzinie mówić, że podjęła się zapłodnieniu metodą in vitro. Młodzieniec również ochoczo przystał na propozycję i w ciągu kilku dni szybko się ulotnił z mieszkania.

Jednak nie zawsze inicjatorami ogłoszeń są osoby, które chcą wynajmować mieszkanie. Obecnie również młodzi ludzie coraz częściej wychodzą z inicjatywą. Ogłoszenia najmu bardzo często są uzupełniane zdjęciami młodych zgrabnych dziewczyn z zasłoniętymi twarzami, które szukają "bardzo taniego mieszkania". Oczywiście taki lokal musi spełniać określone standardy, o których pozwalają sobie również napisać w ogłoszeniu.

Tak też było w przypadku studentki pierwszego roku, która przyjechała do stolicy i po trzech miesiącach spędzonych w akademiku wśród rówieśników zapragnęła czegoś lepszego. Po dodaniu ogłoszenia, nie musiała długo czekać na odzew. Pojawił się pewien jegomość, który zaproponował wspaniałą kawalerkę w centrum w zamian za cotygodniowe inspekcje.

Dziewczyna przystała na propozycję, ponieważ i mieszkanie, i jego właściciel bardzo jej się spodobały. Po kilku miesiącach właściciel mieszkania zaproponował, że co jakiś czas zamiast niego wpadać do niej będzie jego partner biznesowy, który byłby dla niej bardzo hojny. Nie skończyło się na jednym, ani dwóch przypadkach, a pod koniec okazało się, że rzekomy właściciel sam najmował mieszkanie, ponadto całkiem nieźle zarabiał na swojej naiwnej lokatorce.

Jest to również duża przestroga dla rodziców. Gdy wasze dziecko wyjechało na studia, warto przyjrzeć się, gdzie zamieszkało, wybrać się do niego co najmniej raz w roku i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Należy również zweryfikować, czy pieniądze, które dajemy dziecku na utrzymanie, rzeczywiście wystarczą na takie, a nie inne mieszkanie. Czy dorywcza praca, o której opowiadał syn czy córka, jest w stanie zapewnić ten standard życia.

Takich przypadków było bardzo wiele. Zapewne każdy z nas słyszał o takiej sytuacji. Może to ktoś z naszych bliskich znajomych przeżył lub opowiedział kiedyś podobną historię? Pewne jest jedno - takie przypadki nigdy nie mają szczęśliwego zakończenia.

Jarosław Mikołaj Skoczeń

strefynieruchomosci.blog.pl

Dowiedz się więcej na temat: seksu | mieszkanie | Mieszkanie+ | studenci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »