Reklama

Nieruchomości w USA o 4 proc. tańsze niż przed rokiem

WIG20 przy niewielkich obrotach poruszał się we wtorek w wąskim zakresie ok. 20 pkt, a euro względem złotego było najdroższe od kwietnia. Optymistom wierzącym, że Grecja uniknie bankructwa, w powrocie na ryzykowne rynki mogą przeszkadzać m.in. kiepskie dane z USA.

Od głosowania w Greckim parlamencie, na które z niepokojem oczekują inwestorzy z całego świata dzieli nas już tylko kilkadziesiąt godzin. Podczas, gdy na ulicach Aten związki zawodowe pracowników sektora publicznego przeprowadzały dwudniowy strajk generalny paraliżujący życie w stolicy Grecji przeciwko wymuszanym przez międzynarodowe instytucje oszczędnościom, rynki finansowe łapały oddech po ostatnich spadkach. W reakcji na prasowe doniesienia, iż niemieckie banki prawdopodobnie zgodzą się wziąć udział w planie ratunkowym na podobnych zasadach jak francuskie, euro zyskało na wartości, a główny indeks giełdy w Atenach odbił się od najniższych poziomów od lat 90 ubiegłego wieku i notując zwyżkę o 2,7 proc. był po południu najmocniejszym indeksem spośród czynnych parkietów.

Reklama

Sprawdź bieżące notowania indeksów światowych na stronach BIZNES INTERIA.PL

Przedstawiciel agencji S&P stwierdził, że przy obecnym stanie wiedzy na temat rozwoju sytuacji w Grecji niemożliwe jest określenie czy udział sektora prywatnego pomoże uniknąć dalszej degradacji ratingu, natomiast inna agencja Fitch przypomniała swoje wcześniejsze stanowisko twierdząc, że takie dobrowolne pomaganie banków w rolowaniu długu spełnia definicję tzw. zdarzenia kredytowego, czyli nie pozwoli Grecji uniknąć oficjalnego statusu bankruta. Partia rządząca Grecją posiada 155 miejsc w parlamencie liczącym 300 posłów, lecz kilku jej członków zapowiedziało, że zagłosuje przeciwko niektórym z wymuszonym przez MFW i UE reformom, dlatego nieoficjalnie mówi się, że unijni politycy już przygotowują się na negatywny scenariusz i pracują nad programem pomocowym nr 2, którego wielkość miałaby być porównywalna ze wsparciem sprzed roku (ok. 110 mld EUR).

Najświeższe dane makroekonomiczne z Europy nie były we wtorek tak niepokojące, jak ostatnia lawina złych wieści z Grecji. W największej gospodarce regionu inflacja konsumentów stabilizowała się w czerwcu na poziomie z poprzedniego miesiąca (ekonomiści prognozowali lekki wzrost), a w Wielkiej Brytanii PKB w I kw. 2011 r., zgodnie z prognozami wzrósł o 0,5 proc. k/k i 1,6 proc. r/r. Gorzej natomiast wypadły publikacje z USA. Ceny nieruchomości w największych metropoliach spadły w odniesieniu do poziomów sprzed roku średnio o 4 proc., a do najniższych poziomów od jesieni 2010 r. spadły nastroje konsumentów mierzone indeksem Conference Board. Sądząc po sięgających blisko 1 proc. wzrostach głównych indeksów z Wall Street dla inwestorów w krótkim terminie większe znaczenie mają wskaźniki analizy technicznej sugerujące wyczerpywanie się potencjału podaży.

Łukasz Wróbel

Sprawdź bieżące notowania GPW na stronach BIZNES INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »