Reklama

Nowe Prawo budowlane niekorzystne dla sąsiadów

Każdy, kto szczegółowo przeanalizował najnowsze zmiany Prawa budowlanego wie, że nie dla wszystkich są one korzystne. O ile w wielu sytuacjach zainteresowani zyskają więcej praw i możliwości, o tyle w pewnych aspektach ich uprawnienia zostaną ograniczone. Odczują to przede wszystkim sąsiedzi "problematycznych" inwestycji. W czym rzecz? Na to pytanie odpowiada Bartosz Antos, dyrektor ds. nieruchomości w firmie Saveinvest Sp. Z o.o.

Co zmieni się w Prawie budowlanym?

Duża nowelizacja ustawy Prawo budowlane wprowadza wiele nowości. Wiele mówi się przede wszystkim o znaczącej modyfikacji projektu budowlanego. Ma być prościej i bardziej przejrzyście. Ten dokument zyska przede wszystkim zupełnie inną strukturę. Zostanie podzielony na trzy opracowania - projekt zagospodarowania terenu, projekt architektoniczno-budowlany oraz projekt techniczny. Celowo mówimy o nim w czasie przyszłym, ponieważ - mimo iż przepisy już obowiązują - to jeszcze przez rok będzie można starać się o pozwolenie na budowę na dotychczasowych zasadach. A zatem z użyciem "starego" projektu budowlanego - mówi Bartosz Antos.

Reklama

Czego jeszcze można się spodziewać?

Dzięki zmianom przepisów Prawa budowlanego możliwe stało się również zalegalizowanie niektórych samowoli budowlanych. Zmodyfikowano nadto przepisy dotyczące pozwolenia na budowę. Doprecyzowano w szczególności kwestię tego, kiedy potrzebne jest pozwolenie, a kiedy wystarczy zgłoszenie. Jednak to nie wszystkie zmiany. O tych mówi się najczęściej, ponieważ są teoretycznie najbardziej znaczące. Warto jednak podkreślić, że czasem modyfikacja jednego słowa lub usunięcie jednej frazy może wywołać więcej zamieszania niż mogłoby się wydawać. Takie przepisy również można znaleźć w nowym Prawie budowlanym. Różnicę odczują z pewnością sąsiedzi różnorodnych inwestycji budowlanych.

Kontrowersyjny obszar oddziaływania

Dotychczasowe Prawo budowlane definiowało obszar oddziaływania obiektu jako teren wyznaczony w otoczeniu obiektu budowlanego na podstawie przepisów odrębnych, wprowadzających związane z tym obiektem ograniczenia w zagospodarowaniu, w tym zabudowy tego terenu. W nowej definicji teoretycznie zmieniono niewiele. W zasadzie usunięto tylko frazę "w zagospodarowaniu". Tak naprawdę jednak może ono okazać się kluczowe dla sąsiadów inwestora. Inaczej mówiąc, może i prostsze stanie się życie inwestorów i urzędników, ale niekoniecznie mieszkańców i właścicieli okolicznych nieruchomości - stwierdza Bartosz Antos.

W czym tkwi problem?

Poprzez usunięcie zwrotu "w zagospodarowaniu" doszło do zawężenia kręgu stron postępowania, dotyczącego wydania pozwolenia na budowę danego obiektu. Jak wynika bowiem z art. 28 ust. 2 Prawa budowlanego stronami w tego typu postępowaniu są: inwestor, właściciele, użytkownicy wieczyści, a także zarządcy nieruchomości znajdujących się w obszarze oddziaływania obiektu. W praktyce niejednokrotnie zdarzało się, że sąsiedzi inwestycji nie zgadzali się z szeroko zakrojonymi planami inwestora. Ich zdaniem budynek był zbyt duży albo znajdował się za blisko ich wspólnej granicy. Do tej pory wielokrotnie dochodziło zatem do sporów na tym tle, które kończyły się w sądzie administracyjnym. Oczywiście ustawodawca uchwalając nowe przepisy miał przede wszystkim na celu skrócenie okresu budowy. W pewien sposób pokrzywdził jednak sąsiadów, którym planowana inwestycja może po prostu z różnych względów przeszkadzać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »