Reklama

Polskie mieszkania na tle Europy

Warunki mieszkaniowe w Polsce ciągle odbiegają od standardów europejskich. Niestety najnowsze dane potwierdzają ten stan rzeczy. Żyjemy w małych, a na dodatek przeludnionych mieszkaniach. Cenimy za to własność - wychodząc z założenia, że lepiej małe, za to "swoje".

Takie wnioski wypływają m.in. z danych Eurostatu, ale też z "Diagnozy Społecznej 2015". Według Europejskiego Urzędu Statystycznego, Polska to kraj, w którym obywatele żyją w ciasnocie. Dotyczy to aż 44 proc. z nas. Wyprzedzają nas tylko dwa państwa - Rumunia (52 proc.) i Węgry (45 proc.). Warto zaznaczyć, że średnia unijna wynosi 17 proc.

Reklama

Polacy, podobnie jak inne narody naszego regionu, mimo że nie mogą się pochwalić dużymi nieruchomościami, zdecydowanie cenią własność. Pod względem posiadania przoduje zdecydowanie Europa Środkowa. Największy odsetek właścicieli mieszkań i domów ma Rumunia - 96,1 proc. mieszkańców tego kraju mieszka "na swoim".

Właścicielami swoich domów i mieszkań najczęściej są także Słowacy (90,3 proc.), Litwini (89,9 proc.), Chorwaci (89,7 proc.) i Węgrzy (89,1 proc.). W Polsce odsetek właścicieli sięga 83,5 proc. Dla porównania najrzadziej domy i mieszkania na własność kupują Niemcy i Austriacy. 47,5 proc. Niemców żyje w nieruchomościach wynajmowanych, a w Austrii odsetek ten sięga 42,8 proc. Wysoki jest także we Francji i Wielkiej Brytanii (ok. 35 proc.).

W Polsce "własność" nie przekłada się niestety na "jakość".

Według danych GUS na 1 osobę w naszym kraju przypada przeciętnie 25 metrów kwadratowych mieszkania. Teoretycznie jest to dużo, należy jednak pamiętać, że do danych statystycznych wykorzystuje się powierzchnię zarówno najmniejszych, jak i największych domów oraz mieszkań. Według danych z "Diagnozy Społecznej 2015" w 2015 r. na jednego mieszkańca przypadały 34 m kw. Sytuacja względem roku 2011 poprawiła się o około 2 m kw. Na tle innych państw wypadamy jednak blado. Przykładowo mieszkańcy takich krajów jak Dania, Niemcy czy Austria dysponują powierzchnią na "głowę" wynoszącą ponad 50 m kw.

Należy jednak zaznaczyć, że idzie "ku dobremu". Nasze mieszkania powoli, ale systematycznie, się powiększają. W porównaniu do czasów PRL można mówić dziś wręcz o prawdziwym luksusie. W 1970 roku na jednego obywatela przypadało zaledwie 13 metrów kwadratowych! W 1988 roku - 17 m kw., a w 2002 - 21 metrów.

Poprawia się też standard mieszkań. Z "Diagnozy Społecznej 2015" wynika, że ciągle ponad 17 proc. mieszkań w Polsce nie dysponuje ciepłą wodą, a ponad 5 proc. łazienką z wanną lub prysznicem (4 proc. nie ma ustępu spłukiwanego bieżącą wodą). Choć te wyniki mogą na pierwszy rzut oka nie wydawać się zbyt dobre, to poprawa jest zasadnicza, biorąc pod uwagę, że jeszcze w 2000 roku ciepłej bieżącej wody nie miało blisko 30 proc. mieszkań, a łazienki z wanną lub prysznicem blisko 14 proc. Z kolei ponad 11 proc. nie dysponowało WC.

Dlaczego Polacy żyją w ciasnocie? Odpowiedź wydaje się oczywista. Polskie mieszkania, mimo że na tle Unii wypadają tanio, są dla naszych obywateli jednak drogie.

Według raportu Deloitte z czerwca 2015 "Property Index. Overview of European Residential Markets", średnie stawki za metr kwadratowy w Polsce wynoszą około 1,1 tys. euro, co daje nam trzecie miejsce od końca pod względem wysokości cen mieszkań w analizowanych państwach. W zestawieniu przoduje Wielka Brytania z cenami wynoszącymi blisko 5000 euro/m kw. We Francji ceny zbliżają się do 4000 euro, w Niemczech - około 1800 euro, w Czechach około 1200. Tańszymi od Polski krajami są natomiast Węgry (około 1000 euro) i Rosja (około 800-900 euro).

Mimo tanich nieruchomości, Polacy muszą na nie bardzo długo pracować. Ile? Jeśli mogliby odłożyć średnie roczne wynagrodzenie, by kupić 70-metrowe mieszkanie, musiałby odkładać przez ponad 7 lat. Niemcowi wystarczyłyby tylko 3 lata oszczędzania, podobnie Belgowi i Duńczykowi. Z 4 odłożonymi rocznymi pensjami o zakupie 70-metrowego mieszkania może już myśleć Holender i Hiszpan.

Problem jest jednak i z samą skalą oszczędzania. Według raportu o światowym bogactwie, sporządzonego przez firmę Allianz, oszczędności przeciętnego Polaka wynoszą około 6190 euro, czyli około 26 tysięcy złotych. Nasz kraj znalazł się na 39. miejscu spośród 50 analizowanych państw.

Oszczędności Brytyjczyków i Francuzów są wielokrotnie większe (odpowiednio 86 000 euro i 51 000 euro na osobę). Bogatsi od nas okazują się także Grecy i Czesi - z aktywami przekraczającymi 11 tys. euro na osobę. Spośród krajów unijnych mniejszymi oszczędnościami dysponują tylko Rumuni (4,2 tys. euro) i Słowacy (5,2 tys. euro).

Niezależnie od możliwości finansowych Polaków sektor deweloperski odpowiada na zapotrzebowanie rynkowe. Zarówno na rynku pierwotnym, jak i - co wynika z analiz WGN - także na rynku wtórnym zdecydowanie dominują mieszkania małe - do 60 m kw., przy czym najpopularniejsze są te do 50 metrów. Firmy przyznają, że wśród projektów obecnie przeznaczanych do sprzedaży dominujący format to małe dwa pokoje o powierzchni 38-48 m kw.

Taki stan rzeczy wynika też z dosyć dużego popytu na nieruchomości pod wynajem. Zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym stosunkowo małe mieszkania najszybciej znajdują najemców. Z danych analitycznych WGN wynika jednak, że - jeśli szukać okazji cenowych - warto zwrócić się właśnie ku większym metrażom. Na rynku wtórnym stawki za metr kwadratowy dużych mieszkań (pow. 70 m kw.) są przeciętnie o około 7-10 proc. niższe od średnich cenowych.

Karolina Jaworska

Dowiedz się więcej na temat: w polsce | Niestety | Polskie | własność | Mieszkanie+ | ten | mieszkanie | nieruchomości

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »