Reklama

Rynek kredytowy wrócił do dobrej kondycji

Popyt na kredyty hipoteczne odbudowuje się. W październiku banki przesłały do Biura Informacji Kredytowej zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 8 proc. w porównaniu do października 2019 r. Liczbowo takich wniosków było nieco mniej niż przed rokiem, ale więcej niż we wrześniu.

W październiku o kredyt na mieszkanie wnioskowało łącznie 38 tys. potencjalnych kredytobiorców, podczas gdy rok wcześniej było to ponad 39 tys., co oznacza niemal takie samo zainteresowanie pożyczeniem z banku na własne "M" jak w czasie gdy o pandemii koronawirusa jeszcze nikt nie słyszał. Dla szerszego zobrazowania sytuacji, w stosunku do dołka z kwietnia takich zapytań było to aż o 38 proc. więcej. W obecnej sytuacji i rosnącym zagrożeniu związanym z wizją narodowej kwarantanny nie wiadomo czy ten trend nie zostanie jednak zahamowany.

Reklama

Średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego to 298 tys. zł i  jest o ponad 5 proc. wyższa niż w październiku 2019 roku. Zdaniem BIK częściowo może to być związane z poluzowaniem przez część banków wymagań co do udziału własnego, a tym samym wzrostem akceptowalnego poziomu wskaźnika LtV (kwota kredytu w stosunku do wartości nieruchomości).

Banki w trzecim kwartale nieco złagodziły warunki udzielania kredytów hipotecznych (po gwałtownym zaostrzeniu w pierwsze fali pandemii), co potwierdził ostatni raport NBP, a zmiana dotyczyła właśnie głównie wkładu własnego. Pojedyncze banki, które po wybuchu pandemii drastycznie podniosły wymóg udziału własnego aż do 30 proc., cofnęły wcześniejsze decyzje.

Banki złagodziły też, przynajmniej częściowo,  wcześniej zaostrzone warunki dotyczące akceptacji źródeł dochodów np. w odniesieniu do prowadzenia działalności gospodarczej czy zatrudnienia w zagrożonych branżach.

Jednocześnie jednak marże kredytowe cały czas rosną, choć chwilowo ten efekt niwelują rekordowo niskie stopy procentowe. Według danych Expandera, przy kredycie z 10-proc. wkładem na 300 tys. zł w styczniu marża wynosiła 2,51 proc., a w październiku już 3,12 proc.

Z ankiety NBP wynika, że w czwartym kwartale banki spodziewają się dalszego, choć nieznacznego łagodzenia polityki kredytowej i kontynuacji wzrostu popytu na kredyty mieszkaniowe. W obecnej sytuacji nie jest to jednak pewne.

- Zagrożeniem może być druga fala pandemiczna. Mamy obecnie już miękki lockdown, a rośnie prawdopodobieństwo twardego lockdownu na podobieństwo drugiej połowy marca i kwietnia. Tym bardziej, że twardy lockdown jest już ogłoszony w kilku europejskich krajach, m.in. w Wielkiej Brytanii czy w Austrii. W takim przypadku można się spodziewać negatywnej a wręcz panicznej reakcji potencjalnych wnioskodawców  - mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

Monika Krześniak-Sajewicz

Dowiedz się więcej na temat: kredyt | kredyt hipoteczny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »