Reklama

W Łodzi nowe mieszkania znacznie droższe od rynku wtórnego

Prawie 1300 zł za mkw. wynosi różnica pomiędzy mieszkaniami na rynku wtórnym i pierwotnym. Eksperci twierdzą, że taka sytuacja jest idealna dla mieszkań z drugiej ręki, które zyskują na popularności w momencie dalszych wzrostów cen inwestycji deweloperskich.

Według danych portalu RynekPierwotny.pl średnia cena ofertowa nowych łódzkich "M" nie rosła bardzo szybko. Tym niemniej, dodatnia zmiana wynosząca 2,8 proc. w skali kwartału, nie jest dobrą wiadomością dla klientów firm deweloperskich. Na wskutek ostatnich podwyżek, średni ofertowy koszt zakupu 1 mkw. mieszkania od łódzkiego dewelopera wzrósł do 5468 zł. - Można przypuszczać, że już niebawem na łódzkim rynku pierwotnym zostanie przekroczona symboliczna granica cenowa 5500 zł/mkw. Łódź nadal cechuje się lepszą dostępnością nowych mieszkań niż pozostałe metropolie (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań oraz Gdańsk). Aktualne ceny lokali deweloperskich mogą jednak zwrócić uwagę nabywców na "tani" rynek używanych łódzkich mieszkań, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Reklama

Eksperci RynekPierwotny.pl sprawdzili, jakie przesunięcia struktury cenowej nowych mieszkań z Łodzi, skutkowały kwartalnym wzrostem średniej ceny o 2,8 proc. Po wykonaniu odpowiednich porównań okazuje się, że względem I kw. 2018 r. znacząco spadł udział mieszkań deweloperskich kosztujących 4000 zł/mkw. - 5000 zł/mkw. Takie lokale stanowią już tylko jedną piątą oferty łódzkich deweloperów. W II kw. 2018 r. swoje znaczenie zwiększyły natomiast nowe łódzkie mieszkania z ceną 6000 zł/mkw. - 7000 zł/mkw.

W porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku wzrosty cen mieszkań na łódzkim wtórnym rynku mieszkaniowym przekraczają 7 proc. Obecnie za mkw. lokalu trzeba zapłacić średnio 4177 zł. - Podobnie, jak na rynku pierwotnym ubywa mieszkań, które można kupić w najniższych widełkach cenowych. W transakcjach wzrasta natomiast udział mieszkań w cenie powyżej 5000 zł za mkw. Nie wynika to potrzeby nabywania mieszkań o coraz wyższym standardzie, ale z rosnących oczekiwań cenowych właścicieli mieszkań, komentuje Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse.

Osoby, które planują w najbliższym czasie kupić mieszkanie z pomocą kredytu ostrzegamy, że w bankach, tak jak w innych firmach, trwa teraz okres urlopowy. Jednocześnie wciąż trafia do nich dużo wniosków kredytowych. - Według najmowych danych BIK w czerwcu w całej Polsce złożono 19,5 tysiąca wniosków, czyli o 1,1 tysiąca więcej niż przed rokiem. Nie ma jeszcze danych za lipiec, ale z obserwacji klientów Expandera wynika, że zainteresowanie kredytami hipotecznymi nadal jest wysokie. Dlatego najbezpieczniej składać wnioski jednocześnie do aż trzech banków. W ten sposób zdecydowanie podnosimy swoje szanse na to, że otrzymamy finansowanie zanim minie termin zapisany w umowie przedwstępnej - komentuje Jarosław Sadowski, Expander.

Starając się obecnie o kredyt należy też mieć na uwadze, że rosnące ceny mieszkań przekładają się na wysokość rat. - Im wyższa cena kupowanego mieszkania tym wyższy kredyt trzeba zaciągać. Z jednej strony oznacza to wyższe koszty. W przypadku mieszkania o powierzchni 50 mkw. , kupowanego w Łodzi po przeciętnej cenie, rata wyniesie obecnie 992 zł (w przypadku 10% wkładu własnego). Rosnące ceny mogą też powodować, że zabranie nam zdolności kredytowej. Zanim podpiszemy umowę przedwstępną warto więc upewnić się, że znajdziemy przynajmniej trzy banki, które będą gotowe pożyczyć nam taką kwotę jakiej potrzebujemy - dodaje ekspert Expandera.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »