Reklama

W Polsce powstaje coraz więcej biurowców. Na rynku może zagościć nierównowaga

Tempo, w jakim w naszym kraju powstają nowe biurowce, budzi ryzyko występowania znaczącej nadpodaży. Sytuacja jest jednak korzystna z punktu widzenia wynajmujących.

Według danych z raportu Cushman & Wakefield: "Poland Office Market Snapshot Q3 2017", ilość powierzchni biurowej w dziewięciu kluczowych lokalizacjach w naszym kraju wynosi 9,16 mln metrów kwadratowych. W budowie jest kolejne 1,44 mln metrów kwadratowych.

Choć popyt jest stabilny i prognozy nie przewidują, by miało się to zmienić, rosnąca w dużym tempie podaż - szczególnie w Warszawie - może okresowo znacząco przewyższać zapotrzebowanie rynku. Odsetek pustostanów osiąga średnią wartość 11,6 proc. - od 6,7 proc. w Łodzi do 12,9 proc. w stolicy.

Reklama

Eksperci zwracają uwagę, że sposobem na znalezienie najemców lub kupców na powierzchnie biurowe może być lepsze wyposażanie oferowanych lokali.

- W przypadku każdego budynku inwestor musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy lepiej ponieść wyższe koszty wyposażenia na początku i postawić na bardziej zaawansowane techniczne, energooszczędne instalacje czy raczej zminimalizować wstępne nakłady i zdecydować się na tańsze, ale mniej wydajne systemy - mówi Maciej Gronert, projektant oświetlenia w firmie Trilux Polska.

Zdaniem ekspertów, w sytuacji, gdy podaż rośnie szybciej od popytu, naturalnym procesem jest zaostrzanie się konkurencji. Możliwość wyprowadzenia się klientów do bardziej atrakcyjnej lokalizacji motywuje nowych graczy do tworzenia ładniejszych, bardziej funkcjonalnych i energooszczędnych niż istniejące biur.(js)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »