Reklama

Felieton Gwiazdowskiego: Niesprawiedliwość najwyższym stadium sprawiedliwości

Jako że zwolennikom progresji podatkowej trudno znaleźć dla niej spójne uzasadnienie w dziełach "socjalistów naukowych", czyli komunistów i nawet "rewizjonistów", czyli socjaldemokratów, poszukują inspiracji w Piśmie Świętym.

Samo w sobie to zabawne w wykonaniu tej części z nich, których można nazwać socjalistami bezbożnymi dla odróżnienia od socjalistów pobożnych.

Reklama

Szczególnie sobie upodobali przypowieść o wdowim groszu z Ewangelii świętego Marka. Ten grosz był najwyższą ofiarą złożoną w świątyni, bo inni oddawali więcej, ale z tego co im zbywało, a ona, choć oddała mało, to jednak wszystko, co miała.

Jak podatnik ma tysiąc i zapłaci 20 proc., czyli dwieście, to bardziej to odczuje od podatnika, który ma dziesięć tysięcy i miałby też zapłacić 20 proc. - czyli dwa tysiące. Może więc zapłacić 30 proc. A jak ma sto tysięcy, to może zapłacić nawet 40 proc. Albo 80 proc. - jak chce "Marks 2.0" - czyli Thomas Piketty i jego polscy zwolennicy.

Przynajmniej od czasów Platona różne idee można sprawdzać, na tym co duże i na tym co małe. Idea progresji w mikroskali się nie sprawdza. Na przykład w rodzinie. Czy powinna ona poświęcić swe zasoby na poprawę sytuacji dzieci, które są mniej utalentowane, hamując rozwój najzdolniejszego? W rzeczywistości często dzieje się przecież na odwrót.

W jeszcze mniejszej skali, na przykładzie konkretnych jednostek, idea progresji nie sprawdza się tym bardziej. Wyobraźmy więc sobie trzech górników pracujących na akord.

Za każdą wyfedrowaną tonę węgla otrzymują wynagrodzenie w wysokości tysiąc jednostek. Dwóch fedruje po tonie. Przyjmijmy dla uproszczenia, że nie ma kwoty wolnej od podatku, ani kosztów uzyskania przychodu, a stawka podatkowa dla dochodu w wysokości tysiąc wynosi 20 proc. Obaj zapłacili więc po dwieście - czyli razem czterysta. Ale trzeci pracował dłużej, ciężej, rzadziej robił przerwy i sam jeden wyfedrował tyle, ile tamci dwaj razem - czyli dwie tony. Zarobił w związku z tym dwa tysiące.

Gdyby także płacił podatek 20 proc., zapłaciłby czterysta. Czy dla niego ten drugi tysiąc jest rzeczywiście mniej użyteczny? Jaka zasada sprawiedliwości uzasadnia, żeby miał on zapłacić od drugiego tysiąca za wyfedrowanie drugiej tony węgla nie 20, a - na przykład - 30 proc.?

W pierwszym przypadku mamy dwie tony węgla, dwa tysiące wynagrodzenia i podatek w wysokości czterysta. W drugim przypadku mamy dwie tony węgla, dwa tysiące wynagrodzenia ale podatek w wysokości pięćset!

No dobra - jest to przykład teoretyczny, więc demagogiczny. Zresztą walka z globalnym ociepleniem wyeliminuje problem opodatkowania górników fedrujących węgiel. To przejdźmy do przykładów rzeczywistych.

Działanie progresji pokazuje historia dwóch kolegów, którzy pochodzą z rodzin o podobnym statusie społecznym, wychowywali się w podobnych warunkach, ukończyli podobne szkoły średnie i studiowali na tej samej wyższej uczelni.

Jeden z nich od pierwszego roku studiów rozpoczął równolegle pracę w poważnej firmie i kontynuował naukę języków obcych. Zaczynał pracę jako goniec, przechodząc przez kolejne lata na wyższe szczeble wtajemniczenia.

Drugi oddawał się w tym czasie innym przyjemnościom, spędzając czas wolny od nauki na dyskotekach z najładniejszymi koleżankami z roku.

Obaj skończyli studia z podobną średnią ocen i napisali prace magisterskie na podobnym poziomie. Drugi z nich otrzymał pracę w tej samej firmie, w której pracował od początku studiów ten pierwszy. Jednak tego pierwszego pracodawca już znał. Zdobył on pewne doświadczenie praktyczne, poznał zasady funkcjonowania firmy, w której pracował. Znał doskonale trzy języki obce, których nauczył się w czasie, gdy kolega doskonalił krok samby w znanych dyskotekach, w związku z czym opanował tylko jeden język obcy i dopiero uczył się praktycznie wykorzystywać zdobytą na studiach wiedzę i orientować w tajnikach funkcjonowania przedsiębiorstwa, w którym rozpoczął pracę.

Z tych powodów pierwszy z nich mógł obsługiwać więcej klientów. Otrzymał więc pensję wyższą o 20 proc. Jednak w drugiej połowie roku kalendarzowego, na skutek działania progresji podatkowej i przekroczeniu progu podatkowego przez pierwszego z nich, różnica ich wynagrodzeń maleje. Jaka zasada sprawiedliwości każe państwu zmniejszyć tę różnicę? Oczywiście żadna. Państwo ukarało jednego za cięższą pracę i większą staranność.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Rzecznicy progresji podatkowej uznają jednak, że nie należy porównywać tych dwóch osób między sobą, tylko je obie z osobami znajdującymi się w gorszym położeniu. To proszę - znowu przykład rzeczywisty.

Pewien informatyk po kontuzji kręgosłupa odniesionej w wypadku samochodowym został przykuty do wózka inwalidzkiego. Jako dobry informatyk pobierał sowite wynagrodzenie, od którego powinien zapłacić podatek dochodowy według stawki progresywnej. A przecież znalazł się w sytuacji gorszej od osób zdrowych. Choć więcej zarabiał.

Rekompensatę niesprawności fizycznej mogłoby dla niego stanowić poruszanie się wygodnym samochodem, czy zamieszkanie w domu odpowiednio przystosowanym do jego potrzeb. I nie potrzebował pomocy innych. Potrzebował, by państwo mu mniej zabierało. Jednak opodatkowanie stawką progresywną powodowało, że czas oszczędzania na ten samochód i dom musiałby się wydłużyć. Czy naprawdę kolejny tysiąc wynagrodzenia jest dla niego mniej użyteczny?

Profesor Andrzej Gomułowicz, którego nie można bynajmniej zaliczyć do grona przeciwników progresji, przyznaje że "w rzeczywistości brak jest obiektywnej, progresywnej skali sprawiedliwego rozłożenia obciążeń podatkowych. Poszukiwania doktryny i ustawodawcy są raczej intuicyjne. Doktryna, domagając się w imię sprawiedliwości progresji podatkowej, musi być gotowa na to, aby brać w rachubę niesprawiedliwość, która jest niekiedy nieunikniona podczas konkretnego kształtowania progresji podatkowej"! Budowanie sprawiedliwości na niesprawiedliwości.

Robert Gwiazdowski, prawnik, przewodniczący Rady Programowej Centrum im. Adama Smitha

Felietony Roberta Gwiazdowskiego

Dowiedz się więcej na temat: progresja podatkowa | Robert Gwiazdowski | podatki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »