Reklama

FOR: Zmiany w kwocie wolnej nie pomogą polskiej gospodarce

Zmiany w ustawach podatkowych należy oceniać przez pryzmat ich wpływu na zgodność z konstytucją, stabilność finansów publicznych, wpływ na wzrost gospodarczy. Podniesienie kwoty wolnej dla osób o najniższych dochodach jest wykonaniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego i zapewnia zgodność przepisów ustawy podatkowej z Konstytucją, relatywnie małym kosztem fiskalnym.

Proponowane zmiany nie rozwiązują jednak żadnych strukturalnych problemów systemu podatkowego:

- nadmiernego opodatkowania osób o niskich kwalifikacjach (kwota wolna dla osób zarabiających płacę minimalną nie ulega zmianom),

- nadmiernego i niepotrzebnego skomplikowania systemu podatkowego.

. Negatywnie należy ocenić sposób wprowadzania zmian w kwocie wolnej. Choć jest to projekt rządowy, to formalnie zgłoszono go jako poprawkę Senatu. Takie podejście pozwala na ominięcie konsultacji i formalnej Oceny Skutków Regulacji. Obecny rząd nagminnie obchodzi własne procedury dotyczące tworzenia prawa, prawie połowę projektów zgłaszając ścieżką poselską, co pogłębia problem nieprzewidywalności zmian prawnych w Polsce oraz złej jakości przepisów.

Reklama

Niezależnie od głębszej reformy systemu podatkowego prostsze zabiegi takie jak:

- pełne odliczenie składki NFZ od PIT (odejście od fikcyjnego podziału na 7.75 proc. odliczane od PIT i 1.25 proc. nieodliczane w połączeniu ze zmianą stawek PIT),

- istotne podniesienie zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodu - najlepiej tak, by osoby zarabiające pensję minimalną przestały płacić PIT,

- jednakowe oskładkowanie i opodatkowanie umów zlecenie i umów o pracę,

mogą istotnie uprościć system podatkowy i przyczynić się do szybszego wzrostu gospodarczego Polski.

Zgodnie ze zgłoszoną 28.11.2016 roku poprawką Senatu podnoszącą kwotę wolną osoby o dochodach poniżej 6600 zł nie zapłacą podatku PIT, a osoby o dochodach powyżej 85 528 zł zapłacą wyższy PIT w związku ze stopniowym wycofywaniem kwoty wolnej. Podwyższona kwota wolna będzie stopniowo wycofywana na przedziale dochodów od 6600 zł do 11 000 zł. Osoby z dochodami pomiędzy 11 000 zł a 85 528 zł nie odczują żadnej różnicy (kwota wolna równa 3091 zł), natomiast dla osób o dochodach pomiędzy 85 528 zł a 127 000 zł kwota wolna będzie stopniowo wycofywana, tak że osoby o dochodach przekraczających 127 000 zł nie będą mieć żadnej kwoty wolnej.

Według szacunków Cenea (2016) na proponowanych zmianach zyska 2,4 mln rodzin, 0,6 mln rodzin zapłaci wyższe podatki, a wpływy do budżetu państwa i NFZ spadną o 800 mln zł. W ten sposób rząd relatywnie niewielkim kosztem wykona wyrok Trybunału Konstytucyjnego oraz częściowo zrealizuje obietnicę wyborczą. Działanie to jednak w żaden sposób nie rozwiąże problemów polskiego systemu podatkowego - niepotrzebnego skomplikowania oraz nadmiernego obciążenia podatkami osób o najniższych dochodach. Nowa kwota wolna jest tak szybko wycofywana, że nawet osoba zarabiająca pensję minimalną w 2017 roku nie skorzysta na uchwalonych zmianach. W 2017 roku pensja minimalna ma wynieść 2 tys. zł brutto, 24 tys. zł rocznie. Po odliczeniu ZUS (3290 zł rocznie) oraz kosztów uzyskania przychodu (zryczałtowane 1335 zł) daje to w skali roku 19 375 zł dochodu. Jest to niemal dwukrotnie więcej niż 11 tys. zł przy których kwota wolna powraca już do starego poziomu 3091 zł.

Brak zmian w kwocie wolnej dla osób zarabiających pensję minimalną jest błędem - opodatkowanie pracy osób o najniższych dochodach w Polsce jest nadmierne. Osoby o słabszych kwalifikacjach, gorzej wykształcone, bez doświadczenia zawodowego są szczególnie czułe na wysokość opodatkowania. Jeżeli opodatkowanie pracy jest wysokie, część takich osób może pozostać bierna zawodowo lub wybrać pracę w szarej strefie. O ile klin podatkowy w Polsce dla osób o przeciętnych zarobkach jest poniżej średniej OECD, to już w przypadku osób o dochodach wynoszących 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia można wskazać wyżej rozwinięte kraje o niższych opodatkowaniu takich osób i lepszych wynikach rynku pracy (np. W. Brytania i Irlandia).

Problemem też jest bardzo szybkie wycofywanie kwoty wolnej od podatku. Gdy na przestrzeni 6600 zł - 11 000 zł dochodu kwota wolna spada z 6600 zł do 3091 zł, tempo wycofywania kwoty wolnej wynosi prawie 80 groszy na każdą złotówkę wyższych dochodów. W praktyce oznacza to, że każda dodatkowa złotówka jest obciążona nie tylko 18 groszami podatku (18 proc. PIT * 1 zł dodatkowego dochodu), ale także 14 groszami związanymi ze spadkiem kwoty wolnej od podatku. Innymi słowy, na przestrzeni 6600 zł - 11 000 zł z każdych dodatkowych 100 zł dochodów podatnik będzie musiał zapłacić co najmniej 32 zł podatków. W praktyce obciążenie każdej złotówki dochodu może być jeszcze wyższe, bo w zależności od typu umowy trzeba także doliczyć składki ZUS (13,71 proc. po stronie pracownika przy umowie o pracę lub zlecenie) i NFZ (7.75 proc. odliczane od PIT i 1.25 proc. nieodliczane od dochodu przy umowie o pracę lub zlecenie). Problem dodatkowo pogłębia jeszcze brak koordynacji systemu podatkowego ze świadczeniami socjalnymi, które są skokowo wycofywane po przekroczeniu progów dochodowych. Najbardziej jaskrawym przykładem jest 500 zł na pierwsze dziecko - przekroczenie progu dochodowego o 1 zł powoduje utratę 500 zł świadczenia miesięcznie. Bez wzrostu stopy zatrudnienia Polsce grozi spadek liczby osób pracujących, co będzie miało negatywne konsekwencje dla wzrostu gospodarczego i finansów publicznych. Przy malejącej liczbie osób w wieku produkcyjnym by zapobiec spadkowi liczby pracujących konieczne jest podniesienie odsetka pracujących w tej grupie. Sprzyjać temu mogłoby właśnie zmniejszenie opodatkowania osób o najmniej produktywnych i związane z tym podniesienie atrakcyjności pracy dla nich. Polska na tle innych państw UE wyróżnia się negatywnie, jeśli chodzi o stopień wciągnięcia osób najsłabiej wykształconych na rynek pracy.

Sposobem na zmniejszenie opodatkowania osób o najniższych dochodach i związanym z tym zwiększeniem atrakcyjności pracy mogłoby być istotnie podniesienie kosztów uzyskania przychodu. Rozwiązania takie FOR proponowało już w lipcu 2015 roku (Analiza FOR 3/15). 6-krotne zwiększenie kosztów uzyskania przychodu, do 8000 zł, sprawiłoby, że osoby zarabiające pensję minimalną niemal przestałyby płacić PIT (spadek PIT z ponad 1326 zł do 126 zł). Zmiany proponowaliśmy sfinansować m.in. z likwidacji 20 proc. i 50 proc. kosztów uzyskania przychodów (każdemu przysługiwałoby ryczałtem 8 tys. kosztów uzyskania przychodu, na czym zyskają osoby najmniej zarabiające), oskładkowania umów o dzieło i zlecenia (ogranicza problem sztucznego unikania umów o pracę), zmniejszenia wydatków z Funduszu Pracy (część wydatków z Funduszu wprost zniechęca do szukania pracy) oraz ze zmian w VAT (bezsensowne ulgi podatkowe w VAT np. zachęcają do większego spożycia cukru, a na obniżonym VAT na hotele korzystają najbogatsi). Taki pakiet działań nie tylko zachęcałby osoby bierne zawodowo do podjęcia pracy, ale także istotnie upraszczał system podatkowy.

Aleksander Łaszek, FOR

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »