Reklama

Oszuści podatkowi mają poważny problem...

Czy art. 286 i 299 Kodeksu karnego może mieć zastosowanie do "optymalizacji" podatków dochodowych?

Po ostatnich uchwałach i wyrokach Sądu Najwyższego (Izby Karnej), w firmach zajmujących się "optymalizacją podatkową" lub "agresywnym planowaniem podatkowym" panuje nieciekawa atmosfera. Wszyscy przecież (w tym zwłaszcza ich klienci) obawiając się, że istota ich pomysłów optymalizacyjnych spotka się z zarzutem tworzenia fikcyjnych podmiotów, które zawierają równie prawdziwe "transakcje", fasadowo eliminujące opodatkowanie lub dające prawo do zwrotu podatków.

Reklama

W "działach VAT-owskich" tych firm panuje wręcz popłoch: jeżeli utworzono "podatnika" tylko po to, aby wystawiał faktury służące do odliczenia lub zwrotu, a podmiot ten faktycznie nie wykonał żadnej czynności, to zarzuty z art. 286 i 299 Kodeksu karnego są bardziej niż pewne. W szale bezkarności biznes podatkowy zajmujący się od 10 lat tym podatkiem dawno przekroczył granice przyzwoitości i legalizmu.

Wydawało się im, że tu wszystko wolno, a podatek ten jest coraz bardziej "cywilizowany" (naprawdę słyszałem to stwierdzenie od jednego z byłych celebrytów działalności optymalizacyjnej), a układy z władzą miały być mocnym fundamentem bezkarności. Jeżeli organy skarbowe oraz organy ścigania będą tak dalej konsekwentnie działać, to nie tylko wyeliminują tu drobnych oszustów, lecz również sięgną "tłustych misiów" (narracja sienkiewiczowska), obstawionych ekspertami z międzynarodowego biznesu doradczego: już tego rodzaju przypadki odnotowano.

Czy dobiorą się również do skóry beneficjentom i twórcom "wehikułów optymalizacyjnych" w podatkach dochodowych? Czy poglądy prawne w sprawie zastosowania przepisów Kodeksu karnego w orzecznictwie sądów karnych do VAT-u i akcyzy mogą mieć również tu zastosowanie? Sądzę, że tak, bo problem w istocie jest ten sam: jeżeli mamy do czynienia wyłącznie z pozornym zdarzeniem bądź zachowaniem, którego celem jest uzyskanie "oszczędności podatkowych" poprzez wprowadzenie w błąd Skarbu Państwa, to mamy do czynienia z oszustwem pospolitym, a nie przestępstwem karno-skarbowym.

Przecież wiele (większość?) wymyślonych dla potrzeb optymalizacji podatków dochodowych konstrukcji prawnych ma charakter pozorny, a wykonujące te czynności podmioty nie są "podatnikami", bo nie ciąży na nich obowiązek podatkowy z tytułu tego podatku. Dlaczego? Moim zdaniem wynika to z istoty podatku dochodowego: podatnikiem tego podatku jest ten, kto uzyskuje przychody z tytułu faktycznie wykonywanych działań będących źródłem przychodu. Natomiast jeżeli podmiot ten:

• został stworzony tylko po to, aby dać innemu korzyści podatkowe,

• faktycznie nie wykonał jakichkolwiek działań, które są tytułem prawnym do uzyskania tego przychodu,

nie powstał tu obowiązek podatkowy, czyli nie mamy do czynienia z przestępstwem karno-skarbowym lecz pospolitym oszustwem. Sadzę, że pogląd ten, który już pojawił się w aktach oskarżenia, zostanie zaakceptowany przez sądy karne.

Witold Modzelewski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego

Dowiedz się więcej na temat: podatkach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »