Reklama

PiS chce podwyższyć kwotę wolną od podatku prawie trzykrotnie. "Mamy gotową ustawę"

Mamy gotową ustawę o podniesieniu kwoty wolnej od podatku, wejdzie w życie już w przyszłym roku - politycy Prawa i Sprawiedliwości podtrzymują swoją wyborczą obietnicę w tej sprawie. Trybunał Konstytucyjny uznał wczoraj, że obecna kwota wolna od podatku, wynosząca nieco ponad 3 tys. zł, jest w świetle konstytucji za niska.

Politycy PiS chcą, by kwota wolna od podatku była prawie trzykrotnie wyższa od obecnej.

Reklama

- My deklarowaliśmy kwotę 8 tys. zł i taką kwotę chcemy w tym projekcie zastosować - mówi dziennikarzowi RMF FM Krzysztofowi Berendzie jeden z kandydatów na ministra finansów w rządzie PiS, poseł Henryk Kowalczyk. Dodaje również, że ta kwota ma być później systematycznie zwiększana.

Koszt tej podwyżki - jak wylicza Kowalczyk - to 7 mld zł rocznie. Dlatego zmiana ma zostać uchwalona równolegle z nowymi podatkami - bankowym i od wielkich sieci handlowych.

- To jest pakiet, który chcemy zrobić w pierwsze sto dni rządu - podkreśla poseł.

Najubożsi Polacy mają więc odczuć ulgę już w przyszłym roku.

Krzysztof Berenda

Więcej informacji ekonomicznych na RMF24.pl

Kowalczyk: Łączny koszt wyższej kwoty wolnej od podatku to ok. 14 mld zł

"Skutki podwyższenia kwoty wolnej od podatku są skalkulowane na poziomie 7 mld dla budżetu państwa i około 7 mld dla samorządów" szacuje Henryk Kowalczyk, poseł PiS w odpowiedzi na pytanie zadane podczas czatu zorganizowanego przez "Rzeczpospolitą". Poseł nie wyklucza, że "w planie B" kwota wolna zostałaby podwyższona od 2017 r. Jego zdaniem możliwa jest korekta reguły wydatkowej.

"Środki będą pochodzić z uszczelnienia systemu podatkowego. Uważamy, że da się uzyskać ponad 50 mld, jeśli porównamy wydajność podatkową obecną do wydajności z roku 2007" - dodał.

Jak poinformował Kowalczyk, PiS chce uchwalić nowe ustawy podatkowe w ciągu pierwszych 100 dni rządu.

W środę Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych ustalające kwotę wolną od podatku w wysokości 3089 zł są niezgodne z konstytucją i tracą moc 30 listopada 2016 r. PiS postuluje podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł.

- W planie B możliwe jest zastosowanie większej kwoty wolnej od podatku dopiero od 2017 r. - zastrzegł Kowalczyk.

- Natomiast program 500+ chcemy, żeby wszedł w roku 2016. (...) Ja przewiduję, że może to być ok. 1 marca 2016 r. - dodał.

Pytany o to, co będzie głównym przedmiotem autopoprawki do projektu budżetu na 2016 r., poseł PiS odpisał: - Zapewne wydatki z tytułu ustawy 500+ oraz dochody podatkowe VAT, akcyza, CIT.

Możliwa korekta reguły wydatkowej, przy zachowaniu jej filozofii

Kowalczyk ocenił, że należy zachować filozofię reguły wydatkowej, ale możliwa jest jej korekta polegająca na zwiększeniu kwoty wydatków o przyrost dochodów, bez naruszania poziomu deficytu.

"Filozofia reguły powinna być zachowana" - napisał poseł PiS. "Ale w związku z tym, że odnosi się ona do kwoty wydatków z ostatnich lat nie uwzględniając dochodów, więc jej korekta może polegać na zwiększeniu kwoty wydatków o kwotę zwiększonych dochodów bez naruszania poziomu deficytu" - dodał.

PiS jest za utrzymaniem KRUS

"Prawo i Sprawiedliwość jest za utrzymaniem KRUSu, gdyż w innych krajach takie specjalne systemy ubezpieczeń rolnych istnieją. Jest to jeden z elementów konkurencji" - napisał Kowalczyk.

"Polscy rolnicy tu mają mniejsze dopłaty obszarowe o ok. 100 euro na hektar w stosunku do rolników niemieckich. Więc likwidacja KRUSu i wprowadzenia pełnych składek, jak w ZUSie doprowadziłaby do bankructwa wielu rolników" - dodał.

JEŚLI BANKI I KREDYTOBIORCY WYPRACUJĄ ROZWIĄZANIE PROBLEMU PRZEWALUTOWANIA, POLITYCY NIE POWINNI SIĘ WTRĄCAĆ

Kowalczyk ma nadzieję, że zespół pracujący w Kancelarii Prezydenta RP, który składa się z przedstawicieli banków oraz kredytobiorców, wypracuje rozwiązania kompromisowe i procedurę odejścia od kredytów walutowych.

"Jeśli propozycje będą uzgodnione między zainteresowanymi stronami, politycy nie powinni się wtrącać" - napisał poseł PiS.

-----

Szczurek: 8 tys. kwoty wolnej może nas wpędzić w procedurę nadmiernego deficytu

W przyszłorocznym budżecie brak środków na podniesienie kwoty wolnej w PIT do 8 tys. zł, taki krok wpędziłby Polskę z powrotem w procedurę nadmiernego deficytu, co mogłoby odbić się na naszym dostępie do środków unijnych - przestrzega szef MF Mateusz Szczurek.

Minister był w czwartek pytany przez dziennikarzy, czy w przyszłorocznym budżecie są pieniądze na podniesienie kwoty wolnej do 8 tys. zł. Jak odpowiedział, "budżet zakłada brak zmian w systemie podatkowym, więc uszczuplenie dochodów o 20 mld zł z pewnością spowodowałoby znaczące zwiększenie deficytu budżetowego".

I kontynuował: "Szacunki deficytu sektora finansów publicznych zarówno nasze, jak i Komisji Europejskiej wskazują na mniej więcej deficyt w wysokości 2,8 proc. PKB w przyszłym roku. A więc tego rodzaju uszczuplenie w takiej skali - nie mówię tutaj o dodatkowych wydatkach - z pewnością wrzucałoby Polskę z powrotem w procedurę nadmiernego deficytu i powodowałoby reperkusje po stronie dostępu do środków unijnych".

Jego zdaniem chybiony jest argument, że pieniądze, które zostałyby w kieszeniach Polaków, dodatkowo napędzałyby gospodarkę, co byłoby korzystne dla budżetu. - Na pewno nie skompensuje to wystarczająco tego uszczuplenia dochodów. Gdyby tak było, to obniżenie podatków do zera powodowałoby wzrost dochodów budżetowych. Ten mechanizm aż tak dobrze nie działa - wskazał.

Odniósł się też do środowego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustalające kwotę wolną od podatku w wysokości 3089 zł, są niezgodne z konstytucją w zakresie, w jakim nie przewidują mechanizmu korygowania kwoty wolnej gwarantującego co najmniej minimum egzystencji.

Według ministra wyrok TK wpisuje się w kierunek zmian, które resort finansów przygotowywał w ostatnich miesiącach. Chodzi o propozycję, którą PO prezentowała w kampanii wyborczej. Minister wskazał, że zmierzała ona m.in. do likwidacji kwoty wolnej od podatku i takiego ukształtowania systemu podatkowego, aby lepiej wspierał najmniej zarabiających.

Szczurek poinformował, że obciążenia podatkowe w podatku PIT dla osób mało zarabiających są w tej chwili w Polsce już śladowe, a dla rodzin z dziećmi często ujemne. Problem nie dotyczy więc wysokości podatków, ale leży w składkach na ubezpieczenia społeczne. Wskazał, że nawet przy niewielkiej kwocie wolnej od podatku pracownik musi zapłacić 700 zł składek na ubezpieczenie społeczne, a ponad 1000 zł pracodawca.

- Problemem związanym ze znaczącym zwiększaniem kwoty wolnej jest to, że korzystają na tym rozwiązaniu także osoby, które w ogóle nie zostały wymienione przez Trybunał Konstytucyjny. Korzyści dla tych, którzy naprawdę mało zarabiają z uszczuplenia dochodów podatkowych rzędu 20 mld zł będą bardzo małe. Więc jest to metoda wyjątkowo nieefektywna, jeśli chodzi o rozwiązanie problemu zarysowanego przez Trybunał Konstytucyjny. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem jest kompleksowa przebudowa systemu podatkowego - powiedział.

Szczurek nie chciał komentować planów budżetowych przyszłego rządu PiS, oceniając, że były one i ciągle są "dość efemeryczne". - One się zmieniały czasem w ciągu tygodnia; było 500 zł na jedno dziecko, nagle pierwsze dziecko wypadało, potem okazywało się, że już nie do 24 lat, ale do 18 lat. Zobaczymy, co konkretnie będzie wdrażane - mówił. - Z pewnością luzów wielkich budżet na 2016 r. nie ma. On jest odpowiedzialny, rozsądny, ale przecież nie tworzony z takim zapasem, który mógłby pokryć jakiś gigantyczny wzrost wydatków - dodał.

Minister pytany był też o realność planów PiS dot. zwiększenia dochodów w 2015 r. dzięki podatkowi bankowemu, podatkowi od marketów, czy uszczelnieniu systemu podatkowego. - Zobaczymy, co rzeczywiście będzie zaproponowane, wdrożone, przegłosowane - odparł. Zaznaczył, że sama zapowiedź zwiększenia ściągalności podatków np. przez Komisję Europejską jest traktowana "jako typowa sztuczka". Każdy kraj, któremu brakuje pieniędzy, deklaruje, że zwiększy ściągalność, co spowoduje spadek deficytu.

- Jeśli chodzi o ściągalność podatków, to najpierw oczekuje się rezultatów, a dopiero później zapisuje się je w budżecie (...). Oczywiście większa ściągalność, większa powszechność podatków jest moim zdaniem sprawą ważną i potrzebną nie tylko z punktu widzenia budżetu, ale też i uczciwości konkurencji w Polsce. Dlatego to jak najbardziej rzecz godna pochwały. Mamy cały szereg działań, które są na to ukierunkowane i do tego zmierzają - zaznaczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »