Reklama

Podatki w Polsce. Jesteśmy na trzecim miejscu na świecie... od końca

W rankingu konkurencyjności systemów podatkowych w grupie 36 krajów OECD jesteśmy lepsi tylko od Chile i Włoch. Liderami są Estończycy. Daniny w Polsce nawet jeśli nie są nominalnie wysokie, to są skomplikowane, pełne dodatkowych obciążeń, wyjątków i preferencji. Zdarzają się także przypadki podwójnego opodatkowania.

W szóstej edycji międzynarodowego rankingu konkurencyjności systemów podatkowych przygotowanym przez Tax Foundation Polska znalazła się na 34. miejscu wśród 36 państw Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Gąszcz przepisów

Reklama

Największym polskim problemem są skomplikowane przepisy. Naszą "specjalnością" stały się liczne wyjątki od ogólnych reguł. Taki chaos panuje w przypadku VAT-u, podatku od dochodów osobistych, czyli PIT-u, ale też ZUS-u.Polski ustawodawca stara się wszystkie  zawiłości prawne rekompensować  tym, że nominalna stawki i składki CIT, PIT i ZUS są niewysokie. W rankingu oceniono je jako jedne z najbardziej konkurencyjnych w OECD.

Jednocześnie jednak, zauważono, że zasady amortyzacji, a także praktyka podwójnego opodatkowania dywidend sprawiają, że faktyczne opodatkowanie zysków wypłacanych przez przedsiębiorstwa jest znacznie mniej konkurencyjne niż wynikałoby to z oficjalnych stawek.

Podatkowy slalom przedsiębiorców

Eksperci z Forum Obywatelskiego Rozwoju podkreślają, że polski system fiskalny jest uciążliwy dla podatników, którzy chcą uczciwie rozliczać swoje dochody. Cały proces wypełniania wymogów fiskusa jest czasochłonny, a przedsiębiorcy często zamiast koncentrować się na świadczeniu usług i produkcji towarów, skupiają się na szukaniu preferencji podatkowych.W dodatku - jak podkreśla FOR - polski rząd stworzył ostatnio wiele następnych wyjątków i preferencji podatkowych - mały CIT, IP Box, czy zwolnienie młodych z PIT. Obniżenie stawki PIT z 18 do 17 proc. też nie wydaje się być odpowiedzią na największy problem, jakim jest skomplikowanie całego systemu.

Śladem Estonii

Liderem światowego rankingu jest Estonia. Z tego punktu widzenia ciekawa jest inicjatywa polskiego rządu, który od 2021 roku wprowadza tak zwany "estoński CIT", czyli ryczałt od dochodu spółek kapitałowych. To rozwiązanie pozwoli niektórym  firmom uregulować podatek dopiero w momencie wypłaty zysku przez spółkę. Przedsiębiorcy reinwestujący zyski podatku nie zapłacą.

Jednak ekonomiści zwracają uwagę na fakt, że nowe rozwiązanie tylko na pozór jest  "estońskie". W przepisach jest bowiem wiele wyłączeń i obostrzeń. Wszystko dlatego, że Estończycy postanowili zrezygnować ze sporej części dochodów budżetowych, by wspomóc inwestycje firm, a polski rząd nie jest gotowy aż na takie "ofiary" finansowe.

Na kolejny problem zwraca uwagę Konfederacja Lewiatan. Zrzeszeni w niej przedsiębiorcy apelują, by Ministerstwo Finansów wycofało się z propozycji fiskalnej, która doprowadzi do podwójnego opodatkowania spółek komandytowych - raz na poziomie firmy, a drugi raz na poziomie wspólników.

Co ciekawe, rząd zadbał o to, by spółki komandytowe nie skorzystały z "estońskiego CIT-u". Jeśli chciałyby się przeobrazić w spółki kapitałowe, będą musiały zapłacić podatek od takiego przekształcenia.

Tekst powstał  we współpracy z portalem Comparic.pl

Jacek Walewski

Dowiedz się więcej na temat: podatki | fiskus | skarbówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »