Reklama

Podatku nie będzie!

W przyszłym roku nie będzie opodatkowania dochodów z giełdy. Unia Pracy, pomysłodawca groźnego dla rynku i gospodarki projektu poprawki do ustawy, zdecydowała się go wycofać.

Projekt zgłoszony przez Unię Pracy zakładał obłożenie 20-procentowym zryczałtowanym podatkiem zysków osiąganych na giełdzie. Na szczęście dla rynku kapitałowego pomysł upadł już w czasie wstępnych prac w Sejmie. Reprezentujący UP Janusz Lisak - ten sam, który wcześniej proponował jak najszybsze opodatkowanie dochodów giełdowych i "najzamożniejszych grup" Polaków - zdecydował na posiedzeniu komisji o wycofaniu poprawki.

Zapewne w podjęciu takiej decyzji pomogły argumenty Ministerstwa Finansów, które zwracało uwagę, iż wprowadzenie tego podatku w 2002 r. mogłoby spowodować niezgodność ustawy z konstytucją. W ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych znajduje się bowiem zapis, że zyski uzyskiwane na giełdzie są zwolnione z podatku do końca 2003 roku. Według resortu finansów likwidacja tego zwolnienia w przyszłym roku mogłaby naruszyć prawa nabyte podatników. To zaś już poprzednio przy innych zmianach w ustawach było powodem kwestionowania przepisów przez Trybunał Konstytucyjny.

Reklama

Pomysłodawcy wprowadzenia podatku musieli się też liczyć z opinią szefa rządu Leszka Millera, który otwarcie przyznał w rozmowie w Radiu Zet, iż nie zgadza się z taką polityką. - Opodatkowanie zysków z giełdy uważam za niewłaściwe. Jest wiele powodów, które przemawiają za tym, żeby tego nie robić - wyjaśnia premier. Dodał jednocześnie, iż uważa, że bez podatku część pieniędzy z banków może przepłynąć na giełdę, co sprawi, że przedsiębiorstwa notowane na parkiecie uzyskają dodatkowe fundusze. Tymczasem opodatkowanie dochodów z giełdy zniechęciłoby osoby zdecydowane na ulokowanie tam swoich pieniędzy wypłaconych z banków.

Premier dodał, że nie należy także określać sumy, która miałaby zostać wydzielona z opodatkowania zysków od lokat bankowych. - To byłoby bardzo trudne do przeprowadzenia z powodów formalnych, ale także i merytorycznych, oraz zachęciłoby wszystkich do dzielenia swoich oszczędności - ocenia Leszek Miller.

Z wczorajszych decyzji zadowoleni są oczywiście przedstawiciele giełdy i wszystkich podmiotów, związanych z rynkiem kapitałowym. - Cieszę się, że komisja uznała zasadę ochrony praw nabytych, czyli to, że jeżeli ustawodawca zwalnia podatnika z pewnych obciążeń, to zasadę tę utrzymuje do końca - ocenia Wiesław Rozłucki, prezes zarządu GPW. Ryszard Czerniawski, wiceprezes giełdy, dodaje, że wprowadzenie podatku byłoby niezwykle szkodliwe nie tylko ze względu na łamanie tak często podkreślanej przez Trybunał Konstytucyjny zasady zaufania obywateli do organów państwa, ale także na niezwykle skomplikowany proces wdrożenia takiego systemu. - Z doświadczeń innych państw wiemy, że wyjaśnienie wszelkich wątpliwości prawnych, określenie zasad, kto i w jaki sposób miałby naliczać oraz pobierać podatek, a także przystosowanie oprogramowania u brokerów to kwestia co najmniej kilku miesięcy. Pamiętajmy, że do tego dochodzą ogromne koszty, które zmniejszyłyby wpływy z podatków od zysków instytucji finansowych - ocenia Ryszard Czerniawski. Pozytywnie, ale bez szczególnego entuzjazmu, zareagowali na te wiadomości giełdowi inwestorzy.

Dodajmy, że we wspólnym oświadczeniu, jakie do pomysłodawców projektu wystosowały tuż przed zmianą decyzji GPW, Izba Domów Maklerskich oraz Związek Maklerów i Doradców, zwraca się ponadto uwagę na wpływ podatku na przyszłe dochody z prywatyzacji oraz koniunkturę giełdową i zainteresowanie rynkiem kapitałowym, o czym dobitnie świadczy przykład Węgier.

Dowiedz się więcej na temat: podatkach | była | projektu | giełdy | opodatkowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »