Reklama

Polski Ład. Gowin zapowiada ograniczenie skali wzrostu obciążeń dla przedsiebiorców

- Wszystko zależy od szczegółowych rozwiązań - dyskusja jest przed nami. Ja szacuję, że z punktu widzenia budżetu państwa koszt nowych rozwiązań podatkowych wyniesie ok. 10 mld zł. Do tego kilka miliardów stracą samorządy, dlatego chcielibyśmy im to zrekompensować w nowej subwencji inwestycyjnej - powiedział podczas spotkania z dziennikarzami Jarosław Gowin, wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii.

Gowin przypomniał, że zaprezentowany w sobotę "polski ład" nie jest programem rządowym, a trzech partii koalicyjnych. Stopniowo będzie on dopiero przekładany na konkretne projekty rządowe. W planach jest także szeroka dyskusja z zainteresowanymi środowiskami zawodowymi, opiniotwórczymi i społecznymi nad ich kształtem.

- Największą uwagę wywołała sprawa nowych rozwiązań podatkowych. Zawsze (w Porozumieniu - red.) opowiadaliśmy się za podniesieniem kwoty wolnej od podatku. W tym sensie jest to realizacja naszego celu. Równocześnie zapadła kierunkowa decyzja, za którą opowiadały się przede wszystkim PiS i Solidarna Polska, że trzeba zwiększyć nakłady na służbę zdrowia. Stąd decyzja o braku możliwości odpisywania od podatku większości składki zdrowotnej - powiedział Gowin.

Reklama

Jak dodał w przypadku przedsiębiorców dochodziło do sytuacji paradoksalnej: ci zarabiający 5 tys. zł i ci 50 tys. zł miesięcznie płacili tę samą zdrowotną składkę ryczałtową, która po odpisie od podatku de facto wynosiła 60 zł.

- Mieliśmy do czynienia z sytuacją, że poważny biznes, osoby samozatrudnione z dużymi dochodami (premier Gowin podkreślił, że nie dotyczy to wszystkich samozatrudnionych - red.) praktycznie nie składały się na służbę zdrowia. Kierunkowo zapadła decyzja o tym, żeby zlikwidować ulgę podatkową - podkreślił Gowin.

Dodał też, że aby ta zmiana nie odbiła się na średnio zarabiających, klasie średniej, to w przypadku osób zatrudnionych na umowę o prace wprowadzony zostanie - z inicjatywy Porozumienia - współczynnik korygujący. - Jeszcze analizujemy z MF konkretny kształt współczynnika, który spowoduje, że osoby zarabiające od 6 do 11 tys. brutto nic nie stracą na tych rozwiązaniach - powiedział Gowin. Przyznał także, że sytuacja z prowadzącymi własną działalność jest bardziej złożona. - Trwają rozmowy między partnerami koalicyjnymi. Jeszcze w tym tygodniu Porozumienie przedstawi swoje rozwiązania, które ograniczą skalę wzrostu danin dla osób prowadzących działalność gospodarczą - zapowiedział wicepremier.

Podkreślił także, że zaproponowane zmiany podatkowe w "polskim ładzie" odbiją się na budżetach samorządów. - Z inicjatywy Porozumienia do subwencji samorządowej zostanie dodany nowy trwały składnik - subwencja inwestycyjna. Negocjujemy wysokość tej subwencji - ile to będzie mld zł rocznie. Ale bezsprzeczne jest to, że subwencja będzie rozdzielana według zobiektywizowanych algorytmów. Kształt tego algorytmu będzie dyskutowany i w ramach koalicji i w ramach dyskusji z samorządami. Należy liczyć się z tym, że będzie on nieco przyjaźniejszy dla mniej zamożnych samorządów - zapowiedział Gowin.

Pytany o koszt zmian podatkowych dla budżetu państwa, wicepremier przyznał, że "wszytko zależy od szczegółowych rozwiązań - dyskusja jest przed nami". - Ja szacuję, że z punktu widzenia budżetu państwa koszt nowych rozwiązań podatkowych wyniesie ok. 10 mld zł. Do tego kilka mld stracą samorządy, dlatego chcielibyśmy im to zrekompensować w nowej subwencji inwestycyjnej - powiedział Gowin.

Wicepremier pytany o wpływ rozwiązań zaproponowanych w "polskim ładzie" na inflację, podkreślił, że nie są to proste transfery społeczne, a ulgi podatkowe. - Nie transfery społeczne, bo tym razem mamy do czynienia nie z transferami społecznymi, tylko z ulgami podatkowymi. To jednak jest bardzo ważne, żeby odróżnić od siebie transfery społeczne od obniżenia podatków. Oczywiście one w przypadku mniej zarabiających przełożą się w dużym stopniu na wzrost konsumpcji. Musimy mieć świadomość, że rok 2021 r. i tak będzie rokiem dużego wzrostu konsumpcji odroczonej. Dlatego, że w 2020 r. ze względu na znane nam wszystkim, boleśnie odczuwane obostrzenia zmniejszyliśmy konsumpcję. I w tej chwili rok 2021 r. będzie rokiem wzrostu konsumpcji - powiedział Gowin.

- Te rozwiązania podatkowe wejdą w życie od przyszłego roku. Czyli w tym roku ta obecna inflacja jest spowodowana wzrostem konsumpcji odłożonej. Zobaczmy, jakie będą tego efekty, czy będzie w 2022 r. dodatkowy impuls inflacyjny. Ale tutaj jest rola odpowiednich instytucji, żeby reagować na takie sytuacje. Dzisiaj za wcześnie mówić o reakcjach, zresztą są to instytucje niezależne od rządu - dodał.

Bartosz Bednarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »