Reklama

Angela Merkel: Chcemy obniżyć zasiłki na dzieci mieszkające poza Niemcami

Wysokość zasiłków dla dzieci, które mieszkają poza Niemcami, znów zajmuje niemiecką opinię publiczną. Do dyskusji włączyła się Angela Merkel.

- Będziemy nadal drążyć ten temat - oświadczyła Merkel we wtorek (14.08.18) podczas spotkania z mieszkańcami Jeny (Turyngia), pytana o kwestię zasiłków na dzieci, których rodzice pracują w Niemczech, a które pozostały w kraju pochodzenia. Niemiecka opinia publiczna zbulwersowana jest faktem, że niemieckie władze wypłacają ten zasiłek dzieciom przebywającym za granicą w wysokości identycznej jak w Niemczech (194 euro na pierwsze dziecko), chociaż koszty utrzymania w Rumunii, Bułgarii czy Polsce są znacznie niższe.

Reklama

- Wysokość naszego zasiłku na dzieci uzależniona jest od kwoty wolnej od podatku ze względu na posiadanie dzieci, a ta z kolei od kosztów utrzymania w Niemczech, które w Bułgarii czy Rumunii są znacznie niższe - tłumaczyła szefowa rządu. - Od dawna dyskutujemy z Komisją Europejską, która uważa, że (zmiana przepisów) jest nie do pogodzenia z zakazem dyskryminacji - mówiła Merkel.

- Uważamy, że kwota wolna od podatku, z której pośrednio wynika wysokość zasiłku na dzieci, jest wyrazem tego, że koszty utrzymania w Niemczech są na danym poziomie, a gdzie indziej na innym - wyjaśniła. Merkel zastrzegła, że nie powinno się dyskutować wyłącznie o obniżeniu świadczeń. Tam, gdzie koszty utrzymania są wyższe niż w Niemczech, na przykład w Holandii, niemieckie urzędy będą musiały w przypadku zmiany przepisów płacić wyższy "kindergeld".

Merkel zaznaczyła, że niemieckie świadczenia otrzymuje 15 mln dzieci, z których ok. 270 tys. przebywa za granicą, a wśród nich jest 30 tys. dzieci niemieckich. - Waga tego problemu wzrasta, będziemy się nim zajmować, ale nie jest to problem dominujący - zastrzegła szefowa niemieckiego rządu.

Więcej kontroli

Jej zdaniem znacznie poważniejszym problemem jest nadużywanie prawa do swobodnego przemieszczania się w UE. Za skandal uznała Merkel "zwabianie" ludzi do Niemiec i umieszczanie ich w opuszczonych domach w Zagłębiu Ruhry, a następnie wykorzystywanie ich do wyłudzania zasiłków. Zapowiedziała, że urzędy będą kontrolować, czy dzieci, na które pobierane są zasiłki, rzeczywiście istnieją.

Dyskusję o wyłudzaniu zasiłków, świadczeń na dzieci i ich wysokości w przypadku, gdy dzieci rodziców pracujących w Niemczech pozostają w kraju pochodzenia, wywołały podane w zeszłym tygodniu przez ministerstwo finansów informacje o znacznym wzroście liczby osób pobierających świadczenia.

W czerwcu 2018 roku niemiecki zasiłek na dzieci, które przebywały poza terytorium Niemiec - w innych krajach Unii Europejskiej lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego - pobierało ponad 268 tys. osób. To wzrost o 10,4 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Przypadki wyłudzeń

Kontrola stu podejrzanych przypadków w Duesseldorfie i Wuppertalu wykazała, że 40 wniosków o "kindergeld" było całkowicie bezpodstawnych.

Oliwy do ognia dolał burmistrz Duisburga Soeren Link, oświadczając, że do jego miasta zorganizowane grupy przestępcze sprowadzają Romów, którzy następnie wyłudzają zasiłki na nieistniejące dzieci. Przybysze gnieżdżą się w rozwalających się kwaterach, na ulicach piętrzą się góry śmieci, grozi plaga szczurów - ostrzegł polityk SPD.

Niemiecki rząd od lat zabiega w Unii Europejskiej o dostosowanie wysokości zasiłków do rzeczywistych kosztów utrzymania w krajach, w których przebywają dzieci. Berlin wspierany jest przez władze Austrii. Dotychczasowe starania nie przyniosły jednak rezultatu. Większość państw UE nie zgadza się na indeksację.

Polscy lekarze ratują Meklemburgię

Na spotkaniu w Jenie Merkel podkreśliła, że swobodny przepływ osób w UE jest korzystny dla Niemiec. Nawiązując do sytuacji w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie znajduje się jej okręg wyborczy, szefowa rządu powiedziała, że bez polskich lekarzy system opieki medycznej na tym terenie uległby załamaniu. - Część z nich mieszka w Szczecinie i przyjeżdża codziennie do pracy na niemiecką stronę - mówiła. Takie rozwiązanie możliwe jest jej zdaniem także w dziedzinie opieki nad osobami niedołężnymi w Niemczech.

Spotkanie w Jenie było pierwszym z całej serii dyskusji z obywatelami Niemiec o przyszłości Unii Europejskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »