Reklama

Budżet sypnie groszem. W 2019 roku solidne podwyżki na uczelniach

W przyszłym roku w państwowych uczelniach płace minimalne sporo się powiększą. Tym razem skorzystają wszyscy - od profesora po pracownika technicznego. Wicepremier Jarosław Gowin chciałby, aby do roku 2021 płace dla świata nauki - w trzech podwyżkowych transzach - urosły aż o 30 proc. w porównaniu z kończącym się za moment rokiem!

Miesięczne minimalne wynagrodzenie zasadnicze brutto profesora w uczelniach publicznych urośnie w 2019 roku do 6410 zł (wzrost w porównaniu z rokiem bieżącym o 1020 zł), profesora uczelni - do 5320 zł (plus 715 zł), adiunkta - 4680 zł (plus 860 zł), a pozostałych nauczycieli akademickich (asystenci, wykładowcy lektorzy, instruktorzy) do 3205 zł (asystent - plus 755 zł; pozostali - 830 zł). Wspominane przyrosty zamkną się przedziale 15,5-34,9 proc.

Resort nauki szkolnictwa wyższego szacuje, że te dość pokaźne w naszych warunkach wzrosty płac obejmą 40,7 tys. nauczycieli akademickich (czyli 62,3 proc. ogółu zatrudnionych). Najliczniejszą grupę stanowić zaś będą adiunkci - to niemal 27 tys. etatów.

Reklama

W sumie wydatki państwa (w projekcie budżetu stworzono rezerwę celową) sięgną 916,5 mln zł, a ów przyrost płac - w formule opisanej przed chwilą -  obejmie nie tylko nauczycieli akademickich, lecz wszystkich zatrudnionych w uczelniach państwowych.

Przy czym przy "regulowaniu dochodów" szkoły wyższe znajdą w dodatkowych środkach także sumy zapewniające pokrycie wszelkich "kosztów płac", ponoszonych przez pracodawcę - z pieniędzmi na fundusz świadczeń socjalnych włącznie.

Odpowiadając na postulaty Polskiej Akademii Nauk, spore środki Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zarezerwowało także na podwyżki w instytutach badawczych - po to, by minimalne płace zrównać z tymi w uczelniach. PAN jest jednak instytucją autonomiczną i nie ma rozwiązań prawnych, by resort narzucał tam sztywną siatkę wynagrodzeń. Można być jednak pewnym, że gentleman’s agreement w tej materii zostanie dotrzymane.

- Poziom zarobków na uczelniach ciągle jeszcze rażąco odstaje od tego, ile naprawdę warta jest praca wykładowców akademickich i naukowców. Pracując nad Konstytucją dla Nauki, zapowiadaliśmy, że tym głębokim reformom towarzyszyć musi - jeśli mają się one zakończyć powodzeniem - zdecydowane zwiększanie nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe, w tym podniesienie poziomu wynagrodzeń dla świata akademickiego. Rada Ministrów przynajmniej częściowo przychyliła się do tych postulatów - komentuje Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Tegoroczne podwyżki to zresztą, jak się wydaje, fragment większej całości.

- Decyzją rządu przyszłoroczne podwyżki to pierwszy z trzech etapów procesu polepszania kondycji finansowej świata nauki. Chcemy, by w latach 2020-21 uruchomić dwie następne transze. Osobiście liczę, że w ciągu trzech lat poziom wynagrodzeń nauczycieli akademickich wzrośnie o ok. 30 proc. - spodziewa się Jarosław Gowin.  

W praktyce każda uczelnia dostanie subwencję na płace powiększoną o 7 proc. w stosunku do stanu obecnego.

Jacek Ziarno

Więcej informacji na www.pulshr.pl


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »