Reklama

Czterodniowy tydzień pracy w Belgii? Trzeba pracować 9,5 godz. dziennie!

Belgowie będą mogli pracować cztery dni w tygodniu! Właśnie weszła w życie odpowiednia regulacja prawna, ale... jest w niej swoisty "haczyk". Aby skorzystać ze skróconego tygodnia pracy, trzeba zgodzić się na dzień pracy trwający 9,5 godz.! Nieśmiało przypomnijmy, że ośmiogodzinny dzień pracy był sztandarowym postulatem ruchów socjalistycznych już w drugiej połowie XIX wieku.

Rząd Belgii oficjalnie dał obywatelom wybór, czy chcą pracować cztery dni w tygodniu czy pięć, jednak zgodnie z regulacją, która weszła w życie w poniedziałek, liczba godzin pracy niezależnie od wybranej opcji niemal się nie zmieni - poinformował portal Euronews.

Belgijski czterodniowy tydzień pracy różni się od większości takich rozwiązań, jakie są obecnie wprowadzane próbnie w niektórych krajach świata. Pracownicy w Belgii będą mogli wybrać system pracy po 9,5 godziny przez 4 dni w tygodniu, co oznacza łącznie 38 godzin pracy, lub pozostać przy modelu 8-godzinnym przez 5 dni w tygodniu, czyli 40 godzin pracy. Oznacza to, że niezależnie od podjętej decyzji Belgowie przepracują podobną liczbę godzin.

Reklama

- Przeżyliśmy dwa trudne lata. Dzięki temu porozumieniu wyznaczamy kierunek dla gospodarki, która będzie bardziej innowacyjna, zrównoważona i cyfrowa - skomentował belgijski premier Alexander de Croo po ogłoszeniu pakietu reform z zakresu prawa pracy.

Cztery dni pracy w tygodniu? Nie wszyscy są zadowoleni

Szef rządu dodał, że celem zmian jest uelastycznienie krajowego rynku pracy oraz zapewnienie obywatelom i firmom większej swobody. W lokalnych mediach pojawiają się jednak głosy, że nie wszyscy są zachwyceni nowym rozwiązaniem. Jak przekazał Euronews, przedsiębiorstwa obawiają się, że nowy, "skondensowany" tydzień pracy może stworzyć problemy organizacyjne, a związki zawodowe ostrzegają, że będzie to po prostu oznaczać większe obciążenie pracą w ciągu czterech dni.

Pilotażowy program czterodniowego tygodnia pracy trwa obecnie w Wielkiej Brytanii. Do programu, trwającego do końca listopada, w ramach którego można pracować o 20 proc. krócej bez zmiany wysokości wynagrodzenia, zgłosiło się około 70 brytyjskich firm i ponad 3300 pracowników. Podobne strategie testują m.in. Irlandia, Stany Zjednoczone, Kanada, Australia i Nowa Zelandia.

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »