Reklama

Cztery mity autopromocji

Chcesz, żeby kobieta poczuła się nieswojo? Zapytaj po prostu o jej mocne strony. To nie stereotyp. Badania pokazują, że prezentowanie siebie idzie kobietom bardzo kiepsko.

Jedna z analiz, przeprowadzona przez firmę ISR specjalizującą się w badaniach pracowniczych, przypisuje tę cechę dużemu naciskowi, jaki kobiety kładą na związki i społeczności. Kobiety nie mówią o swoim mocnych stronach, ponieważ w ich przekonaniu spowodowałoby to alienowanie osób, które odniosły mniejsze powodzenie.

Gdy wpadłaś szefowi w oko

Opowieści o złych szefach

Uniknąć horroru w trakcie letniego stażu

10 wskazówek jak znaleźć pracę od ludzi, którym się to udało

Bez względu na powody, niechęć do autopromocji szkodzi kobietom w karierze. W dzisiejszym konkurencyjnym świecie najwięcej osiągają ci, którzy najgłośniej mówią o swoich osiągnięciach. Lekceważąc wagę swoich osiągnięć i przypisując zasługi innym, kobiety działają na własną niekorzyść.

Jako konsultant marketingu pracująca z kobietami prowadzącymi własne firmy, wielokrotnie widzę takie zachowanie. Słyszałam niezliczone usprawiedliwienia dla unikania przez kobiety autopromocji. Te usprawiedliwienia można najczęściej zakwalifikować do jednej z czterech kategorii, które określiłam mianem czterech mitów na temat autopromocji.

Mit hetery: "Autopromocja sprawi, że będą mnie uważać za arogancką"

Autopromocja nie musi być zawsze bezwstydna. Czasami jest kluczem do udanej kariery - może oznaczać przypomnienie szefowi o swoich osiągnięciach lub nagłośnienie 10. rocznicy założenia twojej firmy. Wiele kobiet ma kłopoty z rozróżnieniem bezwstydnego chwalenia się od inteligentnego marketingu.

- Przez lata uważałam, że umiejętność autopromocji posiadają ludzie, którzy umieli rozpychać się łokciami - mówi Alisa Bowman, była redaktorka gazety i twórczyni blogu ProjectHappilyEverAfter.com. - A dalej szła cała reszta. Zawsze myślałam, że jestem lepsza, mając takie przekonanie, ale patrząc na moją karierę zawodową, widzę, że to nastawienie mi zaszkodziło. Nie dostawałam podwyżek lub awansów, ponieważ nie potrafiłam trąbić o swoich dokonaniach.

W książce, która ukaże się w tym roku, Bowman zmieniła ton. - Uświadomiłam sobie, że promowanie samej siebie nie jest wcale aroganckie - tłumaczy. - Jest wręcz odwrotnie. Wierzę, w to co mówię. To właśnie niepromowanie siebie jest samolubne, ponieważ odbiera się wielu ludziom możliwość dowiedzenia się, co mamy do powiedzenia.

Mit księżniczki: "Jeżeli będę wystarczająco dobra, to ludzie o mnie usłyszą"

Ten mit wywodzi się z bajek, w których księżniczka czeka na przybycie księcia, który padnie przed nią na kolana. Wiele pokoleń dziewczynek słyszało tę historyjkę. Wiele dorasta wierząc, że to prawda. Jeśli będziesz ciężko pracowała i cierpliwie poczekasz, to ktoś to w końcu zauważy.

Tak niestety dzieje się tylko w bajkach. W świecie korporacyjnym większość ludzi ma na głowie zbyt wiele obowiązków, by rozglądać się, jak idzie innym. To jest podwójnie prawdziwe w przypadku ludzi na wyższych stanowiskach, którzy przyznają awanse i podwyżki.

A właścicielki firm, które będą siedzieć i wypatrywać pojawienia się właściwych klientów, czeka pewne fiasko. Na świecie jest zbyt wielu konkurencyjnych firm, by utrzymać się na powierzchni bez dobrej promocji.

- Miałam klientkę, która przyszła do mnie zdumiona, ponieważ ludzie nie walili do niej drzwiami i oknami z powodu jej świetnej pracy - mówi Kae Kohl, szefowa marketingu w Kiwi Marketing Group. - Odbieramy codziennie więcej korespondencji niż nasi dziadkowie otrzymywali w ciągu miesiąca. Zakładanie, że ktoś bez dodatkowych działań usłyszy naszą wiadomość jest nie tylko staromodne, ale także niebezpieczne. Żeby przeżyć, trzeba podjąć działania, by nas zauważono.

Mit przyjaciół i rodziny: "O moich osiągnięciach nie powinnam mówić ja, tylko inni"

Niektóre kobiety zakładają, że ich przyjaciele, rodzina i inni klienci szepną innym dobre słowo o nich i odrobią tym samym robotę marketingową. Reklama szeptana jest świetnym sposobem promocji, jednak poleganie tylko na niej może zaszkodzić naszym szansom na sukces.

Powiedzmy sobie szczerze - nikt nie będzie bardziej entuzjastycznie nastawiony do twojej pracy niż ty sama. Nikt nie wie, jaką masz wiedzę i doświadczenia. I nikt nie potrafi tak przekonująco opowiedzieć o twoich umiejętnościach jak ty. Zostawiając promocję innym, odbierasz sobie najlepszą szansę zaprezentowania swojej wartości.

- Kiedyś sądziłam, że promowanie siebie może być aroganckie [i] jeśli będą mnie promować ludzie, którzy mnie kochają, to będzie to bardziej autentyczne - mówi Stephanie Kessler, wspólniczka Community First Fund. - Problem z tym mitem polega na tym, że promocja przez innych może być niewłaściwa lub przesadzona. Co gorsza, przyjaciele potrafią stać się wrogami, zwłaszcza w konkurencyjnym środowisku - w takim wypadku nie będą się wyrażać o tobie w superlatywach tylko lekceważąco. Najbezpieczniej jest więc promować się samemu.

Mit męczennika: "I tak nie da się zapanować nad tym, co myślą ludzie"

Gdy autopromocja wydaje się niewygodna, najchętniej przyjmujemy postawę "a po co się tym przejmować?". Ludzie w końcu wyrabiają sobie pierwszy osąd, zanim w ogóle się odezwiesz, po co więc próbować zmienić ich nastawienie... Czyż nie? Niekoniecznie.

Z tym pytaniem boryka się artystka Lindsey Stauffer. - Lubię sądzić, że ludzie kupią mój obraz, jeśli im się podoba, a jeśli nie, to go nie kupią i nic, co powiem, nie zmieni ich zdania - mówi. - Wiem jednak, że to nieprawda, ponieważ widziałam jak wielu ludzi skutecznie reklamowało swoje produkty.

Wniosek

Mity, w które wierzymy, często maskują poczucie niewiary w wartość tego, co mamy do zaoferowania. Jeśli nie wierzysz w siebie, to będziesz mieć opory, by znaleźć się w centrum uwagi. Ta niechęć wraz ze wpajaną od pokoleń skromnością i usuwaniem się w cień sprawiły, że wiele kobiet jest nieprzygotowanych na dzisiejszy niezwykle konkurencyjny świat biznesu.

Nie oznacza to, że aby odnieść sukces, trzeba odegrać rolę rozpychającej się łokciami reprezentantki handlowej. Wymaga to jednak wyjścia z naszego ciepłego kącika. Zapoznaj się ze swoimi silnymi punktami. Spisz je, jeśli to konieczne, i umieść gdzieś, gdzie będziesz je często widzieć (przećwicz mówienie o nich w gronie przyjaciół. Usłyszysz od nich szczerą opinię o tym, co działa, a co nie).

A co najważniejsze, pamiętaj o swojej pasji do tego, co robisz. Jeśli ją pominiesz, to świat nigdy nie dowie się o tym, co masz do zaoferowania. A to byłby największy wstyd.

Jak się zachować w pierwszej pracy

Kelly Watson, jest niezależnym copywriterem, konsultantem ds. marketingu i autorką blogu na temat marketingu dla kobiet.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »