Reklama

Jeśli Biedronka otworzy sklepy w niedzielę, lada moment zrobią to inne duże sieci. Nie będą mieć wyjścia!

Wszystko wskazuje na to, że Biedronka wróci do handlowania w niedziele dzięki temu, że umożliwi klientom sklepów wypożyczanie książek. Największa sieć handlowa w Polsce raz już "wymusiła" na polskim parlamencie uszczelnienie ustawy o niedzielach, gdy na masową skalę zamieniła sklepy w placówki pocztowe, by móc legalnie prowadzić sprzedaż. Teraz zanosi się na powtórkę z rozrywki. Konkurenci dyskontera w rozmowach z portalem wiadomoscihandlowe.pl jednoznacznie deklarują, że jeśli Biedronka otworzy swoje sklepy w niedziele, to uczynią to również oni.

- Przyglądamy się działaniom Biedronki. Nie pozwolimy, by jej sklepy działały w niedziele, a nasze nie. Zaburzyłoby to konkurencję na rynku - mówi nam przedstawiciel jednej z czołowych sieci handlowych w kraju, proszący o anonimowość.

Jak konkurenci odpowiedzą na działania Biedronki?

Rozmowy z innymi konkurentami Biedronki przebiegają w podobnym tonie. Niektórzy nie dowierzają i czekają na najbliższą niedzielę (7 sierpnia) w nadziei, że sieć należąca do Jeronimo Martins jednak nie uruchomi swoich sklepów. Inni zdają się być pod wrażeniem sprytu i przede wszystkim odwagi dyskontera - który przecież, nie po raz pierwszy, pójdzie na czołowe starcie ze zwolennikami "wolnych niedziel", w tym związkowcami oraz politykami Prawa i Sprawiedliwości.

Reklama

- Biedronka jest hegemonem na polskim rynku, jej sklepy są w zasięgu każdego Polaka. Jeśli otworzy sklepy w niedziele, to cała branża absolutnie zostanie zmuszona do tego, by zrobić to samo. Wszystkie sieci będą musiały podążyć tą drogą - mówi jeden z naszych rozmówców.

Dodaje, że dla jego firmy działania Biedronki w kwestii niedziel oznaczałyby "bardzo dużą komplikację" i ponownie "duże wyzwanie biznesowe". - Dla nas handel w niedziele nigdy nie był celem. Wręcz przeciwnie. Rynek nauczył się już funkcjonować w modelu: sześć dni handlowych, jeden dzień wolny. Trzeba też jasno powiedzieć, że nasi pracownicy byli zadowoleni z tego standardu. Przyzwyczaili się, że niedzielę mogą spędzić z rodziną albo podróżując po kraju.

Co ciekawe, nie wszyscy nasi rozmówcy wydają się być przekonani, że Biedronka po prawdopodobnym uruchomieniu wypożyczalni książek faktycznie będzie mogła korzystać z wyjątku od zakazu handlu w niedziele przewidzianego dla "placówek handlowych w zakładach prowadzących działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku". - My jako pierwsi na taki ruch na pewno byśmy się nie zdecydowali - komentuje jeden z konkurentów Biedronki, ale podkreśla, że jeśli dyskonter wykona taki krok, to na pewno rzetelnie przeanalizował wszystkie argumenty "za" i "przeciw" i najwyraźniej uznał, że otwarcie sklepu w niedziele mu się opłaci.

Rywale nie odpuszczą

Biedronki otwarte w niedzielę byłyby udogodnieniem dla klientów, ale też potężnym ciosem w konkurencję. - Widzieliśmy w liczbach, jak "szliśmy pod wodę", gdy Biedronka otwierała sklepy jako placówki pocztowe, a my nie. Klienci szli do tego sklepu, który akurat był otwarty. W konsekwencji traciliśmy sprzedaż zarówno w sobotę, jak i w poniedziałek. Nikt nie może sobie na to ponownie pozwolić, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, na jak niewielkich marżach pracujemy w handlu - tłumaczy jeden z rozmówców portalu wiadomoscihandlowe.pl.

Nie ma on wątpliwości, że jeśli Biedronka faktycznie otworzy sklepy w niedziele "niehandlowe", to na odpowiedź konkurencji nie trzeba będzie długo czekać. - Nikt raczej nie zdąży uruchomić sklepów już tego samego dnia (w niedzielę 7 sierpnia - red.), ale każdy będzie starał się to zrobić najszybciej jak to możliwe. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, na kiedy my sami damy radę to przygotować - przekazał nasz rozmówca.

Z tego co słyszymy, spodziewany ruch Biedronki - pomimo nieoficjalnych informacji, jakie pojawiały się w mediach już od kilku tygodni - jest zaskoczeniem dla konkurentów tej sieci. Dodatkowe komplikacje wynikają z faktu, że lider rynku handlowego w Polsce podejmuje tego typu działania w okresie wakacyjno-urlopowym. Zanim jego rywale zdążą zareagować, pozmieniać grafiki, zreorganizować logistykę itp., z pewnością trochę czasu minie. W tym czasie Biedronka, choćby tymczasowo, przejmie część klientów od innych sklepów.

Nie jest pewne, czy konkurenci mającej już 28-proc. udziałów w polskim rynku handlowym Biedronki również zdecydują się "upowszechniać czytelnictwo" w Polsce, czy raczej poszukają innej luki w ustawie o ograniczeniu handlu w niedziele. - Każdy będzie starał się uruchomić sklepy najprostszym możliwym sposobem. Nowa sytuacja zmusi wszystkich do znalezienia rozwiązania - słyszymy.

Nic dwa razy się nie zdarza?

Przypomnijmy, że Biedronka wciąż oficjalnie nie potwierdziła, czy otworzy sklepy w niedziele niehandlowe (sieć nadal nie odpowiedziała na nasze pytania w tym temacie). Jednak zdaniem związkowców zrzeszonych w NSZZ "Solidarność", sprawa jest już przesądzona. Zgodnie z przekazanymi przez nich informacjami, w najbliższą niedzielę działać może nawet 600 Biedronek w całej Polsce. Związkowcy zapewniają, że w niektórych placówkach Biedronki zacznie działać wypożyczalnia książek, ale niektóre dyskonty... mogą stać się placówkami medycznymi.

Biedronka raz już wymusiła na polskich władzach nowelizację ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. Placówki pocztowe kojarzą się głównie z Żabką, która jako pierwsza zaczęła korzystać z tego triku (już w 2018 r.). Rozwiązanie stopniowo było wdrażane w kolejnych sieciach franczyzowych, a nawet w sklepach własnych dużych operatorów, takich jak chociażby Dino, lecz ustawodawca długo nie decydował się na uszczelnienie przepisów. Obóz Prawa i Sprawiedliwości zmienił zdanie dopiero po tym, jak placówki pocztowe zaczęła wdrażać Biedronka, a chwilę po niej - praktycznie każda licząca się na polskim rynku spożywcza sieć handlowa, która wcześniej tego nie zrobiła.

Dziś znaleźć można sporo analogii do tamtej sytuacji. Różnice? Masowe transformacje sklepów w placówki pocztowe dokonały się już po tym, jak utrwaliła się linia orzecznicza jednoznacznie korzystna dla przedsiębiorców. W przypadku wypożyczalni książek, klubów czytelnika, czytelni itp. nie jest jeszcze pewne, jak do sprawy podejdą sądy - a tymczasem przedsiębiorcy (dotychczas m.in. franczyzobiorcy Carrefoura czy Intermarche) i tak decydują się na otwieranie sklepów w niedziele.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc!

Uszczelnienie ustawy o niedzielach, obowiązującej od marca 2018 r., weszło w życie dopiero w lutym 2022 r. Teraz, zaledwie pół roku później, powracamy do dyskusji o tym, czy przepisy powinny zostać znowelizowane. Czyżby sprawa handlu w niedziele mogła stać się jednym z tematów, jakie poruszane będą w trakcie zbliżającej się kampanii wyborczej?

Paweł Jachowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »