Reklama

Kontrowersyjny pomysł zmian w prawie pracy

Pomysł czasowego zawieszenia stosunku pracy wysadza w powietrze Kodeks Pracy, jest nietrafiony, komplikuje sytuację i niczego nie ułatwia ani pracownikom ani pracodawcom. To pierwsze reakcje na dzisiejszą zapowiedź minister pracy Marleny Maląg.

W środę, w radiowej Jedynce minister rodziny pracy i polityki społecznej powiedziała, że rozważane jest wprowadzenie nowego instrumentu polegającego na czasowym zawieszeniu stosunku pracy, a z jej wypowiedzi wynika, że pomysł może raczej pochodzić z pałacu prezydenckiego niż z resortu pracy. Kilka dni wcześniej wśród wyborczych deklaracji składanych przez prezydenta Andrzeja Dudę znalazły się między innymi podniesienie zasiłku dla bezrobotnych i wprowadzenie dodatku solidarnościowego wypłacanego przez trzy miesiące, osobom, które straciły pracę.

Reklama

- My pracujemy razem z panem prezydentem nad rozwiązaniem, które będzie jak najlepsze dla tych Polaków, którym nie udało się na dany moment uchronić miejsca pracy. Dlatego też chcemy zaproponować taki dodatkowy instrument - zawieszanie stosunku pracy na 3 miesiące - powiedziała minister Maląg.

Zarówno pracodawcy jak i związki zawodowe uważają, że to pomysł z kosmosu, bo demolowałby Kodeks pracy i jest to na tyle fundamentalna zmiana, że nie może być wprowadzana tylnymi drzwiami. Tymczasem zarówno pracodawcy jak i związki zawodowe dowiedziały się o nim z tej wypowiedzi radiowej.

- To pomysł z kosmosu, a największym problemem -  i do tego szerszym - jest to, że nikt z rządu tego z partnerami społecznymi nie przedyskutował i dowiadujemy się o nim z wypowiedzi pani minister Maląg w mediach. A mówimy o pomyśle, który oznacza wywalenie w powietrze całego Kodeksu Pracy i fundamentalnych standardów zatrudnienia w Polsce - ocenia Grzegorz Sikora, rzecznik Forum Związków Zawodowych.

Konsternację wywołało to także wśród pracodawców.

- Po pierwsze nawet jeśli taki pomysł się pojawił, to powinien być konsultowany w ramach Rady Dialogu Społecznego czyli z partnerami społecznymi, a nikt tego nawet nie zasygnalizował. To jest forum do dyskutowania takich zmian, podobnie jak zmian wysokości zasiłku dla bezrobotnych, a tymczasem ani jedno ani drugie na razie nie zostało w ogóle zaprezentowane - mówi Arkadiusz Pączka, szef Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP.

Dodaje jednocześnie, że taki instrument jest zupełnie nietrafiony.

- Nam jako stronie pracodawców chodzi o inną elastyczność, raczej dotyczącą czasu pracy, okresów rozliczeniowych, a nie wprowadzanie zawieszania stosunku pracy, bo poza innymi licznymi zastrzeżeniami, to jest uszczęśliwianie pracodawców na siłę i wbrew ich oczekiwaniom - mówi ekspert Pracodawców RP.

Jak dodaje, pomysł został rzucony bez żadnych konkretów i nie wiadomo jak by to miało wyglądać i działać.  -  To próba stworzenia zupełnie nowego instrumentu w Kodeksie Pracy, co wywoła szereg problemów interpretacyjnych.  Jakie koszty musiałby w tym czasie ponosić pracodawca, jak byłyby one dzielone, kto opłacałby składki za ten okres? Co z prawami pracowniczymi w tym okresie? Co z zakazem konkurencji?  Czy te przykładowe 3 miesiące byłyby obligatoryjne, czy jeśli pojawiłaby się szansa na wcześniejszy powrót pracownika do pracy, to byłaby taka możliwość i z jakimi skutkami? - Arkadiusz Pączka wylicza cała listę problematycznych pytań.

-  Nie wykluczam, że jest to pomysł, który wyszedł z którejś dużej spółki Skarbu Państwa i został podpowiedziany resortowi rodziny i pracy, a ma służyć głównie obniżeniu kosztów pracy poprzez ich czasowe przeniesienie na budżet państwa, by podreperować sytuację - dodaje ekspert Pracodawców RP.

Generalne zastrzeżenia ma też Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

- To byłby dziwny twór, którego nasz system prawa pracy nie zna. Nie ma takiej instytucji jak zawieszenie stosunku pracy, a nawet gdyby ten pomysł był forsowany, to trzeba byłoby zdefiniować wszystkie elementy z tym związane m.in. to czy wlicza się ten czas do okresu zatrudnienia, jakie są uprawnienia z ubezpieczenia społecznego,  itd. - mówi Jacek Męcina.

Jego zdaniem, ten sam cel można osiągnąć w inny sposób.

- Jeśli byłaby potrzeba wprowadzenia instrumentu, który miałby dodatkowo pomóc w ratowaniu miejsc pracy i unikaniu zwolnień grupowych,  to znacznie prostsze byłoby zastosowanie przestoju,  bo gwarantuje pracownikowi wszystkie uprawnienia z tytułu zatrudnienia, a utrata zarobków byłaby kompensowana świadczeniem gwarantowanym przez państwo - dodaje ekspert Lewiatana.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Problemów płynących z zawieszenia stosunku pracy może być jeszcze więcej, bo część pomocy zawartej w tarczach antykryzysowych i tarczy finansowej jest uzależniona od utrzymania zatrudnienia.

Związkowcy nie zostawiają na pomyśle suchej nitki.

- Przerywane stosunki pracy nie mają nic wspólnego z efektywnym utrzymaniem miejsc pracy. To jest zwykła podróbka, która w swoich skutkach spowoduje dalsze zwijanie się polskiej gospodarki- mówi Grzegorz Sikora z Forum ZZ. Jego zdaniem państwo powinno robić wszystko, aby pracodawcy mogli, przy znacznie ograniczonej wydajności, utrzymywać standardy zatrudnienia, a ten pomysł oznacza raczej zwolnienia na raty.

- Przez resort pracy przemawia kompletny brak wyobraźni i wiedzy na temat sytuacji w poszczególnych branżach. Po co tworzyć kolejne prawo, które utrudnia, wydłuża, komplikuje życie wszystkim? Pracodawcy i pracownicy potrzebują odpowiedzi na pytania dotyczące pomocy w odmrażaniu gospodarki, a nie utrwalania stanu chaosu. Zamiast tego dowiadujemy się z mediów o topornych pomysłach, komplikujących i tak już trudną dla wszystkich sytuację - dodaje Grzegorz Sikora.

Również OPZZ ocenia negatywnie pomysł rzucony przez minister Maląg.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

- To jest dla nas zupełnie nowy pomysł, o którym wcześniej w ogóle nie słyszeliśmy. Poza przekazaną w radiu przez panią minister informacją, że jej resort pracuje nad takim pomysłem, to nie wiadomo na jakich zasadach miałoby to funkcjonować. Natomiast nie zmienia to faktu, że byłoby to absolutnie niezgodne z Kodeksem Pracy, umową o pracę,  zasadami świadczenia pracy - ocenia Paweł Śmigielski, dyrektor wydziału prawnego OPZZ. - Nie znamy żadnych szczegółów, ale z pewnością ten pomysł będzie przez nas negatywnie zaopiniowany - podsumowuje przedstawiciel OPZZ.

NSZZ Solidarność na razie nie chce się odnosić do tego pomysłu.

- Na razie nie możemy się do tego odnieść, bo poza samą zapowiedzią nie znamy tego pomysłu. Będzie projekt, będziemy go oceniać - mówi Marek Lewandowski, rzecznik Komisji Krajowej NSZZ  Solidarność.

Monika Krześniak-Sajewicz

- Przytoczona w Programie 1 Polskiego Radia przez minister Marlenę Maląg koncepcja nowych mechanizmów ochrony rynku pracy np. poprzez wprowadzenie zasiłku solidarnościowego to jedna z takich propozycji, które obecnie są analizowane. Z kolei przytoczona instytucja zawieszenia zatrudnienia, połączona z zapewnieniem środków w postaci zasiłku solidarnościowego, jest rozważaną koncepcją mającą ochronić pracowników przed rozwiązaniem z nimi stosunków pracy na wypadek niewypłacalności pracodawców i związanymi z tym traumatycznymi konsekwencjami dla zwalnianych z pracy - tłumaczy MRPiPS.

Mechanizm ten, zgodnie z założeniami, przenosiłby w krytycznym dla pracodawcy momencie - utraty zdolności o utrzymania zatrudnienia w niezmienionej wielkości - koszt utrzymania zagrożonego zwolnieniem pracownika na Fundusz Pracy administrowany przez MRPiPS. W resorcie prowadzone są jedynie takie prace, które w zamyśle mają chronić pracowników przed ich wykluczeniem z rynku pracy spowodowanym utratą zatrudnienia - czytamy w wyjaśnieniu umieszczonym na stronie internetowej ministerstwa.

-


Dowiedz się więcej na temat: prawo pracy | kodeks pracy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy