Reklama

Koronawirus może pokrzyżować plany Ukraińcom i ich polskim pracodawcom

Pomimo dużego zadowolenia z pracy w Polsce, część Ukraińców zamierza wyjechać, co stwarza realne zagrożenie dla naszych pracodawców. Nie bez znaczenia jest również obecna sytuacja wywołana epidemią. Czy polscy pracodawcy mają się czego obawiać?

Blisko dziewięciu na dziesięciu Ukraińców jest zadowolonych z życia w Polsce. To bardzo optymistyczny obraz. Obywatele Ukrainy czują się tu dobrze przede wszystkim ze względu na bliskość kulturową (tylko 8 proc. wskazało odmienność kulturową jako problem). Potwierdza to fakt, że co trzecia z ankietowanych osób już sprowadziła swoją rodzinę do Polski, a dalszych 21 proc. planuje to zrobić.

Reklama

Z 200 tys. do 900 tys. wzrosła liczba obywateli Ukrainy pracujących w Polsce w latach 2013-2018, według szacunków NBP. Ten znaczący napływ częściowo pomógł rozwiązać problemy kadrowe w firmach działających w Polsce. Bez pracowników z Ukrainy rozwój branży budowlanej, produkcyjnej czy usługowej byłby zahamowany. Sytuacja się jednak zmienia. Od ponad roku do Polski przyjeżdża coraz mniej osób z Ukrainy. Stopniowo zmniejsza się także liczba Ukraińców ubezpieczonych w ZUS-ie. Ponadto niemiecki rynek pracy otworzył się na osoby spoza Unii Europejskiej, a panująca epidemia już zmusiła do wyjazdu na Ukrainę ok. 3,5 tysiąca osób z powodu utraty pracy. W obliczu tych zmian część pracodawców w Polsce obawia się masowego odpływu pracowników. Czy słusznie?

Odpowiedź na powyższe pytanie daje raport "Doświadczenia i plany zawodowe obywateli Ukrainy pracujących w Polsce" przygotowany przez spółkę Sanpro Synergy (Grupa Impel) przy współpracy z Fundacją Ukraina. Aby dowiedzieć się, czy warto jeszcze zatrudniać Ukraińców w polskich firmach, przeprowadzono ankietę wśród 500 pracowników z Ukrainy. ­- Wyniki badania prezentują deklarowany poziom zadowolenia z życia, pracy i zarobków, plany sprowadzenia rodziny do Polski, wyjazdu za zachodnią granicę czy powrotu do ojczyzny - przybliża raport Natalia Myskova, dyrektor rynków zagranicznych w Sanpro Synergy.

- Niektórzy obywatele Ukrainy traktują pobyt w Polsce jako czasowy wyjazd zarobkowy w celu poprawienia finansowej sytuacji całej rodziny. Tęsknią jednak za domem. Zdarza się, że niektórzy  wracają na Ukrainę, ale nie mogą tam znaleźć odpowiedniej pracy. Starając się zatrzymać takich pracowników, należy pomóc im sprowadzić rodzinę do Polski oraz zapewnić warunki sprzyjające stabilizacji życiowej np. pomóc w zakupie mieszkania - podkreśla Natalia Myskova.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

Zarobki w naszym kraju są wyraźnie mniej atrakcyjne niż w Niemczech, co może być argumentem decydującym. W kontekście otwarcia niemieckiego rynku pracy, m.in. dla obywateli Ukrainy, nasuwa się więc pytanie: jak wielu z nich i kiedy zamierza wyjechać za naszą zachodnią granicę? - Niemiecka gospodarka zgłasza aż 1,2 mln wakatów, więc najczarniejsze scenariusze przewidywały, że pracownicy z Ukrainy wyjadą od nas w błyskawicznym tempie. Nasze badanie rozwiewa mgłę niepewności. Pokazuje, że wprawdzie musimy się liczyć z dość istotnym odpływem Ukraińców, ale jednak na poziomie bezpiecznym dla naszego rynku pracy - analizuje Natalia Myskova.

Z badania wynika, że o wyjeździe z Polski za naszą zachodnią granicę myśli co piąty obywatel Ukrainy pracujący dziś w naszym kraju. Co dziesiąty, spośród ogółu badanych,  chce to zrobić już przed końcem 2020 roku. Mniej więcej połowa planujących wyjazd zaczęła już szukać w Niemczech pracodawcy i uczyć się języka.

Wszystko wskazuje na to, że osób zainteresowanych pracą w Niemczech mogło być więcej, jednak rynek pracy nad Łabą, Menem i Renem nie został otwarty bezwarunkowo. W Niemczech wprowadzono precyzyjne zasady dla obywateli krajów spoza Unii Europejskiej. Regulują to, w których landach mogą oni podjąć pracę, na jakiego rodzaju stanowiskach i w jakich okresach, wymagają też znajomości języka na określonym poziomie. Z ankiety wynika, że 18 proc. Ukraińców nie rozważa wyjazdu do Niemiec właśnie ze względu na wymienione bariery, a 33 proc. nie wyjedzie z innych powodów.

Wpływ na decyzję Ukraińców o wyjeździe z Polski ma również przestój w niektórych branżach wywołany obecną sytuacją związaną z wirusem, szczególnie w branży turystycznej i produkcyjnej. Część firm i zakładów jest zmuszonych do wstrzymania lub ograniczenia działalności, przez co Ukraińcy zatrudnieni na umowy cywilnoprawne tracą źródła dochodu.

- Te osoby podejmą próbę znalezienia pracy w innych branżach lub powrotu do ojczyzny. Jest to jednak bardzo utrudnione, po tym jak w połowie marca zostały wstrzymane regularne połączenia pomiędzy Polską a Ukrainą - podkreśla Natalia Myskova. - Osoby, które chcą wyjechać, muszą organizować wyjazdy grupowe poprzez konsulaty, co może skłonić ich do pozostania w Polsce. Ruch na innych granicach również nie jest płynny. Kiedy sytuacja wróci do normy, pracownicy z Ukrainy chętnie wrócą do przerwanych prac. Znów będą pracodawcom bardzo potrzebni - twierdzi.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | imigracja | pandemia | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »