Reklama

Na żądania służby zdrowia potrzeba 19 mld zł

Aby spełnić żądania wszystkich protestujących pracowników służby zdrowia potrzeba by dodatkowych 19 mld zł - powiedział minister zdrowia Zbigniew Religa, przedstawiając w Sejmie informację rządu o sytuacji w służbie zdrowia i protestach lekarzy i pielęgniarek.

Religa poinformował też ile wynoszą zarobki w służbie zdrowia według ankiety sporządzonej "pod dyktando" przedstawicieli związków zawodowych.
- A więc nie jest to ankieta utworzona przez Ministerstwo Zdrowia - podkreślił minister.

Według ankiety, wynagrodzenie zasadnicze lekarza specjalisty wynosi obecnie 2500 zł, lekarza bez specjalizacji - 1800 zł, specjalistki pielęgniarki i położnej - 1700, starszej pielęgniarki i położnej - 1480, pielęgniarki położnej 1370.

- Jeżeli weźmiemy wynagrodzenia bez dyżurów, ale pełne wynagrodzenia wynikające z jednego etatu, a więc pensja podstawowa plus dodatki, które w ogromnej większości są, średnia pensja lekarza specjalisty wyniesie - 4 tys. zł, lekarza bez specjalizacji - 2400, specjalistki pielęgniarki i położnej - 2600 zł, starszej pielęgniarki i położnej - 2320 zł, pielęgniarki i położnej 200z zł - powiedział Religa.

Reklama

Przypomniał jednak, że te pensje nie satysfakcjonują pracowników służby zdrowia i lekarze specjaliści chcieliby zarabiać 7,5 tys. zł, a bez specjalizacji 5 tys., specjalistki położne i pielęgniarki - 4 tys. zł, starsze pielęgniarki położne - 3 tys. zł, inny wyższy personel medyczny 5 tys. zł.

Minister zaapelował o odrzucenie interesów partyjnych i merytoryczną dyskusję na temat służby zdrowia.
Podkreślił, że bez wzrostu finansowania opieki zdrowotnej, nie powiedzie się żadna reforma służby zdrowia.

Minister przypomniał, że istnieją dwie propozycje reformy: rządowa oraz przygotowana przez lekarzy.
- Może uda się wypracować wspólne stanowisko - mówił minister.

Podkreślił, że jest otwarty na dyskusję z każdą partią polityczną na temat systemu opieki zdrowotnej.
- Jeżeli udałoby się dyskutować merytorycznie, odrzucając interesy partyjne, byłby to historyczny Sejm - stwierdził szef resortu zdrowia.

Obecnie wzrost gospodarczy wpływa na istotne zwiększenie nakładów na system ochrony zdrowia, jednak "jest to za mało".
- Koszyk pokazał, że musimy otworzyć inne drogi finansowania - wyjaśnił i dodał, że wyliczenia resortu pokazały, iż wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń oraz współpłacenia nie będzie miało istotnego wpływu. Dodał, że jest przeciwnikiem współpłacenia.

Według ministra, jedynym rozwiązaniem, jest wzrost składki na ubezpieczenie zdrowotne.

Jednocześnie Religa przyznał, że podwyżki dla pracowników służby zdrowia "są konieczne i istnieje chęć rządu realizacji postulatów płacowych pracowników".
- Istnieje możliwość wzrostu płac pracowników służby zdrowia w przyszłym roku o 20 proc. - zapowiedział.

- Wzrost płac w służbie zdrowia jest konieczny i jest na to pełna zgoda rządu, ale musi być on rozłożony w czasie.
Dodał, że zapadła decyzja o pomocy dla zadłużonych szpitali, na co ma być przeznaczone 4,5 mld zł.
- Szukamy drogi, ale szukamy drogi w taki sposób, aby szpitale które się zdecydują wejść w ten proces, dawały gwarancje, że więcej się nie będą zadłużać - zaznaczył Religa.

- Myślę, że realizacja żądań, które obecnie są stawiane, jest możliwa w ciągu trzech, maksymalnie czterech lat - podkreślił Religa.

- Zdecydowane "tak" dla podwyżek, zdecydowane zabezpieczenie w sensie ustawy dotychczasowych podwyżek i zabezpieczenie podwyżek funduszu płac na przyszły rok. Jest to możliwe - będziemy negocjowali i będziemy szukali takiej ustawy, która jest to w stanie zapewnić.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »