Reklama

Nadchodzi dramat młodego pokolenia

Niemcy, tak jak Polska, są społeczeństwem starzejącym się. Już teraz aż 70 proc. pracodawców ma kłopoty ze znalezieniem pracowników, a w ciągu 15 lat ilość zatrudnionych spadnie o kolejne 3 mln 700 tys. osób. To oznacza, że w przyszłości Niemcy będą coraz chętniej zatrudniać młodych pracowników z Polski.

Na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się konferencja pt. "Polska i Niemcy - dwa podejścia do reformy systemu emerytalnego". Podczas niej przedstawiciel pracodawców rozpoczął wypowiedź od konkluzji, że trudno porównywać Polskę z Niemcami, gdyż u naszego zachodniego sąsiada występuje olbrzymia ilość kapitału, podczas gdy w Polsce, zwłaszcza na wsi, występuje jego niedostatek.

Reklama

W dzisiejszym świecie globalizującej się gospodarki, swobodzie przepływu kapitału oraz ludzi, tego typu stwierdzenia są nieuprawnione. Podkreślanie ich przez przedstawiciela biznesu świadczy raczej o tym, że absorbowalność kapitału w Polsce jest bardzo niska i potęguje problemy z wykorzystaniem innego czynnika produkcji, jakim są ludzie, w polskich organizacjach gospodarczych.

Czeka nas masowa migracja?

Tak naprawdę ta diagnoza oznacza przyznanie się do słabości naszych przedsiębiorstw, które nie są w stanie połączyć obfitości światowego kapitału z ilością pracy, jaką dysponuje polski rynek. Aspektem dodatkowym jest fakt, że taka duża różnica w poziomie dobrobytu państw sąsiadujących w jednoczącej się Europie, musi prowadzić do masowej migracji.

Jeśli nałożymy na to proces starzenia się społeczeństwa w sąsiadujących ze sobą krajach o tak różnym poziomie zamożności dobrobytu, to musi oznaczać drenaż pracowników z kraju biedniejszego do bogatszego.

Słabości polskiego systemu

Jeśli patrzymy na kwestie starzenia się społeczeństwa, to wydaje się, że nadal występuje silna sprzeczność interesów między podejściem instytucji, które zatrudniają i są nastawione na zysk, a czynnikami obiektywnymi związanymi z mniejszą wydajnością ludzi starszych.

Z jednej strony, pracodawca wymaga dużej elastyczności, aby mógł wraz ze spadkiem produktywności swobodniej zwalniać pracowników oraz obniżać im warunki wynagrodzenia, z drugiej, ludzie starsi preferują większą stabilność zatrudnienia. Także rozwój nowoczesnej gospodarki opartej na wiedzy oznacza, że zmiany strukturalne ludności będą powodowały wyhamowanie wzrostu gospodarczego, ponieważ charakterystyczną cechą ludzi starszych jest ich mniejsza kreatywność.

Jeśli patrzy się na wymogi związane ze starzejącą się populacją, to konieczne jest inwestowanie w służbę zdrowia, z perspektywy finansów publicznych natomiast, starzenie się społeczeństwa wpływa na znaczący wzrost kosztów społecznych.

Dramat młodego pokolenia

Słabością Polski jest brak nowych miejsc pracy dla młodego pokolenia, przy silnym nacisku na zwiększenie wydajności pracowników w istniejących instytucjach oraz utrzymaniu dotychczasowego poziomu produkcji. Nie jest też jasne, dlaczego pracodawcy w przyszłości mieliby inwestować w starszych ludzi w sytuacji, kiedy mogą zatrudnić młodych.

Trudno przewidzieć, jakie mechanizmy trzeba by wypracować, aby znaleźć chętnych do pracy o niższej produktywności w sytuacji wysokiego bezrobocia, gdy praca ludzi starszych byłaby być nisko płatna i wiązałaby się z wyższymi kosztami ochrony zdrowia i wyższą absencją.

Charakterystyczne, że nie było prorozwojowego podejścia w procesie prywatyzacji i błędne okazało się oparcie na sprzedaży państwowych przedsiębiorstw inwestorom strategicznym, którzy tworzyli segmenty o dużej wartości dodanej za granicą, przy ich jednoczesnej likwidacji w Polsce.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »