Reklama

OPZZ chce wprowadzenia jawności płac

OPZZ przygotowuje projekt ustawy wprowadzający jawność płac wszystkich pracowników i pracodawców; związkowcy pracują też nad raportem na temat zatrudnienia i płac w ministerstwach, spółkach Skarbu Państwa i partiach politycznych.

"Ujawnienie PIT, szczególnie przez osoby zajmujące ważne funkcje w życiu społecznym, ucięłoby spekulacje na temat poziomu dochodów elit biznesu, polityków czy dziennikarzy" - oświadczyli związkowcy w przesłanym we wtorek PAP komunikacie.

"Dzięki temu powszechna stałaby się wiedza, jaka jest relacja między poziomem wynagrodzeń związkowców (nawet tych najlepiej zarabiających) i poziomem dochodów prezesów spółek, elit dziennikarskich czy środowisk politycznych" - podkreśla OPZZ.

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, dr Wojciech Wiewiórowski powiedział we wtorek PAP, że przepis o jawności płac "z pewnością stanowiłby lex specialis wobec ustawy o ochronie danych osobowych".

- Oczywiście, jeśli coś takiego zostałoby uchwalone przez parlament w drodze ustawy, mogłoby być traktowane jako wyjątek od generalnych zasad, obowiązujących w ustawie o ochronie danych osobowych. Jestem przeciwny tego rodzaju wyjątkom, niezależnie od tego, kto wnosi takie propozycje - podkreślił Generalny Inspektor.

Według niego, takie rozwiązanie "naruszałoby prywatność osób w sposób zupełnie nieadekwatny do celów, które ma osiągnąć".

OPZZ zapowiada też powstanie raportu dotyczącego "zatrudnienia i płac w ministerstwach, spółkach skarbu państwa i partiach politycznych".

"Eksperci OPZZ zwracają uwagę, że obecnie z budżetu państwa finansowane są partie polityczne (ok. 130 mln zł dotacji), organizacje pozarządowe (400 mln z odpisu od podatku) czy Kościoły. Tymczasem związki zawodowe nie są finansowane z budżetu państwa" - podkreśla w komunikacie OPZZ.

Działania OPZZ są odpowiedzią na przygotowywany przez PO raport o kosztach funkcjonowania związków zawodowych w państwowych zakładach i agencjach rządowych. Jak napisała we wtorek "Gazeta Wyborcza", nad dokumentem pracuje poseł PO Michał Jaros z Parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku skupiającego ok. 50 posłów, głównie z Platformy.

W tym tygodniu ma on wysłać pytania do ministerstw; np. ministra rolnictwa ma spytać, ilu etatowych związkowców jest zatrudnionych w agencjach - Nieruchomości Rolnych, Rynku Rolnego oraz Restrukturyzacji i Modernizacji, a także "w innych jednostkach organizacyjnych nadzorowanych lub podległych resortowi". I ile to kosztuje.

Jak powiedział PAP doradca OPZZ Piotr Szumlewicz, OPZZ musiał zareagować w sytuacji, gdy "rząd stawia sprawę na głowie". - Oskarża się związki, że jesteśmy drodzy, że okradamy państwo, tymczasem same diety i biura poselskie kosztują setki milionów złotych, a związki, które działają na rzecz pracowników nie dostają z budżetu nic. To władza jest kosztowna - dodał.

- Skala demagogii nas poraża i zmusza do takich posunięć (...) My się nie mamy czego wstydzić. Wyłożymy PIT-y na stół, ale tego samego oczekujemy od wszystkich pozostałych - podkreślił Szumlewicz.

Jawność płac przyczyniłaby się też - zdaniem Szumlewicza - do zmniejszenia rozwarstwienia dochodowego. - Obecnie mamy do czynienia ze skandalicznymi sytuacjami, kiedy to firmy pod pretekstem trudnej sytuacji przedsiębiorstw zwalniają ludzi, a ich prezesi jednocześnie przyznają sobie premie. W obliczu jawności wstydziliby się to robić - uważa ekspert OPZZ. Pomogłoby to też znieść patologie związane z nierównością wynagrodzeń kobiet i mężczyzn.

Na pytanie, czy jawność płac wszystkich pracowników nie stoi w kolizji z ustawą o ochronie danych osobowych, Szumlewicz odparł, że w niektórych krajach europejskich np. w Norwegii obowiązuje jawność płac. Ponadto, jak dodał, w Polsce już dziś w wielu obszarach obowiązuje jawność dochodów np. podawane są szczegółowe informacje o zarobkach posłów czy finansach organizacji pozarządowych.

- Firmy nie powinny być z tego wyjęte. Oczywiście będziemy się przyglądać zgodności naszych projektów z polskim prawem - dodał ekspert OPZZ.

OPZZ przygotowując swój projekt uzasadnia, że z jednej strony jest on odpowiedzią na przygotowywany przez PO raport o kosztach funkcjonowania związków zawodowych, z drugiej mógłby się przyczynić do zmniejszenia rozwarstwienia dochodowego oraz zlikwidować patologie związane z nierównością wynagrodzeń kobiet i mężczyzn.

- Z pewnością ujawnienie wszystkich informacji prywatnych, o wszystkich obywatelach umożliwiłoby walkę z wieloma nieprawidłowościami, ale to nie znaczy jeszcze, że powinniśmy się tak daleko posuwać - ocenił zapowiedzi OPZZ GIODO.

Krytycznie odniósł się też do argumentacji, że już dziś podawane są szczegółowe informacje o zarobkach posłów.

- Informacja o dochodach posłów także jest traktowana jako naruszenie prawa do prywatności, ale dopuszczalne w demokratycznym państwie prawnym. Jeżeli chodzi o informację dotyczącą osób pełniących publiczne funkcje, to jesteśmy nimi zainteresowani choćby z tego powodu, że są opłacane z naszych pieniędzy - powiedział Wiewiórowski.

- Co innego, jeśli chodzi natomiast o ujawnienie tego, ile zarabiają osoby prywatne. Są kraje, w których taka informacja jest publicznie dostępna, ale raczej jest to informacja o podatkach, które te osoby zapłaciły, niż o ich wynagrodzeniach - dodał.

Szumlewicz zapowiedział, że OPZZ chce zbudować dla swojego projektu szerszą koalicję. Gdy projekt będzie gotowy, OPZZ zwróci się o jego poparcie zapewne do SLD. - Ale liczymy też na wsparcie PiS-u i SP, które mówią, że bliskie są im postulaty socjalne, mamy nadzieję na poparcie Ruchu Palikota - zaznaczył ekspert OPZZ.

Konflikt między związkami a PO narasta od czerwca, kiedy FZZ, Solidarność i OPZZ, na znak protestu, opuściły posiedzenie Komisji Trójstronnej z udziałem premiera Donalda Tuska. Związki domagają się m.in. wycofania się przez rząd ze zmian w kodeksie pracy przedłużających maksymalnie do 12 miesięcy okres rozliczeniowy czasu pracy. Warunkiem powrotu do rozmów jest też dla związków dymisja ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza i jednocześnie jego odejście z funkcji przewodniczącego Komisji Trójstronnej.

Na 11 września związki zapowiedziały już start ogólnopolskiej akcji protestacyjno-strajkowej. Związkowcy z trzech central zapowiadają, że są "przygotowani na długą walkę". Na początek opracowali scenariusz czterodniowego protestu w Warszawie pod hasłem "Dość lekceważenia społeczeństwa".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »