Reklama

Pandemia koronawirusa. Przez COVID-19 w Hiszpanii nie można zwalniać

Hiszpański rząd zakazał zwolnień z pracy przez pandemię. - Nikt nie może wykorzystywać trwającego kryzysu do pozbycia się pracowników - argumentowała po nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów kierująca resortem pracy Yolanda Diaz.

Z danych największych central związkowych (UGT i CC.OO) wynika, że odkąd przed dwoma tygodniami w Hiszpanii wprowadzono stan alarmowy - pierwszy stopień stanu wyjątkowego - firmy dokonały miliona zwolnień indywidualnych i drugie tyle grupowych.

Reklama

Większość z nich to tzw. ERTE - postępowanie czasowej regulacji zatrudnienia - w których pracownicy tracą pracę ale po określonym przez pracodawcę czasie mają szansę ją odzyskać na co najmniej pół roku (np. w Katalonii firmy zgłosiły ponad 30 tys. ERTE, które dotknęły 271 tys. osób).

Tylko na ten rodzaj zwolnienia godzi się rząd. - Nie dopuścimy do innych zwolnień związanych ze stanem alarmowym mającym zatrzymać koronawirusa, bez względu na to, czy ich powodem jest siła wyższa, problemy ekonomiczne czy spadek produktywności - wyliczała Diaz.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

Zastrzegła jednak, że wszystkie dotychczasowe ERTE "zostaną skrupulatnie przejrzane, aby wyłapać oszustwa". Firmy, którym zostaną one udowodnione, będą karane.

- W przypadku oszustw pracodawcy będą musieli zwrócić uzyskaną od państwa pomoc i samemu opłacać zasiłki dla bezrobotnych - ostrzegała minister pracy. Rząd nie godzi się też aby zatrudnienie tracili ci, którym podczas stanu alarmowego kończą się umowy o pracę. Dotyczy to również stażystów i osoby przyuczające się do zawodu. - Po wyjściu z pandemii umowy zostaną przedłużone - zapewniała minister pracy. 

Rząd zapewnił, że bez względu na liczbę ERTE składana w urzędach pracy wszyscy, którzy utracili zatrudnienie dostaną w kwietniu zasiłek. Jak nieoficjalnie informują hiszpańskie media, rząd nie wyklucza, że wkrótce najwyższą kwotą będzie 1098 euro. Teraz zatrudniony otrzymuje przez pół roku 70 proc. wysokości pensji, a potem - 50 proc. 

Ewa Wysocka 

 

Dowiedz się więcej na temat: Hiszpania | zwolnienia grupowe | koronawirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »