Reklama

Polacy powinni mieć sjestę?

Hiszpania, Grecja, Portugalia, Francja czy Włochy to kraje, gdzie w połowie dnia pracownik udaje się na wypoczynek. Tam rytm pracy wyznacza klimat. Podczas sjesty mieszkańcy południowej Europy mogą uciec przed upałami i uciąć sobie np. regenerującą drzemkę. Pytanie najbardziej nurtujące w tej sprawie jest takie, czy w związku ze zmianą klimatu polskie firmy mogłyby także przejść na południowy styl pracy podczas najbardziej upalnych miesięcy.

Nasza szybka sonda przeprowadzona na Twitterze pokazuje, że nieco ponad połowa Polaków jest przeciwko wprowadzeniu sjesty w Polsce, a 47 proc. jest za.

Sjesta wydaje się spełnieniem marzeń każdego pracownika, niezależnie od miejsca zamieszkania.  Jak jednak przekonują eksperci, decydującą rolę odgrywają tu nie marzenia, a mentalność mieszkańców danego kraju.

- Możliwość sjesty jest okupiona wydłużonymi godzinami pracy. W efekcie kosztem kilkugodzinnego odpoczynku pracownik z Hiszpanii czy Włoch musi pracować do godziny 20, a nawet dłużej. Z kolei polscy pracownicy wolą uporać się ze wszystkimi obowiązkami tak szybko, jak to możliwe i dowolnie wykorzystać pozostały czas - wskazuje Iwo Paliszewski, CEE marketing & employer branding manager w Antal.

Reklama

Również Nikolay Kirov, ekspert w dziedzinie negocjacji, budowania relacji i przywództwa z Akademii Leona Koźmińskiego, uważa, że wprowadzenie sjesty to kwestia kulturowa, a nie klimatyczna.

- W Bułgarii, skąd pochodzę, w godzinach 12-14 również była przerwa w pracy, ale w świecie pędzącego biznesu rezygnuje się z tego typu rozwiązań. Z drugiej strony ludzie są coraz bardziej świadomi tego, jak zarządzać swoją energią i pozwalają sobie na godzinę relaksu w trakcie pracy. Jeśli mielibyśmy wprowadzić sjestę, to nie z powodu upałów, ale z potrzeby wzięcia oddechu w trakcie wykonywania obowiązków - komentuje Kirov.

Także w mentalności klientów naszej części Europy np. zamykanie banków o godzinie 14 tak, jak to się robi w Hiszpanii, byłoby nie do pomyślenia.

- W myśl maksymy "klient nasz pan" chcemy, by wszystko było do naszej dyspozycji w każdej chwili. Widać to doskonale przy ostatnich sporach wokół niedziel wolnych od handlu. Co prawda w przypadku banków większość procesów przechodzi do internetu, stąd możliwość "bankowej" sjesty w Hiszpanii niedługo zniknie, a biorąc pod uwagę poziom bezrobocia, pracownicy będą łatwo rezygnować z wcześniejszych upodobań - tłumaczy Iwo Paliszewski.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że wspomniane kraje borykają się z ekstremalnie wysokim bezrobociem oraz słabą kondycją gospodarczą i jak powszechnie wiadomo - powoli odchodzą od celebrowania sjesty.

- Za przykład mogą posłużyć głośne sprawy sądowe rozstrzygające przeciwko sjestom, a także zapowiedzi członków zarządów o ograniczeniach przerw w pracy - na takie rozwiązanie zdecydowały się już zagraniczne supermarkety - dodaje ekspert firmy Antal.

Choć zdaniem ekspertów wprowadzenie sjesty w Polsce nie jest najlepszym rozwiązaniem, to jednak nie ulega wątpliwości, że pracownicy potrzebują większej elastyczności. Jak wskazuje Nikolay Kirov, w świecie biznesu funkcjonują dwa modele pracy. Pierwszy z nich to tradycyjny model powszechny w Polsce - pracownik zaczyna pracę rano i nie odchodzi od biurka, dopóki nie wykona swoich obowiązków. Drugi model jest bardziej elastyczny - pracownik zarządza swoim czasem pracy.

Justyna Koc

Więcej informacji na www.pulshr.pl


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »