Reklama

Pusto za ladą. Obcokrajowcy uratują sytuację?

Praca na zmiany i w weekendy, problemy z dojazdem do miejsca zatrudnienia, niesatysfakcjonujące wynagrodzenie oraz niewystarczające kwalifikacje to najczęstsze powody deficytów kadrowych w zawodzie sprzedawcy i kasjera, wynika z obecnych prognoz Barometru Zawodów na 2022 r. Zmianowość - najczęstszy powód braków kandydatów dot. chętnych do objęcia stanowisk handlowych - jest wymieniana przez twórców barometru niemal dwa razy częściej niż niskie płace.

Szacuje się, że w branży handlowej w naszym kraju zatrudnionych jest 1,5-2 mln osób. Etatów nie brakuje - w II kw. 2021 r. najwięcej nowych miejsc pracy powstało w handlu (i naprawie pojazdów samochodowych) - 28,7 tys. Mimo że w analogicznym okresie zlikwidowano 12,9 tys. miejsc pracy, to i tak ten właśnie sektor zwiększył swój popyt na pracowników o 15,8 tys. osób. 

Zapotrzebowanie było i jest widoczne również w Centralnej Bazie Ofert Pracy. W ciągu ostatnich 30 dni umieszczono tam w sumie 535 ogłoszeń oferujących etat dla 1158 kasjerów i sprzedawców. Co więcej, według Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD) w IV kwartale 2021 r. prognozowany wzrost zatrudnienia w sklepach wyniesie 7 proc. Pracodawcy z sektora handlowego stanęli do rywalizacji o kandydatów i muszą się bardzo starać, by tę rywalizację wygrać, bo ogłoszeń nie brakuje, a zainteresowanych nimi niestety tak.

Reklama

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Pieniądze ważne, ale nie wszędzie?

Według danych Barometru Zawodów na 2022 r. niskie płace będą powodem deficytów kasjerów i sprzedawców w ok. jednej trzeciej powiatów zlokalizowanych na terenie całej Polski, w których prognozowane są obecnie braki kadrowe w tych profesjach. Mimo, że stawki za pracę w handlu idą w górę, to i tak nie dla każdego pracownika są zadowalające. Oferowane wynagrodzenia wahają się między 3 tys. zł brutto a 4,6 tys. zł brutto i uzależnione są m.in. od wykonywanych obowiązków, doświadczenia zawodowego czy miejsca pracy.

- Do wynagrodzenia podstawowego kasjerów i sprzedawców - w wielu przypadkach - doliczane są też różne bonusy, np. dodatek za pracę w niedziele, w czasie pandemii i frekwencyjny, bonusy świąteczne czy inne korzyści pozapłacowe, jak prywatna opieka medyczna czy vouchery oraz zniżki na zakupy. Pracownicy mogą otrzymać też miesięczną premię uznaniową, uwzględniającą wyniki sklepu i jakość obsługi. Takie działanie jest podstawą, jeśli chcemy zachęcić kandydatów do wzięcia udziału w rekrutacji na stanowiska tj. sprzedawca, który według GUS w 2021 r. był zawodem cieszącym się największym popytem - mówi Joanna Dargiewicz, dyrektor regionu w Grupie Progres.

Zmiany do zmiany

Praca na zmiany będzie powodem deficytu pracowników na stanowiskach kasjer i sprzedawca w ponad połowie powiatów, w których w 2022 r. prognozowane są braki kadrowe (Barometr Zawodów). Na niskie zainteresowanie kandydatów etatem w handlu wpływa także konieczność pracy w weekendy, nadgodziny oraz problemy z dojazdem do i z pracy, które pojawiają się, np. gdy zatrudnieni w obiektach handlowych późno kończą zmianę i nie mają dobrego połączenia komunikacyjnego ze swoim domem. 

To, że lokalizacja i łatwy dojazd do pracy są ważnym czynnikiem podjęcia zatrudnienia, potwierdzają także badania Grupy Progres, z których wynika, że kandydaci coraz bardziej cenią swój czas i nie chcą go tracić np. na dojazdy do pracy. 59 proc. badanych wskazuje lokalizację firmy jako najważniejszy czynnik brany pod uwagę podczas aplikowania na dane stanowisko. Badanie Grupy Progres wykazało też, że częste nadgodziny - zniechęcające m.in. do pracy w handlu - mogą być powodem zmiany pracy (według osób aktywnych zawodowo).

- Sektor handlowy, jeśli chodzi o etaty w sklepach, jest dość sfeminizowany. Z naszych danych i obserwacji wynika, że stanowiska kasjer czy sprzedawca są zdominowane przez panie. Natomiast mężczyzn jest więcej w centrach dystrybucyjnych sieci handlowych. Co więcej, to kobiety odpowiadają częściej na ogłoszenia dot. rekrutacji do pracy w handlu - zaznacza Dargiewicz. - Przeszkody pojawiają się, gdy kandydatka ma pod opieką dzieci, a praca wymaga dyspozycyjności. Co więcej, dojazd do potencjalnego miejsca zatrudnienia jest zbyt długi lub brakuje dogodnych połączeń. To bariery, które powodują rezygnację z rekrutacji. Co widać również w prognozach Barometru Zawodów - podkreśla ekspertka.

Niewykwalifikowani

W niemal 20 proc. powiatów, w których w 2022 r. prognozowane są deficyty na stanowiskach kasjerów i sprzedawców, powodem braków kadrowych jest brak uprawnień lub odpowiednich kwalifikacji, tj. obsługa kasy fiskalnej i terminali płatniczych czy książeczka sanepidowska. Ponadto według Barometru Zawodów kandydaci nie będą w stanie spełnić wymagań pracodawców m.in. obejmujących kompetencje miękkie, czyli np. kontakt z klientem (również trudnym), umiejętność pracy zespołowej czy nawiązywania relacji. 

- Ratunkiem na braki kadrowe w handlu mogą być obcokrajowcy, dyspozycyjni i gotowi do podjęcia pracy od zaraz, również w handlu, np. Ukraińcy czy Białorusini. Dla nich bowiem dojazd do miejsca pracy czy nadgodziny nie są przeszkodą - mówi Joanna Dargiewicz.  

Co więcej, jak wynika z danych Grupy Progres - obcokrajowcy pracujący w Polsce tymczasowo (również w sektorze handlowym) na wykonywanie swoich obowiązków poświęcają średnio kilkadziesiąt godzin więcej niż nasi rodacy. Tylko we wrześniu 2021 r. statystyczny Ukrainiec i Białorusin przepracował ok. 50 roboczogodzin więcej niż Polak.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »