Reklama

Wychowanie może mieć wpływ na zarobki

Wychowanie i edukacja szkolna mają znaczenie dla przyszłej pozycji i przyszłych zarobków dorosłych kobiet i mężczyzn.


Czynniki kulturowe i ich zmiana jest tak samo ważna, by zmniejszyć lukę płacową pomiędzy mężczyznami i kobietami, jak czynniki ekonomiczne. Przeobrażenia następują ewolucyjnie. Jednak tempo zmian można nieco wzmocnić przed działania edukacyjne czy odpowiednią politykę społeczną państwa.

Nieznacznie więcej kobiet (37 proc.) nie wierzy we własne możliwości i zdolności niż uważa, że barierą w rozwoju zawodowym jest uwikłanie w obowiązki domowe (34 proc). W raporcie "Kobiety w finansach" przeszkody w rozwoju zawodowym podzielono na zewnętrzne i wewnętrzne. Okazało się, że panie (respondentki) częściej wskazały te drugie. Dla co trzeciej był to brak wiary w siebie i brak odwagi formułowania i wyrażania własnych potrzeb. Co czwarta z pań przyznała, że rozpoznaje u siebie i u innych "fasadową skromność, zgodnie z którą kobiety uważają, że nie wypada przedstawiać siebie samej w korzystnym świetle".

Reklama

Prof. Elżbieta Mączyńska, ekonomistka z Szkoły Głównej Handlowej i prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, przyznaje, że zna wiele kobiet, które wolą zmienić pracę niż upomnieć się o podwyżkę czy o awans: - Codzienność i badania socjologiczne wskazują, że mężczyźni częściej niż kobiety upominają się o gratyfikację zawodową. Są bardziej pewni siebie i mniej krytyczni w stosunku do siebie w porównaniu do kobiet. Takie postawy często wynikają ze sposobu, w jaki zostaliśmy wychowani - dodaje ekonomistka.

W raporcie "Kobiety w finansach" podano przykład stereotypowego myślenia, które wiele osób przyjmuje jako oczywistość. Respondenci ocenili, że w finansach księgowość i praca back office są zajęciami kobiecymi, a trading, zarządzanie, w tym zarządzanie funduszami i aktywami - męskimi.

Sposób wychowania,  nasza opinia o rolach, jakie mogą pełnić kobiety i mężczyźni, są według prof. Mączyńskiej jedną z przyczyn powstawania luki płacowej w przyszłości. I dlatego tak ważna jest edukacja, na co zwraca uwagę wielu ekspertów. Nie ma bowiem innej, poza kulturową, przesłanki by w ramach "zajęć praktycznych" dziewczynki uczyły się gotować, a chłopcy majsterkować. - Promowanie przedsiębiorczości w szkołach powinno polegać między innymi na zachęcaniu dziewcząt do zajmowania się informatyką, nowoczesnymi technologiami, naukami ścisłymi - uważa Agnieszka Chłoń - Domińczak, ekonomistka z SGH.

- Ważne jest by dziewczynki uczyć tego, że mogą być sobą, by nie narzucać im ograniczeń i nie przypisywać im przyszłych ról w rodzinie czy w społeczeństwie - zauważa prof. Irena Kotowska z SGH. W wielu książkach, czy podręcznikach mamy zajmują się sprzątaniem, gotowaniem, opieką nad dziećmi, a ojcowie właśnie "wrócili z pracy".

- Powoli zmienia się model współpracy dorosłych w rodzinie. Partnerstwo oznacza podział różnych powinności, a odpowiedzialności mężczyzn (ojców) nie zawęża się do zapewnienia środków na utrzymanie rodziny, ale także rozszerza się na wykonywanie różnych zadań - dodaje prof. Kotowska. - Coraz częściej zauważamy nierówności pomiędzy płciami i się o nie spieramy.

Prof. Elżbieta Mączyńska pół żartem przypomina powiedzenie, że emancypacja kobiet możliwa była po skonstruowaniu automatycznej pralki. Panie - gospodynie domowe - zyskały nieco wolnego czasu dla siebie.

Prof. Kotowska przypomina, że tak jak w czasie II wojny światowej kobiety pracowałyby (także w fabrykach), to po zakończeniu wojny i po powrocie mężczyzn do domów, oczekiwano od nich, iż wrócą do zajęć domowych. - Powoli rosła akceptacja społeczna dla aktywności kobiet na rynku pracy. Co prawda najpierw aprobowano pracę zawodową mężatek, a wątpliwości budziła praca matek. Dopiero czynniki ekonomiczne, presja dostarczenia dodatkowych dochodów dla rodziny, stały się czynnikiem wzmacniającym aktywność zawodową kobiet - tłumaczy prof. Irena Kotowska.

Jednak jak wynika z badań CBOS z października 2018 roku w naszych rodzinach partnerstwo zadomawia się powoli. W prawie dwóch trzecich domów (65 proc.) gotują kobiety. Jeszcze więcej pań (82 proc. rodzin) jest odpowiedzialnych za pranie i 81 proc. za prasowanie. Także zmywarka jest głównie przyjaciółką kobiet, bo naczynia do urządzenia mężczyźni chowają w 13 proc. domów.

W co trzecim z ankietowanych domów obrabianie lekcji, opieka nad dziećmi, czy osobami chorymi była podzielona pomiędzy kobietami, a mężczyznami. W 16 proc. rodzin spoczywała wyłącznie na kobietach, a w 2 proc. - na mężczyznach.

W tym samym badaniu zapytano respondentów czy praca zawodowa kobiet przynosi straty, korzyści, czy jest obojętna dla życia rodzinnego. Na korzyści wskazało 42 proc. pań i 38 proc. mężczyzn. Odwrotnie myślało 11 proc. mężczyzn i 8 proc. kobiet.

Co szósta pani uważała, że praca ich praca zawodowa nie ma wpływu na rodzinę. Podobnie myślał co dziewiąty ankietowany. Pozostali badani byli przekonani, że korzyści i straty niwelują się.

Najbardziej optymistyczne spojrzenie na pracę zawodową kobiet w kontekście ich życia rodzinnego mają przedstawiciele średniego personelu, technicy, pracownicy administracyjno-biurowi, respondenci pracujący na własny rachunek, a także mieszkańcy ponad półmilionowych miast. Natomiast przekonanie o negatywnym wpływie pracy zawodowej kobiet na życie rodzinne częściej niż pozostali podzielają badani praktykujący religijnie kilka razy w tygodniu, gospodynie domowe oraz respondenci o dochodach niższych niż 900 zł na osobę w gospodarstwie domowym.

Znacznie bardziej zgodni w opiniach byli panowie i panie gdy zapytano ich czy zrezygnowaliby z pracy, gdyby zarobki partnera wystarczyły na utrzymanie rodziny. Nad taką opcją zastanowiłoby się 36 proc. mężczyzn i 42 proc. kobiet. Nie spodobałaby się ona 57 proc. panów i 52 proc. pań. Dwanaście lat wcześniej swojej pozycji zawodowej broniła co trzecia ankietowana kobieta (w 2013 roku 44 proc.).

- Te odpowiedzi wskazują, że rośnie znaczenie czynników kulturowych przy zmniejszaniu nierówności na rynku pracy - tłumaczy prof. Irena Kotowska.

Aleksandra Fandrejewska


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama