Reklama

​ZPP: Podatkowe obciążenia płac barierą dla biznesu

- Praca w Polsce jest opodatkowana jak wódka, za sam fakt zatrudnienia pracownika firmy płacą rządowi prawie równowartość wynagrodzenia takiej osoby, to duża bariera dla biznesu - powiedział Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).

Jak wynika z "Raportu Płacowego. Polska i Świat" przedstawionego w czwartek przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców koniecznie jest "zmniejszenie wysokości klinu podatkowego oraz wydatków na system ubezpieczeń społecznych".  "Od 2001 do października 2017 roku przeciętne wynagrodzenie urosło ponad dwukrotnie. Nie sposób zatem zaprzeczyć, że Polacy w ciągu tych kilkunastu lat realnie znacznie się wzbogacili, co z kolei wpływa na lepszą jakość życia" - podkreślił, cytowany w komunikacie, autor raportu sekretarz departamentu prawa i legislacji ZPP Jakub Bińkowski.

Reklama

Jak dodał, istotnym problemem pozostaje klin podatkowy w Polsce, który wynosi około 35,78 proc. i jest "zbliżony dla średniego w OECD", ale "zdecydowanie za wysoki jak na nasz poziom rozwoju gospodarczego".

"Pod względem wydatków na system ubezpieczeń społecznych jesteśmy jednym z liderów Organizacji. Ale realna zmiana w zakresie zmniejszenia tych obciążeń będzie możliwa dzięki całkowitemu przemodelowaniu systemu podatkowego" - powiedział.

ZPP przytoczyło dane za I półrocze 2017 roku, z których wynika, że spośród wszystkich sektorów polskiej gospodarki, najwyższe wynagrodzenia osiągali pracownicy zatrudnieni w firmach prowadzących działalność w zakresie informacji i komunikacji (przeciętne wynagrodzenie na poziomie 7 tys. 871 zł) oraz finansów i ubezpieczeń (przeciętne wynagrodzenie na poziomie 7 tys. 648 zł).

Najwięcej, w tym okresie, zarabiali pracownicy w województwie mazowieckim - przeciętne wynagrodzenie brutto wyniosło tam 5 tys. 530 zł. Drugą pozycję zajmuje  w kolejności jest województwo dolnośląskie (4 tys. 652 zł), a trzecie województwo pomorskie, gdzie w omawianym okresie zarabiało się przeciętnie 4 tys. 599 zł. Województwa, w których wynagrodzenia były najniższe, to: warmińsko-mazurskie (3 tys. 876 zł), podkarpackie (3 tys. 895 zł) oraz świętokrzyskie (3 tys. 963 zł).

Jak przypomniał ZPP, w 2017 r. płaca minimalna w Polsce wynosi 2 tys. zł brutto. W ciągu kilkunastu lat jej wysokość wzrosła prawie trzykrotnie. "Generalnie nie jesteśmy zwolennikami płacy minimalnej. Ta regulacja zniekształca rynek pracy i wpływa na pogorszenie sytuacji najsłabszych jego uczestników. Chodzi tu przede wszystkim o osoby młode i niedoświadczone" - wyjaśnił, cytowany w komunikacie, wiceprezes ZPP Marcin Nowacki. Dodał, że opowiadałby się raczej za określaniem płacy minimalnej na poziomie regionu, ponieważ taka konstrukcja "spowodowałaby potencjalnie o wiele mniej szkód, niż płaca minimalna ustalana dla całego kraju".

"Największym obciążeniem dla sektora małych i średnich firm są zbyt wysokie pozapłacowe koszty pracy. Praca w Polsce jest opodatkowana jak wódka. Dodatkowo, za sam fakt zatrudnienia pracownika, należy zapłacić rządowi prawie równowartość wynagrodzenia takiej osoby. To jest bardzo duża bariera dla biznesu" - skomentował Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP.

Zdaniem ekspertów ZPP największa część kosztów zatrudnienia powinna trafiać do kieszeni pracowników. "Wzrost płac musi być powiązany ze wzrostem produktywności, dlatego wskazuje się na konieczność takiego kształtowania polityki gospodarczej, która będzie wspierała określone sektory gospodarki, cechujące się innowacyjnością i generowaniem wysokiej wartości dodanej" - podkreślono.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »