Reklama

Związki zawodowe: "Te podwyżki budzą moralne wątpliwości"

Podwyżki dla wysokich rangą urzędników i parlamentarzystów w kontekście planowanego zamrożenia wynagrodzeń w sferze budżetowej, budzą poważne wątpliwości natury moralnej i staną się przyczyną poważnych napięć społecznych - ostrzega szef NS ZZ Solidarność. Wczoraj ostra krytyka padła ze strony OPZZ i Forum Związków Zawodowych, o czym pisała Interia.

Podwyżki wywołały ostry protest ze strony związków zawodowych nie dlatego, że są wprowadzane, ale dlatego że zrobiono to w sytuacji, gdy rząd zamraża płace pracowników sfery budżetowej.

 W piątek ukazało się rozporządzenie prezydenta, które wprowadza podwyżki m.in. dla premiera, marszałków Sejmu i Senatu i innych osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie, w tym podsekretarzy stanu (wiceministrów). Konsekwencją rozporządzenia będzie też podwyżka dla parlamentarzystów. Zmiany weszły w życie dwa dni później,  czyli 1 sierpnia. 

Reklama

W efekcie uposażenia wzrosną o 40-60 proc., a w niektórych przypadkach nawet o 75 proc. Do tego w poniedziałek PiS złożył projekt ustawy zwiększający uposażenia samorządowcom oraz prezydentowi i byłym prezydentom.

Związkowcy grzmią, że błyskawicznie znalazły się pieniądze "dla swoich", ale dla budżetówki ich zabrakło.

- Nie ulega wątpliwości, że argumenty przemawiające za podwyżkami dla wiceministrów należy uznać za racjonalne i uzasadnione. Nawet jeśli skutkują podwyżkami dla parlamentarzystów - ocenia w opublikowanym stanowisku Piotr Duda, przewodniczący NSZZ Solidarność w oświadczeniu opublikowanym na portalu Tysol.

Jak zaznacza, przemawia za tym między innymi niewspółmiernie niskie wynagrodzenie w stosunku do obowiązków i odpowiedzialności, odpływ fachowców do sektora prywatnego, oraz brak chętnych na stanowiska w administracji rządowej.

- Nie podlega jakiejkolwiek dyskusji, że dokładnie takie same argumenty przemawiają za podwyżkami dla pracowników sfery finansów publicznych. Dlatego jako NSZZ "Solidarność" nie wyobrażamy sobie, aby posłowie oraz senatorowie nie zagłosowali za naszym postulatem 12-proc. wzrostu wskaźnika wynagrodzeń dla "budżetówki" - podkreśla szef NSZZ Solidarność.

I dodaje, że oczekuje od rządu zagwarantowania niezbędnych środków w budżecie państwa na 2022 rok. Liczy jednocześnie na poparcie postulatów Solidarności przez prezydenta Andrzeja Dudę oraz "równie aktywną postawę jak w przypadku wzrostu wynagrodzeń dla wysokiej rangi urzędników państwowych".

Wczoraj, w rozmowie z Interią, do podniesienia uposażeń dla parlamentarzystów i najważniejszych urzędników państwowych odniósł się Andrzej Radzikowski,  przewodniczący OPZZ.

Jak mówił związki zawodowe są oburzone i zniesmaczone takim postępowaniem, bo w czasie negocjacji w Radzie Dialogu Społecznego występowały razem  o wzrost wynagrodzeń sfery budżetowej, a tłumaczono, że nie ma pieniędzy.

Zgodnie z jego wczorajszą zapowiedzią centrala wysłała w tej sprawie pismo do prezydenta Dudy. Liczymy na poparcie naszych postulatów przez Prezydenta RP oraz równie aktywną postawę jak w przypadku wzrostu  wynagrodzeń dla wysokiej rangi urzędników państwowych.

- W pełni podzielam te argumenty i nie kwestionowałbym zgłoszonych inicjatyw, gdyby nie fakt, że płace kilkuset tysięcy pracowników sfery budżetowej będą nadal zamrożone. To dziwne, ponieważ niedawno premier Mateusz Morawiecki ogłosił sukces rządu w walce o naprawę finansów publicznych po poprzednikach, wskazując, że od stycznia do czerwca bieżącego roku budżet odnotował nadwyżkę w wysokości 28 mld zł. Jeżeli kondycja budżetu państwa rzeczywiście jest tak dobra, to powinno to skutkować wyższymi płacami, także dla ponad 560 tys. pracowników sektora publicznego: nauczycieli, pracowników ochrony zdrowia, policjantów, strażaków, pograniczników, żołnierzy, urzędników, asystentów sądowych i przedstawicieli wielu innych zawodów, bez których polskie państwo nie byłoby w stanie funkcjonować - pisze przewodniczący OPZZ.

Przypomina, że pracownicy sfery budżetowej od lat są niedofinansowani, a pandemia koronawirusa posłużyła jako dodatkowy pretekst do obcięcia im dochodów poprzez ograniczenie wypłat nagród i premii, choć w tym okresie w związku z wprowadzaniem kolejnych tarcz anrtyktyzysowych mają dużo więcej pracy.

Przypomina, że wcześniej OPZZ, wspólnie z Forum Związków Zawodowych i NSZZ "Solidarność" wnioskował o odmrożenie płac w budżetówce i 12-procentową podwyżkę dla jej pracowników.

- Jestem przekonany, że dopiero wtedy rządzący zyskają moralne prawo, aby podnieść sobie wynagrodzenia- pisze  w otwartym  liście do prezydenta Andrzej Radzikowski.

Monika Krześniak-Sajewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »