Gwiazdowski mówi Interii. Odc. 17: Wielka awantura, czyli o co kłócą się dzisiaj Polacy

O co się kłócą Polacy? Poza tymi religijnymi, politycznymi, międzypokoleniowymi, mamy też kłótnie damsko-męskie. Kłócimy się o sądy, o premie dla piłkarzy, kłócimy się też o sprawy gospodarcze. - Mamy wielką awanturę o przejęcie przez PKN Orlen Lotosu. Powodów jest wiele do kłótni (…) Ale, czy my rzeczywiście musimy się kłócić o tak dużo rzeczy tak zupełnie niepotrzebnie? – pyta Robert Gwiazdowski w najnowszym odcinku videocastu „Gwiazdowski mówi Interii”.

- Chciałoby się rzecz święta, święta i po świętach. U nas to jeszcze tak nie do końca. Dalej świętujemy. Tacy Amerykanie, to oni poszli do roboty już 26 grudnia - mówi Gwiazdowski i podkreśla, że w Polsce to "do 9 stycznia spokojnie możemy świętować".

Oglądaj wcześniejsze odcinki videocastu "Gwiazdowski mówi Interii"

- Bogaty jesteśmy kraj. Ja nie do końca mam z tym problem. Bo kiedyś już opowiadałem o koncepcji wieku emerytalnego Hansona. On mówił: powinniśmy pracować mniej jak jesteśmy młodzi. Mamy wtedy więcej rzeczy, które chcielibyśmy i moglibyśmy zrobić. Więc pracujmy 4 dni w tygodniu, miejmy dłuższe wakacje. Ale potem będziemy musieli pracować nie do 60 czy 65 r.ż. tylko pewnie do 70. Taki rozkład czasu pracy: krócej a dłużej. Więc te nasze długie święta i długie weekendy wcale nie są takie głupie. Pod jednym warunkiem: żebyśmy nie skracali wieku emerytalnego. No ale my jak wiadomo jesteśmy "pawiem narodów", w związku z powyższym bierzemy długie weekendy i krótszą pracę i długi okres życia na emeryturze. To się nie spina i o to się kłócimy - zauważa Gwiazdowski.

Reklama

O co jeszcze kłócą się Polacy?

Przed świętami - zauważa w autorskim podcaście Gwiazdowski - awanturowaliśmy się o to, kto ma w ogóle prawo świętować. - Jedni mówią tak: to jest święto katolickie i ci co do kościoła nie chodzą, to jakim oni w ogóle prawem pod choinką jakieś prezenty sobie dają; a drudzy mówią: zaraz, zaraz, to takie nasze słowiańskie szczodre gody. My też możemy awanturować się o to, kto świętuje - zauważa.

Przypomina także jak kilka tygodni temu opowiadał o konflikcie pokoleń. I to też jest powód, by się Polacy pokłócili. - W naszym "dziaderskim" już dzisiaj pokoleniu też się trochę awanturowaliśmy. Z rodzicami mniej niż dziś. Były awantury polityczne: komunistów z antykomunistami. Dzisiaj są awantury polityczne PiS-owców z antypisowcami. One są o wiele gorsze. Bo to nie tylko o te święta, tak się bowiem dziwnie składa, że czy świętować czy nie świętować kłócili się pisowcy i antypisowcy. Kłócą się oni z prostego moim zdaniem powodu - zauważa.

Jak wskazuje, w czasach komunistycznych to "tych komunistów traktowaliśmy trochę jak pogodę". - Jest jaka jest. Jest Armia Czerwona, Związek Radziecki, Układ Warszawski - może się nie podobać, ale jak pada to pada. Dziś jest inaczej. Dzisiaj my pogodę możemy sobie wybrać. No tak się nam przynajmniej wydaje. Bo są politycy, którzy nam obiecują, że jak zagłosujemy na jednych bądź na drugich to pogoda będzie taka jaka chcemy - mówi Gwiazdowski.

Oglądaj wcześniejsze odcinki videocastu "Gwiazdowski mówi Interii"

I kłopot polega na tym, że ci którzy wygrywają i ci którzy przegrywają - zauważa - strasznie się tymi swoimi porażkami przejmują. - Przejmują się tak bardzo, że nie są w stanie dostrzec zalet tej drugiej drużyny (...) W kwestiach politycznych nie ma zmiłuj. Nie, nie. Tu jest tak że jak przegrywamy to z różnych przyczyn, ale bynajmniej nie z powodu naszych błędów. Inaczej jest jak wygrywamy. To dzięki temu, że jesteśmy tacy dobrzy, wspaniali i w ogóle. To jest zwykłe, psychologiczne zjawisko. Niestety ono się rozprzestrzenia coraz bardziej - dodaje Gwiazdowski. 

I pyta: Nie kłóciliście się przy świątecznym stole? - Mam nadzieję że nie, ale niektórzy na pewno się kłócili. Kłócimy się nie tylko o to czy świętować, kto może a kto nie, ale pewnie były jakieś kłótnie co jeść na święta. Niektórzy uważają, że ten karp i śledzie to nie za bardzo, bo to niehumanitarne. Nawet w Parlamencie Europejskim jest taki pomysł, żeby zabronić łowienia ryb. I jak się nie kłócić... Jedzenie ryb jest passé. Jeszcze gorzej to jest w pierwszy i drugi dzień świąt. Wtedy niektórzy jedzą mięso. Jak wiadomo mięsa jeść się nie powinno. Powód pierwszy - to takie nieludzkie zjadać zwierzęta. Ale mamy drugi powód - zwierzęta metan emitują i jest generalnie globalne ocieplenie, w związku z powyższym śnieg nie pada na święta, smogiem oddychamy i w ogóle. O to też się kłócimy - wskazuje Gwiazdowski. 

"Mamy wielką awanturę gospodarczą"

- To nie jest tak, że z jednej strony jest dobrze, a z drugiej jest źle. Zależy jak na to spojrzymy. (...) Powodów jest wiele o kłótnie (...) Ale, czy my rzeczywiście musimy się kłócić o tak dużo rzeczy tak zupełnie niepotrzebnie? - zastanawia się autor podcastu. O co to my się jeszcze kłóciliśmy? - Kłócimy się o różne rzeczy codzienne ale coraz szybciej zapominamy o co. Poza kłótniami religijnymi, politycznymi, międzypokoleniowymi, mamy kłótnie damsko-męskie. One świetnie wyjaśniają nasze kłótnie polityczne. Wyglądają one bardzo podobnie. Kłócimy się o wszystko. Niedawno pokłóciliśmy się o premię dla polskich piłkarzy. No bo Morawiecki obiecał piłkarzom 30 czy 50 mln, na początku nie było dokładnie wiadomo ile było tych mln. Piłkarze ponoć też się pokłócili jak to mają podzielić. Pokłócili się nie tylko pisowcy i antypisowcy, bo to premier PiS obiecał. Włączyli się koszykarze - no dobra, panie, piłkarzom tyle pieniędzy a nam? Przecież tak dobrze ostatnio graliśmy. Gdzie jest forsa. Więc każdy pretekst jest dobry do kłótni - kontynuuje Gwiazdowski.

Dalej, kłócimy się o sędziów. - Niedawno kłóciliśmy się też o sędziów piłkarskich ale od dłuższego trochę czasu kłócimy się o sędziów w polskich sądach. Oni ze sobą też się kłócą. Jedni nie chcą orzekać z drugimi, ci starsi, wcześniej powołani z tymi co byli później powołani. Tu też jest bardzo ciekawa awantura. Jak popatrzymy na naszą historię, to się okaże, że ci starsi to byli powołani przez Radę Państwa na wniosek ministra sprawiedliwości, komunistycznego dodajmy. (...) I oni są dobrzy. Źli są powołani przez prezydenta na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, która została wybrana przez Sejm wybrany w demokratycznych wyborach (...) Spór wybuchnie na nowo niedługo jakby PiS nie wygrał następnych wyborów. Wtedy będzie awantura o to czy wyrzucić tych pisowskich sędziów czy ich zostawić. Jak wyrzucić to ilu i jak? Jak zostawić to na jakich warunkach. Z całą pewnością będzie o to awantura - podkreśla Gwiazdowski.

- Mamy też wielką awanturę gospodarczą. Dotyczyła ona połączenia a dokładnie przejęcia przez PKN Orlen Grupy Lotos. To też jest bardzo ciekawa awantura i ona wcale nie jest ekonomiczna. Ona jest polityczna - zauważa.

Więcej w najnowszym odcinku "Gwiazdowski mówi Interii".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »